

#
poczciwy | 00:56:05 |
JustinIngep | 01:57:30 |
Roszpunka19 | 04:25:17 |
Crusoe | 06:53:27 |
NieOddycham | 10:52:07 |

Znam żonę od dziecka, ale oficjalnie zaczęliśmy się spotykać, kiedy miałem 18 lat ona miała 15. Zakochałem się, ale ona widocznie nie, bo po 7 miesiącach zostawiła mnie dla innego powodem była różnica wyznań. Po trzech latach jej związek zaczął się kruszyć, a ja przez ten czas nikogo nie miałem. Nie wiem dlaczego, ale choć to nie było zamierzone to przez te 3 lata jakbym czekał na nią. No i udało się znowu byliśmy razem zniknęły wszelki bariery (kwestia religii), które mogłyby nas rozdzielić. Byliśmy szczęśliwi, ale jak w każdym związku pojawiały się problemy. Po 7 latach kiedy miałem uzasadnione powody, że spotyka się z kimś innym zacząłem sprawdzać jej tel. komputer, aż w końcu wieczorem ich nakryłem (to nie była zdrada fizyczna). Rozstaliśmy się. Ja bardzo tęskniłem nie wyobrażałem sobie życia bez niej choć po części czułem się winny tej sytuacji bo z czasem popadłem w rutynę i nie dbałem należycie o nasz związek ale jak się dzisiaj okazuje - nie wiem jak to określić - to jej słabość, charakter ... Ona miała wątpliwości, nie wiedziała co robić chciała zakończyć tamten związek. Ja chcąc jej pomóc a jednocześnie zyskać pewność, że już nigdy nie wykręci mi takiego numeru oświadczyłem się. Wzięliśmy ślub, ale stare rany jakoś nie chciały się zabliźnić trzeba było czasu, na początku nie układało się najlepiej ale z czasem jakoś wyszliśmy na prostą (tak mi się wydawało) teraz po 5,5 roku małżeństwa mamy małą córeczkę nasze największe szczęście, i w momencie kiedy wszystko dobrze się układa dowiaduje się, że po naszym ślubie kiedy nie potrafiliśmy się dogadać zdradziła mnie z kolegą z pracy. Powiedziała mi o tym ze łzami w oczach prosząc żebym jej nie zostawiał, zapewniła że mnie kocha. Ja ją też kocham nie zamierzam jej zostawić bo mamy dziecko, czemu ono jest winne żeby miało też cierpieć. Myślałem, że małżeństwo ochroni nas przed takimi doświadczeniami - myliłem się. Jak to możliwe, że od ukochana osoba wyrządza więcej krzywd niż największy wróg. Nie potrafię sobie poradzić z myślami cały czas mam przed oczami sytuację jak ona to robi.