| nina28 | 15. Lipiec |
| Pathi | 15. Lipiec |
| lusiek | 15. Lipiec |
| olka | 15. Lipiec |
| abisag | 15. Lipiec |
Crusoe | 01:39:31 |
Julianaempat... | 02:07:56 |
#
poczciwy | 04:20:33 |
Aga104 | 06:22:56 |
NieOddycham | 09:58:27 |
Na wstępie przepraszam za ortografię i literówki , które wychwycicie w tym tekście.
Jak to w niejednej rodzinie bywa... każdy ma swojego laptopa lub inny komputer. Tak samo było w naszym domu wraz z żoną mieliśmy osobne komputery przenośne. Nie powodowało to żadnych nieporozumień natury cyfrowej gdyż każde z nas miało swój prywatny dostęp do sieci. Z upływem czasu zauważyłem iż coraz to więcej czasu poświęcamy na spędzanie późnych wieczorów w internecie. Zauważyłem także że jakakolwiek rozmowa rozpoczynana przeze mnie kończyła się moim długim i nieustającym monologiem. Drażniło mnie to coraz to bardziej z dnia na dzień przeradzało się w złość poświęcania większej uwagi komputerowi niż rodzinie, przez moją małżonkę. Pewnej nocy obudziłem się gdyż nie dawało mi spać uporczywe stukanie które trwało dość długo. Po przebudzeniu dostrzegłem moją małżonkę która ewidentnie prowadziła wesołą nocną konwersację za pomocą swojego laptopa. Jej zaangażowanie w rozmowę był tak wielkie, iż sam fakt mojego przebudzenia i przesunięcia się na sam róg łóżka nie zwrócił jej uwagi. Potakiwała w stronę monitora i wysyłała namiętne całusy do niego. W pewnym momencie spostrzegła mnie siedzącego na brzegu naszego łoża, mnie z miną niebywałego furiata... Padło w Jej kierunku konkretne pytanie, Z kim ty tak namiętnie o trzeciej w nocy rozmawiasz kobieto? Pytanie było zasadne gdyż trzecia w nocy i świadomość że Ona o 4:30 wstaje do pracy mogło wzbudzić moją wściekłość i zaniepokojenie. W odpowiedzi usłyszałem jedynie TO NIE JEST TWOJA SPRAWA CO JA ROBIĘ NA MOIM KOMPUTERZE I Z KIM ROZMAWIAM, IDŹ SPAĆ. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem i sposób w jaki uzyskałem tą odpowiedź. Jej twarz przejawiała niebywałą złość i pretensje o pytanie jakie jej zadałem. Ja zdębiałem, kopara mi opadła nogi zrobiły się jak z waty a dłonie zaczęły się trząść jak galareta... Nie odezwałem się słowem, położyłem się i leżałem tak do rana nie mogąc zasnąć.