

Crusoe | 00:18:03 |
Julianaempat... | 00:46:28 |
#
poczciwy | 02:59:05 |
Aga104 | 05:01:28 |
NieOddycham | 08:36:59 |
Witam wszystkich.
Jestem tu nowy więc proszę was o poradę.
Jestesmy małżeństwem 2 lata ja 37 ona 34 mamy 3 letnią córeczkę a znamy się od jakiś 5 lat układało się u nas różnie raz lepiej raz gorzej ale do rzeczy.
Od jakiś 3 miesięcy nie układa się wcale kłótnie żale ciągłe pretensje i wypominanie przeszłości raz ona mi raz ja jej itg.Zona postanowiła się wyprowadzić do swoich rodziców z córką było to jakieś 2 tygodnie temu.W niedzielę stoję z kolegą około godz. 23-ej koło kawiarni i pijemy piwo a tu widzę swoją żonę z kolezanką(ja wychodzę to ona też mamy takie samo prawo).Nie zauważyły nas tylko się pożegnały i każda z nich poszła w swoją stronę.Wyszedłem zobaczyć czy żona wraca do moich teściów i co widzę zatrzymuje się koło niej auto starszego typa (dobrze znanego w naszym miasteczku kiedyś się moja żona z nim spotykała ona w tedy miała 17,18 lat a on okoła 30 żona dwójka dzieci sami powiedzcie) wsiadła bez większych oporów i pojechali.
Następnego dnia pytam co robiła (muszę dodać że była w bardzo dobrym humorze ) pytam co wczoraj robiła mówi że była z koleżanką wieczorem na spacerze i póżniej poszła do domu.Mówię że ją widziałem jak z nim odjechała a ona że podwiózł ją do domu ja na to że czekałem pod jej domem 2 godz i nic- jej nie było mówiła że tylko rozmawiali i nic więcej nawet przysięgała na naszą córke że nic więcej się nie działo.
Trzasnełem drzwiami i wyszedłem.
Co robić wierzyć czy nie wierzyć proszę was o poradę!