

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
Crusoe | ![]() |
Julianaempat... | 00:30:12 |
#
poczciwy | 02:23:56 |
jacksparrow | 04:25:27 |
NieOddycham | 21:03:29 |
Może zachowam kolejność... Od końca.
Tym razem zakochała się, choć teraz już sama nie wie, czy to tylko fascynacja, czy zakochanie.
18 lat po ślubie. Trzy lata temu odkryłem zdradę. Prozaicznie: nie wylogowała się z poczty. Rok terapii małżeńskiej, pewna poprawa. W czasie terapii odkrycie, że nie przestała Potem przestała, ale ja nie przestałem węszyć przez dwa lata. Potem zmiana zachowania i zacząłęm ponownie.
Sześcioletni romans, jak się okazało, był nie wiadomo dlaczego. Już wiem dlaczego, ale o tym później. Dowiedziałem się w międzyczasie, że w czasie tych lat ten nie był jedynym.
Rok 2000. Pierwszy, drugi i trzeci romans. I pierwsze zakochanie, o którym wiedziałem. Zakochanie trwało dwa do trzech lat, nie mam pewności.
Trzy lata temu, po odkryciu romansu, zachciała zrobić badania DNA starszego syna. Gdy się pobieraliśmy wiedziałem, że będąc ze mną przespała się ze swoim byłym. Czasem pojawiały się wątpliwości, ale był tak podobny do mojej rodziny, że szybko znikały. Urodził się nam drugi syn i nie wracałem do tego. Pierwszy okazał się być nie moim, drugi moim.
Życie - ruina. Piję zbyt wiele. Musimy się rozstać, ale nie umiem zostawić młodszego dziecka, które mnie uwielbia.Starszy syn jest prawie dorosły. Nie umiem odejść, choć życie obok wyniszcza mnie, sam się wyniszczam. Sprawa w sądzie byłby dla mnie przegrana, wiem o tym (znajomości, niestety). Potrzebuję porady, nie komentarza, jakim to jestem frajerem. Sam się tak coraz częściej czuję. Konstruktywne porady mile widziane, nawet bardzo mile.