

Crusoe | 00:11:46 |
Julianaempat... | 00:40:11 |
#
poczciwy | 02:52:48 |
Aga104 | 04:55:11 |
NieOddycham | 08:30:42 |
Jestem już kilkanaście lat w małżeństwie. Jakieś 4 lata po ślubie moja żona, nauczycielka, zakochała się w swoim uczniu. Spotykali się po lekcjach, wychodziła z domu. Po jakimś czasie przyznała się, że go kocha, że chciałaby się z nim kochać itd. Chłopak - narkotyki, alkohol, nic sobą nie prezentował. Kiedy wyjechałem służbowo, dostawałem maile, jaki to on jest dobry w łóżku itd. Chciałem się rozwieźć, ale jednak kochałem żonę. Postanowiłem walczyć, choć oczywiście były kłótnie, uciekała z domu do niego, zaczęła się samookaleczać. Skończyło się szpitalem psychiatrycznym. On się w tym momencie przestraszył i wziął nogi za pas. Udało się to wszystko pozaleczać, choć pamiętam o tym każdego dnia. Na świat przyszła dwójka wspaniałych dzieciaków.