

Crusoe | 00:11:29 |
#
poczciwy | 00:23:55 |
JamesTon | 01:03:07 |
Aga104 | 01:29:45 |
Julianaempat... | 05:29:10 |

Witam ,po przeczytaniu bardzo wielu strasznych waszych historii mój problem stał się wręcz groteskowy a jednak cieżko mi jak diabli, i choć w jednej chwili myślę że inni to mają" jazdę" to w następnej nachodzi mnie mnóstwo pytań i niepewnosci. Opisywałem mój problem w innym wątku więc się powtórzę ale też wiem że dzięki temu forum wiele zrozumiałem a najważniejsze to że mam prawo byc czuć się oszukany i zraniony.Do rzeczy mam 42l od "zawsze" znam moją żonę od 21l jesteśmy małżeństwem, przez wiele lat nie miałem żadnych watpliwosci że jestem kochany wszystko układało się dobrze aż do wyjazdu w góry w 2006r tam zachowanie mojej żony mnie zaniepokoiło była inna niż wcześniej faktycznie rok wcześniej po śmierci mojego taty nie mogłem sie odnależc ona podejrzewała że kogoś mam co dodatkowo mnie irytowało ale pózniej było juz lepiej aż do tych ferii tam żona dała mi odczuć że nie koniecznie musze byc tym jedynym najnaj to spowodowało moją czujność i nie musiałem czekać długo bo w ręce wpadł mi biling tel. żony zainteresował mnie jeden nr. i choć bałem się prawdy przejżałem jej tel znalazłem to nr.naszego kontrahenta niby nic dziwnego ale tych smsów trochę za dużo było , następnego dnia umówiłem się z gościem na rozmowę i tu szok stwierdził że teraz to pikuś ale rok wcześniej przysyłała mu dziwne smsy nic nie proponował ale prowokował on pewno też nie był ok (oczywiście się wybielał ) ale to nie ważne to moja żona powinna dać mu do zrozumienia że nie ma na co liczyć a tu nie to nawet ona była bardziej aktywna masakra.Rozmowa z żoną straszę ją rozwodem itd i tu szok dowiaduje się że trudno , wtedy okazałem sie b. wrażliwym i słabym facetem to ja walczyłem o nas choć wewnętrznie siebie niszczyłem ,muszę przyznać że żona poczuwała się do winy przepraszała itd ale na pewno nie rozumiała mojego bólu przecież nigdzie się nie spotykali po za firmą to tylko smsy często słyszałem więc z bólem zostałem sam były terapie leki po 3,5 roku pozbierałem się nie było jak dawniej ale dało się żyć a tu w styczniu powtórka dowiaduję się że tym razem flircik z klientem nie tak aktywny bo tel pod kontrolą miała pecha bo dwa meile które wysłała przechwyciła żona gościa o ile pierwszego puściła mimo uszu to o drugim się dowiedziałem.Więc rozwód tym razem pewny i choć w duszy liczyłem na skruchę dawałem znaki że przegięła oddałem jej gorszą część firmy ,złożyłem pozew szukałem mieszkania tak przeleciał styczeń i gdy miałem już poukładane samotne życie ,zwrot sytuacji rozpacz oczywiście zmiękłem i po kilku dniach moja samoocena drastycznie spadła ,choć teraz nie czuję się żle ciągle zadaję sobie pytanie odejść czy nie a może za jakiś czas znów pojawi się ktoś miły i pani żona zamiast odprawić go po bawi się trochę , może jej motywacją jest kasa bo teraz na pewno odczuła że życie może być trudne i wiele innych pytań,a może faktycznie tym razem dotarło do niej co zrobiła i już tego nie uczyni ,bardzo się teraz stara ale ja nie wiem dlaczego przecież kiedyś była świetna co robić?