

| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Rognar | 00:54:25 |
Julianaempat... | 01:35:22 |
Landexpzglosy | 03:00:26 |
#
poczciwy | 03:26:07 |
Crusoe | 04:21:47 |

Witam ponownie , a byłem już tak pewny czego chcę czyli rozstania .Po ostatniej poważnej rozmowie wierzyłem jej że nie działo się nic więcej ale jej podejście do sprawy "jak mogę jej coś zarzucać" utwierdziły mnie że muszę odejść bo ona się nie zmieni na dodatek obrażona przestała się do mnie odzywać co jeszcze bardziej mnie upewniło że trzeba znikać no ale święta więc postanowiłem że zaraz po sie zwinę i choć od wielkiego czwartku żonka zaczeła do mnie gadać robić się coraz milsza nie miało to na mnie większego wpływu nadal okazywałem jej obojętność co absolutnie jej nie zrażało i nadal była miła ,wiem że to wygląda na manipulację ale pojawiła się wątpliwość że może jednak warto to ratowac może zrozumiała itd znów napięcie.K****wa niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego nie wyprowadziłem się zaraz po wyjeżdzie córki na studia na co czekałem teraz znów szlag mnie trafia chyba zgłupieję,nie wiem co robić czuję się jak na równoważni raz w lewo raz w prawo , myślę że boję się wziąść całą odpowiedzialność za tak ważną decyzję, wolałbym żeby była oschła i nie dostepna to i decyzja byłaby łatwiejsza