

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Landexpzglosy | ![]() |
Rognar | 00:12:23 |
Julianaempat... | 00:48:24 |
Edek_2 | 00:48:31 |
jacksparrow | 02:14:54 |

Witam.Moja historia wygląda następująco.Jestem z żoną od 22 lat z czego 19 lat po ślubie.Mamy jednego syna w wieku 18 lat.Trzy tygodnie temu żona oświadczyła mi poprzez SMS że odchodzi, już mnie nie kocha i nie będzie mnie oszukiwać żyjąc dalej ze mną.Byłem akurat w pracy i myślalem że to jakiś żart tymbardziej że dwie godziny wcześniej rozmawialiśmy przez telefon i nic dziwnego nie zauważyłem.Niestety po przyjściu do domu okazało się że jest to prawda.Znikneły jej wszystkie żeczy, kosmetyki nic poza tym.Po kilku próbach wreście odebrała mój telefon i powtórzyła co wcześniej napisała.Dodała jeszcze że cały czas się czepiam, jestem podejżliwy za każdym razem gdy pisze do kogoś SMS ( dodam że pisała ich całą mase ) że cały czas czuję jakiś podstęp a ona czuje się osaczona.Na moje pytanie gdzie teraz jest oznajmiła że wynajeła mieszkanie w sąsiedniej miejscowości ( 5 km ) i bedzie sama żyć.Powiem szczeże był to dla mnie szok i nie mogłem tego zrozumieć, nawet nadal nie mogę.Tym bardziej że takich żeczy nie załatwia się pod wpływem chwili, tylko to było już zaplanowane.Zaczeły kłębić mi się myśli że pewnie kogoś sobie poznała, a te SMS to nie była moja wybujała wyobrażnia.Przy kolejnej rozmowie musialem jej zadać pytanie czy ktoś jest lub był i czy mnie zdradziła.Odparła że nikogo nie ma i nie miała tylko że mnie już nie kocha i nie może tego dalej ciągnąc.Syn oczywiście został ze mną, był parę razy u matki potwierdził jej wersje o wynajętym mieszkaniu.Na moje pytanie czy nie zaobserwował czy matka kogoś może mieć twierdzi że raczej nie, bo nic na to nie wskazuje.Też nie może tego zrozumieć i taką samą wersje uslyszał od niej.Ostatnio zauważyłem że żona zachowuje się jakoś inaczej, dwa razy przyszla do domu dość póżno z wcześniej zaplanowanych spotkach z koleżankami z pracy o ktorych wiedziałem.Nie bylem zadowolony, ale pomyślalem sobie przecierz każdemu się należy troche swobody, tym bardziej że nigdy bym żony nie podejżewal o zdradę i nigdy nie dała mi powodu żebym tak myślał.Dodam jeszcze że nie jesteśmy zamożni, ja jeszcze coś tam zarabiam ale zarobki żony to około 1500 i tak się zastanawiam na co ona się porwała.Ponad polowa pensji na wynajm.Zostawiła dosłownie wszystko czego wspólnie się razem dorabialiśmy.Może jest tego nie wiele, ale żle nam się nie żylo.Przeciętna polska rodzina.Pewnie się domyślacie że cały czas chodzi mi po głowie czy żona mówi prawdę , czy oby na pewno nikogo nie ma, a może miała i wiązała z tym jakąś przyszlość ale niestety się nie udało.Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Proszę o jakieś porady sugestie.Pozdrawiam.