

| ruda781017 | 10. Sierpień |
| romeoo44 | 10. Sierpień |
| emma2008 | 10. Sierpień |
| justi3424 | 10. Sierpień |
| DANA1981 | 10. Sierpień |
Julianaempat... | 00:24:19 |
BuddyZIngep | 00:40:45 |
Crusoe | 01:38:29 |
NieOddycham | 06:26:26 |
Aga104 | 15:41:14 |
Trzy miesiace temu zona zaczęła nowa pracę( nasz zwiaze 10lat, wtym dwa lata po slubie) gdzie poznała kolegę.Cały czas mówiła ze bardzo dobrze sie jej z nim gada ale to tylko przyjaciel(stał sie nim po dwóch mies. znajomości)
Miesiac temu mówi mi ze sie wypaliła i nic juz do mnie nie czuje, a trzy tygodnie później że sie zakochała w przyjacielu(który zostawia dla niej dziecko i żonę) i postanowili zamieszkać razem.
Swiat zawalił mi sie w jedno popołudnie, bardzo ją kocham ale ona mnie teraz nie cierpi i mówi że już nigdy do mnie nie wróci.
Mówi że swoim zachowaniem doprowadziłem do tego ze powstała luka w jej uczuciach a przyjaciel ją wysłuchał kiedy tego potrzebowała.
Nigdy mi nie powiedziała że cos sie nam nie układa, tylko od razu wyznała brak miłości i że odchodzi bo nie ma co próbować jak mnie nie kocha.
Ktoś rozumie jak można potraktowac kogos z kim sie było 10 lat jak zbedna rzecz?