

| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Rognar | ![]() |
Anetastp | 00:11:45 |
Julianaempat... | 02:38:33 |
Landexpzglosy | 04:03:37 |
#
poczciwy | 04:29:18 |

Witam,
w życiu bym się nie spodziewał, że kiedykolwiek trafię na taki portal. Z żoną jesteśmy od prawie 20 lat, w związku małżeńskim prawie 14, mamy syna w wieku 11lat. 3 lata temu wieliśmy duży kredyt na dom, który był naszym wspólnym marzeniem. Rok później, żona zmieniła pracę, stanowisko. Zaczęła później wracać z pracy. Tłumaczyła to nowymi obowiązkami. Ja też pracowałem więcej, w sumie rata kredytu to pokaźna sumka... Około 1,5 roku temu pojawiło się w naszym małżeństwie "ochłodzenie". Wszystko było niby w porządku, ale dało się wyczuć, że nie wszystko jest tak jak należy.
Od początku tego roku sytuacja uległa jeszcze większemu pogorszeniu. Sam zastanawiałem się czy jeszcze warto inwestować w ten związek? Przecież byliśmy razem tyle lat, duży kredyt. Przecież się kochamy i damy radę przetrwać te trudne chwile, musimy się wspierać, przecież mamy dziecko, dla niego warto walczyć o nasze małżeństwo. Poszliśmy nawet na terapię małżeńską, podczas której oskarżała mnie o rozpad naszego związku, że to ja jestem wszystkiemu winien bo się nią wystarczająco nie interesowałem i nie poświęcałem rodzinie wystarczająco dużo czasu.
Żona wyprowadziła się przed świętami, zabierając dziecko. Powiedziała, że męczy się w tym związku i mnie już nie kocha. Ciężko to przeżyłem, miałem nadzieję, że jej przejdzie, że to chwilowe. Kilka dni później, w sumie przez przypadek, dowiedziałem się że ma kochanka, i to już drugiego w ciągu ostatnich dwóch lat, kolegę z pracy.... zrozumiałem wreszcie czemu nagle "musiała" brać udział we wszystkich wyjazdach firmowych.
Teraz widzę, że byłem cholernie głupi, wierząc w każdej jej słowo. Ufając bez granic.
Może piszę trochę chaotycznie, ale jestem w trudnym okresie swojego życia. Straciłem dwie najważniejsze dla mnie osoby. Bardzo brakuje mi syna, z reszta on tez bardzo przeżywa nasze rozstanie, nie wiem co mam robić.....
Próbuję się zebrać, zapisałem na terapię, umówiłem z prawnikiem.
Czasem myślę, że mógłbym jej wybaczyć.... ale później zastanawiam się, jak miałbym żyć obok kobiety, która okłamywała mnie przez ostatnie dwa lata....
ale czego ?
Mieszasz dwie sprawy
1. Kryzys
2. Zdrada
Kryzys :
Za kryzysy, odpowiedzialne są dwie strony. Jest kilkadziesiąt mozliwości działan, rozwiązań, naprawy związku. Mozna też związek zakończyć.
Zdrada :
To decyzja którą jednostronnie podejmuje zdradzający, pomijając cywilizowane działania w przypadku kryzysu - jak powyżej.
Zdradzany nie inspiruje zdradzacza do tej decyzji, jest jej nieświadomy stąd nie ponosi żadnej winy.
powiem szczerze, że nie wiem co ma robić dalej, mam chwile, kiedy mam ochotę rzucić wszystko w diabły, tylko co dalej?