

| Alfinka26 | 22. Lipiec |
| majeczka84 | 22. Lipiec |
| Patryk1991 | 22. Lipiec |
| julian1974 | 22. Lipiec |
| smutna22 | 22. Lipiec |
heniek | 00:22:54 |
Mundi83 | 03:03:05 |
Julianaempat... | 03:16:09 |
#
poczciwy | 06:31:54 |
Quanta1670 | 08:48:35 |
Bardzo wiele tutaj jest dość mocno dołujących historii
Nie będę dodawał swojej , kiedyś myślałem że to coś wyjątkowo niespotykanie podłego i obrzydliwego mnie spotkało. Teraz już wiem że to w zasadzie standard.
Mam już za sobą ponad 12 miesięcy które upłynęło od mojej "chwili prawdy"
w zasadzie mogę powiedzieć że ten rok, to najgorszy rok mojego życia, jednego dnia spokojnego nie miałem żebym nie myślał nie zadręczał się tym wszystkim.
Wiem już że rok, to mało, po roku w zasadzie dopiero w miarę przeszedł mi pierwszy szok i wkurzenie. Zaczynam w miarę logicznie z mniejszym udziałem emocji zastanawiać się co dalej.
I co tu dużo ukrywać, szukam wsparcia - historii z happy endem, takich żeby podładować się pozytywnie, uwierzyć że po tych wszystkich świństwach możliwe jest dalsze udane w miarę szczęśliwe życie.
Znacie takie prawdziwe historie ? ze swojego życia lub kogoś bliskiego znajomego ?
Ja znam kilka historii kobiet, które zdradzone potrafiły jednak z tym żyć.
I z całym szacunkiem dla Pań, wiem że je zdrada mężczyzny też mocno boli, ale to jednak chyba co innego.
Dla faceta mam wrażenie zdrada żony to również bolesne przekłucie balonu z własnym ego.
To kwestia honoru, sprawdzenia się jako mężczyzny , kwestia nieuchronnego porównywania z tym drugim itd itd itd .
Kobieta jeśli coś takiego ją spotyka, w odbiorze społecznym jest ofiarą swojego męża. Ciężar spada też na kochankę rozbijającą małżeństwo.
Facet - oprócz tego wszystkiego ryzykuje też śmieszność . Zastanówcie się ile to jest żartów o facecie zdradzanym przez żonę, o kochankach w lodówkach i na balkonie. W ilu komediach eksploatowany jest motyw męża wracającego do domu a tam kochanek wymyka się oknem.
Jakoś nie widywałem w komediach odwrotnych sytuacji, gdy mąż zdradzał żonę .
Różnica w tym kto kogo zdradza wynika również z czystej biologii - uzasadnienie jest takie, że żona zdradzana przez męża, jeśli on wraca do domu, pomaga przy dzieciach, przynosi pensje mimo wszystko , mimo bólu, cierpienia odnosi też wymierną korzyść przy wychowaniu potomstwa
Natomiast mąż zdradzany przez żonę, ryzykuje po prostu że może wychowywać nie swoje potomstwo.
Stąd dużo mocniejsze przeczulenie na zdradę u samców w stosunku do samic - tak tłumaczy to biologia, ale coś w tym chyba jest
Stąd moje pytanie o małżeństwa gdzie żona zdradza, a mąż jej potrafi skutecznie przebaczyć i żyli razem długo i szczęśliwie.