

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | 00:21:55 |
milyfacet | 00:34:14 |
Julianaempat... | 01:49:36 |
#
poczciwy | 02:08:09 |
Crusoe | 14:17:39 |

Witam wszystkich!
Moja historia nie jest krótka ale prosiłbym o wsparcie. Na wstępie muszę powiedzieć, że jestem facetem pracującym za granicą i 8 miesięcy w roku jestem poza domem - pracuję na statkach handlowych. Moja żona pochodzi jednak z marynarskiej rodziny więc wiedziała na co się godzi. Przyzwoite pieniądze i 4, czasami 5 miesięcy urlopu (non stop w domu).
Poznaliśmy się na studiach - więc oczywiście były imprezy i alkohol - ale to w tym wieku normalne. Zamieszkaliśmy ze sobą właściwie na 3 dni od rozpoczęcia wspólnego związku i tak bez ślubu, "na kocią łapę" żyliśmy 2 lata. Jest w tej historii sporo wątków pobocznych, których na razie nie przytoczę. Zaraz po studiach rozpoczęliśmy pracę, w jednym z piękniejszych nadmorskich miast. Po roku urodził się nam syn. Ja pływałem, żona pracowała, syn rósł, mieliśmy sporo pieniędzy - istna sielanka. Z każdego kontraktu zawsze przywoziłem sporo alkoholu dobrej jakości ale butelki nie znikały w jakimś zawrotnym tempie.
Po pewnym czasie zamarzyło się nam mieć własny dom nie mieliśmy jednak wystarczającej ilości pieniędzy by taki dom kupić/wybudować w zachodniopomorskim a mieliśmy rodzinę w lubelskim - a i ceny tam były niskie. Zapadła decyzja, że się przenosimy. W tym samym momencie urodziła się nam córka (zapomniałem dodać, że żona dwukrotnie poroniła pomiędzy rudanymir1; ciążami).
Po naszej przeprowadzce nastał ten trudny okres. Ja zaraz po przyjeździe do nowego miasta musiałem jechać na statek do pracy i żona została sama z dziećmi. Nie martwiłem się za bardzo bo rodzina obiecała wsparcie.
Mijały lata a ja zauważyłem, że żona nadużywa alkoholu zrzucałem to na stres związany z remontem domu. Swoją drogą w trakcie urlopu sam ten dom remontowałem. Oczywiście robiliśmy grille, zapraszaliśmy znajomych r11; między innymi kuzynkę żony z mężem. Gdy oni byli alkohol lał się strumieniami.
Wracałem na statek do pracy. Kontakt z domem był utrzymywany przez Internet i telefon ale za każdym razem gdy słyszałem głos żony wydawał mi się pijany albo podpity. W zeszłym roku dzień przed powrotem zadzwoniłem do domu i odebrał syn r11; to był styczeń r11; na pytanie gdzie jest mama odpowiedział mi, że śpi z ciocią (w/w kuzynka). Wkurzyłem się bo wiedziałem co to oznacza. Po powrocie zaprzeczała, że była pijana i że spała z kuzynką.
Po kolejnych kilku miesiącach wróciłem do pracy i dzwoniłem prawie codziennie (z Iraku trochę drogo ;)). Rozmowy były raczej krótkie, dziwne. Czasami musiałem długo czekać by odebrała, a tłumaczenia były durne, albo głos zdyszany, albo pijany. Maile od żony rzadkie. Wróciłem do domu, a tam syf niesamowity, moja żona słodka ale nie ja. Chciałem wyjaśnienia wszystkich spraw r11; na koncie prawie pusto, rachunki nie płacone, a w jej torbie znajduję zwitek banknotów (jakieś 6 tyś). Do tego dochodzą plotki od wieeeeelu różnych ludzi (włączając w to brata mojej żony), że ma romans z mężem kuzynki (tej w/w). Oczywiście zaprzecza, płacze, obiecuje, że przestanie pić, podda się terapii. Rozmawiam z synem (11 lat) pytając go jak było r11; luźna rozmowa r11; i opowiada mi takie historie, że ho ho - słowami dziecka. Znowu awantura, zaprzecza wszystkiemu, zwala winę na tych wszystkich rzłych plotkarzyr1;. Wyjeżdżamy do innego miasta r11; z moich powodów zawodowych r11; zabieramy cały majdan i obiecujemy sobie naprawę naszego związku (nasze studenckie miasto). Albo się rozstać.
Na miejscu nie jest dobrze, kłótnie a potem lepiej i lepiej, aż dobrze. Po 7 miesiącach wracamy do domu, a ja wyjeżdżam do pracy. Znowu telefony, maile itp. Pisze do mnie prawie codziennie.
Po 3 miesiącach jestem z powrotem i co zastaję taki sam syf, nic do żarcia i ewidentnie wypitą żonę. Jest przemiła aż za miła r11; od dawna nie pamiętam mojej żony tak miłej. Ale są takie małe niuanse, które powodują, że nabieram podejrzeń. Przez przypadek znajduję stary telefon mojej żony (który miał nie istnieć r11; pies go zżarł), ładuję i czytam SMS-y a po lekturze idę się wyrzygać. Wszystko co mówił mój syn (a wmówiono mu, że mu się coś tylko zdawało) było prawdą! Wszystkie plotki były prawdą! A ja uwierzyłem te K..wie a nie dziecku! Kiedy jej pokazałem co znalazłem to zaprzeczyła. Porozmawiałem sobie z tym sr30;.nem, a Kr30;wę wywaliłem z domu. Zabrała jednak moją córeczkę (5 lat) i nie chce oddać a syn nie ma najmniejszego zamiaru zostać z matką.
I tu jest problem r11; muszę ją od niej zabrać r11; byłem już w MOPR (była już kiedyś interwencja pod moją nieobecność). Jeśli mam to zrobić przez sąd to będzie się to ciągnąć latami, mogę odebrać ją siłą. Pod moją nieobecność opieką nad dziećmi zajmą się moi rodzice. Nie wiem co robić a nie chcemy zostać w tej zapadłej dziurze. Syn ciągle płaczę, ja również. To jest k..wa koszmar.
Wybaczcie, że tak długo ale szukam pomocy i wsparcia.