

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | ![]() |
milyfacet | 00:07:02 |
Julianaempat... | 01:22:24 |
#
poczciwy | 01:40:57 |
Crusoe | 13:50:27 |

Cześć wszystkim. Wpadłęm na to forum wczoraj wpisując do gogle jakąś frazę o zdradzie. I muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Gratulacje. Fachowe (wg. mnie) porady od doświadczonych i ciekawych osób.
A tu krótko o mnie...
około 10 lat po ślubie, 2 dzieci. Ogólnie wziązek był szcześliwy i dobrze nam się układało.
Rzeczywiście - jak teraz myślę, to ostatnie miesiące moja żona była jakby dalej ode mnie. Zamiast iść spać - przesiadywała jeszcze długo przy komputerze i była jakas rozmarzona - nieobecna. Dodatkowo zaczeła nad wymiar atrakcyjnie sie ubierać i na profilach na facebooku umieściła kilka zdjęc które ja określiłem" "wyrwij mnie". Te zdjęcia dały mi do myślenia. Poszperałem po komputerach, po telefonie i trafiłem na kilka emaili które powiedziały mi prawdę co się dzieje.
Akurat ostatni email na jaki trafiłem (koniec sierpnia - a ja przeczytałem to powiedzmy 10 dni później - 5 września) dotyczył ich rozstania. Nie było poruszone - dlaczego się rozstają - ale niby tego dotyczył.
Z wszystkiego wychodzi że sie w sobie zakochali - ale dla rozsądku, czy - nie wiem do końca dlaczego - sie rozstali. Byli ze soba około pół roku, byli kochankami. Nie wiem jak często sie spotykali (myślę że około 2 razy w tygodniu) i jak często współżyli. Ale w emailu też była informacja o poronieniu ich dziecka - ogólnie bardzo dużo emocji.....
Ale to ich rozstanie było dla nich i (i wciąż jest) bolesne. - o tym później.
Wiec powiedzmy - od 5 września o tym wiem i powiedziałem o tym żonie.
Reakcją żony na o tym że wiem - było (od tego czasu sprawdzałem telefon) wielokrotne kontaktowanie sie z NIM.
Na szybko postanowiliśmy nad tym pracować.
Mi z kolei żona zaproponowała coś w rodzaju, aby On był nadal jej przyjacielem i będą sobie rozmawiać - nieraz sie spotykać. Że to "takie PONAD wszystkim".
Na początku może i przystałem na te propozycję - nowa sytuacja w żuciu - żadnych doradców - tylko człowiek sam ze swoimi myślami.
Ale po pierwszym tygodniu doszedłem do wniosku, że tak dalej być nie może. Z pracy sprawdzałem - to rozmawiała z NIM nieraz i 2 x po 30 minut i wysłali sobie wiele smsów. Akurat do smsów miałem wgląd (dobry programik na telefon z systemem androida zainstalowałem). Ogólnie to nbyło takie pierdu-pierdu - rozmowy o niczym (jak sie czujesz, itd). Chociaz w paru smsach było coś do niego na zasadzie że ja teraz to sobie używam życia (a pojechałem po pracy na siłownie) - a ona taka bidna i musi siedzieć z dziećmi. Trochę "lekkiego" obsmarowywania mojej osoby.
Jak poinformowałem ich, że czuje się niekomfortowo (lekko powiedziane..) gdy pół dnia z sobą rozmawiają - to przeszli do "konspiracji" - inny telefon i kontakt przez komputer.
Widocznie byli ze sobą (i są) mocno emocjonalnie związani i ciężko im nie mieć kontaktu - skoro mieli go przez tyle miesięcy...
I kilka pytań - jak mam to odczytać (sms od żony): [i]mężu (tu moje imię...) nawet nie prosze o wybaczenie za to co zrobilam. Chce tylko zebys wiedzial ze zakoc(h)ując sie w NIM (tu jego imię...) nie robilam niczego przeciwko Tobie. To bylo moje i nic nie mialo wspolnego z Toba. Myslalam ze sobie poradze ale ta milosc mnie przerosla. Jednoczesnie nigdy nie przestalam Cie kochac. I nadal bardzo Cie kocham.[/i]
To było do mnie - wg. mnie troche egoistyczne podejście - "to było moje..."
A to jest sms któy napisała do niego około miesiąc po tym jak się dowiedziałem (miałem dostęp do smsów przez program komputerowy):
[i]myslalam.ze Cie kocham taka madra miloscia. A dzisiaj po przebudzeniu stwierdzila ze jestem w Tobie cholernie zakochana. Zabujana. Nie wiem jak to okreslic. W kazdym razie to do nikad nie prowadzi. Jestem.rozwalona a i Ciebie sie trzymam kurczowo. Przez to chyba jestem taka namolna. Taka nie do wytrzymana. Taka marudna i zawrcajaca Ci d.... A najgorsza jest ta bezsilnosc bo ja nie wiem jak przestac to odczuwac. A wiem ze to jedyna droga zarowno dla Ciebie jak i dla mnie. Pomoz mi NNN (tu jego imiÄ™...). [/i]
Przechodziłem różne stany, ale jakoś próbowałem podchodzić do tego wszystkeigo na "trzeźwo" - chociaż były (i sa nadal) chwile napięcia wewnątrz mnie.
Zwątpienie, pytanie - którą droge wybrać?
Na chwile obecną - poinformowałem żonę - że wg. mnie małżeństwa - takiego prawdziwego - wewnętrnego - już nie ma wg mnie. Teraz jesteśmy razem bo mamy dzieci i to na nich się skupiamy. Ale też mówiłem, że to jest dziś - a jutro może być inaczej - niczego nie możemy teraz być pewni (pewnie NIKT nigdy nie może być niczego PEWIEN...).
Aha - i co mnie jeszcze boli: w pewnym momencie powiedziałem żonie że wiem o smsach i wyłączyłem ten program szpiegujący (za dużo strasów...). Ale jak zaproponowałem żonie że nie recze za siebie - i za dzień czy dwa znowu mogę chcieć ja kontrolować - to się wkurzyła. Ze to nie życie dla niej, itd. To mi dało do myślenia. Ja powiedziałm jej, że ja nie miałbym nic przeciwko aby wiedziała gdzie jestem w każdej minucie i z kim i o czym rozmawiam.
Tak, ze sÄ… plusy i minusy...
Niby największy plus, ze niby zerwała z nim kilka dni przed tym jak wpadłem na emaile informujące o zdradzie.
Ale sa i te minusy: samo ukrywanie zdrady (to chyab zrozumiałe...) przez pół roku, ciągłe kontaktowanie się z NIM - nawet po "niby rozstaniu".
Możliwe, że gdybym się nie dowiedział - to by wróciło życie na stare tory (troche by za NIM poteskniła..) - ale jak się dowiedziałem - to już wyszło na to - że nie może być "jak było dawniej" między nami.
Teraz - jak sam to czytam - to chyba powinienem "odpuścić" i spróbować żyć nadal z żoną. Spróbowac odbudowac nasz związek. Ale ciągle oddzywa się gdzieś to EGO...
p.s. może trochę wyszło to chaotycznie - ale chyba musiałbym książkę napisać (był taki pomysł... :)) z moich przemyśleń i sytuacji w ostatnich tygodniach....