

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
NieOddycham | 00:27:50 |
JamesTon | 00:55:04 |
Landexpzglosy | 01:46:54 |
PS | 09:45:53 |
Anetastp | 10:14:17 |

Cześć!
Zastanawiałem się nad dodaniem tego postu, ale w momencie gdy prześledziłem Wasze - podobne, postanowiłem, że opowiem swoją historię. Może nikt tego nie przeczyta, nie odpisze, ale sam fakt że wyrzucę to z siebie z pewnością mnie oczyści.
Mam 25 lat, ożeniłem się w wieku 21, 2 lata po ślubie urodziła nam się wspaniała, zdrowa córka - moja wymarzona. Postanowiliśmy z żoną, że ja będę pracować, a ona zajmie się dzieckiem i odpocznie. 2 tygodnie po powrocie ze szpitala okazało się, że mała ma problem z nerkami - 3 miesiące spędziła na intensywnej terapii w centrum zdrowia dziecka. Żona w tym czasie również trafiła do szpitala, bo okazało się, że pozostawiono w jej ciele fragment łożyska. Przez kilka dni sam byłem z malutkim człowiekiem w szpitalu - przerażony, że za chwilę mogę stracić moje dwa największe Skarby. Dzięki Bogu wszystko znalazło szczęśliwy finał. Mam dzisiaj piękną zdrową córkę.. Wychowałem się bez rodziców i moim marzeniem było i nadal jest stworzyć normalny ciepły dom dla mojego dziecka. Moja żona twierdziła podobnie, natomiast miesiąc temu przeczytałem w jej tel. kilka smsów odebranych od obcego mężczyzny. Żona przyznała się, że zdradzała mnie z nim przez 3 miesiące, że straciła głowę dla niego, bo ja za dużo czasu w pracy spędzałem (ona nie pracuje odkąd urodziła dziecko - razem tak ustaliliśmy) ja natomiast prowadzę własną firmę i każdy facet, który ma swój biznes, wie że to nie jest 8 godzinna praca na etacie.
Mimo to, codziennie po pracy pomagałem jej w domu i zajmowałem się córką, a ona miała chwile dla siebie (co chwilę basen, solarium etc.), ja również uprawiam sport, ale zawsze wychodziłem po 20.00 jak dziewczyny spały. Bądź co bądź spotkałem się z tym facetem. Okazało się, że ma 3 dzieci (1 z poprzedniego małżeństwa) - spuściłem mu łomot przy jego drugiej żonie, o wszystkim jej powiedziałem - szkoda mi jej było, ale emocje wtedy wzięły górę. Zabroniłem mu zbliżania się do mojej rodziny. Rzeczywiście zadzwonił do żony (słyszałem tą rozmowę) i zerwał z nią. Poczułem się jak "mniejsze zło", próbowałem jej wybaczyć, ale w moim sercu miłość prędko zastąpiło poczucie wielkiej krzywdy i nienawiść. Nie o to, że mi wbiła nóż w plecy, a o to, że w ten sposób wyrządziła krzywdę naszej córce. Chciałem, aby moja córka widziała na przykładzie rodziców w jaki sposób mężczyzna powinien traktować i szanować żonę po to, aby również szukała w przyszłości takiego faceta. W związku z tym co się stało, nie potrafiłem udawać i dłużej szanować mojej żony.
Ona najpierw twierdziła, że zdradzała mnie bo mało czasu jej poświęcałem, a później stwierdziła że byłem dla niej za dobry, a ona potrzebuje mężczyzny, który będzie ją trzymać krótko. Mniejsza z tym, Chu* jej w ****, Krzyż na drogę i z Bogiem! - Wyprowadziłem się z domu, zostawiłem jej mieszkanie własnościowe (na mnie) i samochód. Co tydzień daję jej kasę, dodatkowo robię zakupy dla córki, z którą spędzam mniej czasu, ale za to na 100% możliwości. Nie wiem co dalej robić ze swoim życiem, tak bardzo brakuje mi tej małej kruszynki, spotkania 2 - 3 razy w tygodniu to dla mnie za mało, boję się że coś przeoczę, że coś mnie ominie.
Jeżeli ktoś z Was przeżył podobną historię, to proszę pomóżcie podjąć dobrą decyzję, co ja mam dalej robić? Czuję się zdeptany, czuję się jak śmieć - Jak żyć? Jak być dobrym ojcem? Jak walczyć w sądzie? Czy jest szansa, że dziecko mogłoby być ze mną?
Pozdrawiam,
L.