| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 01:39:10 |
Aga104 | 03:15:48 |
Landexpzglosy | 03:53:21 |
JamesTon | 03:56:01 |
NieOddycham | 05:08:10 |

[center]Witajcie, mam 32 lata i nigdy bym nie przypuszczała, że trafię na taki portal. 6 lat temu wyszłam za mężczyznę po dwóch rozwodach i licznych romansach z dwójką dzieci, ja panna z wykształceniem, pracą. Nie wiem jak do tego doszło ale tak mnie omamił że pomimo licznych sprzeciwów ze strony otoczenia i rodziny założyłam z nim rodzinę. Naiwnie wierzyłam że ludzie się zmieniają i jestem tą jedyna na którą tyle lat czekał. Niczego nie brakowało mi w trakcie trwania związku prezenty wyjazdy itd Jest między nami 8 lat różnicy. Nasze małżeństwo wcale nie było złe, mamy wspaniała 5 letnią córeczkę, wspólnie wybudowaliśmy domek jednorodzinny, teoretycznie niczego nie powinno nam brakować a jednak...Mąż to były policjant, obecnie pracuje w firmie transportowej na stanowisku kierowcy autobusów. Jego praca to liczne wyjazdy na wycieczki zagraniczne i chyba właśnie ta jego praca przyczyniła się do rozpadu naszego związku i oczywiście jego zdrada. W kwietniu pokłóciliśmy się o jakąś ****erelę a w maju ni z gruszki ni z pietruszki zostawił mnie i dziecko. Przez cztery miesiące prawie się z nami nie kontaktował, złożył pozew o rozwód itd. Odpisałam na to pismo i oczywiście się zgodziłam. W połowie sierpnia wrócił przepraszał itd. Ze względu na dziecko i dom przebaczyłam mu ale nie zaufałam i słusznie bo po tygodniu znalazłam zdjęcie innej w telefonie i sms. Okazało się że to mężatka z biura podróży, razem byli właśnie w maju w Chorwacji, on jako kierowca ona jako rezydentka. Twierdził że nic go z nią nie łączy nic więcej nie chciał mówić. Znowu uwierzyłam w jego bajki i przebaczyam ale traktował mnie jak powietrze i coraz później wracał do domu jak się dowiedziałam nie śpieszyło mu się. Na pytania gdzie był usłyszałam, że mam się nie interesować jego praca bo on się nie interesuje moją. Mam duże wyrzuty sumienia bo tydzień temu spakowałam go i wyrzuciłam z domu który razem budowaliśmy. To już koniec zbieram się do napisania pozwu ale nie mogę sobie poradzić sama z sobą. Dlaczego to zrobił, mieliśmy wszystko, wciąż go kocham ale nie chce być tak traktowana. Pomóżcie