NieOddycham | 00:35:01 |
Urzekajaca444 | 00:44:31 |
Crusoe | 01:06:25 |
Jess | 01:09:12 |
#
poczciwy | 02:23:04 |

Witam.
Ożeniłem się z mądrą i zrównoważoną kobietą po sześciu latach znajomości. Wspólne studia, wspólne spędzanie czasu prawie w 90 % bardzo nas do siebie zbliżyły. Mogłem jej wszystko powiedzieć i ona mnie też.
Pobraliśmy się. Po paru latach dopiero pojawiła się dwójka dzieci. Żona zaczęła pracować w jednej z firm. Ja też pracowałem ale miałem niestabilną pracę. Dwie firmy w których pracowałem zbankrutowały (nie przeze mnie hehe) potem często w innych firmach dziękowali mi po np 3 miesiącach. (nie byłem dobrym handlowcem) Moja żona miała stabilna pracę. Zaczęła jednak romansować ze swoim szefem.
Odkryłem to po około dwóch latach trwania. Dotarłem do maili, do zdjęć. (robili sobie w łóżku zdjęcia). W mailach pisała ze nigdy mnie nie kochała, że wychodząc za mnie za mąż wiedziała, że kiedyś spotka jeszcze swoją prawdziwa miłość.
Żona przyznała się do zdrady. Mieliśmy zacząć od nowa.
Ja czułem że ta zdrada jest w dużej mierze moją winą bo zawiodłem jako mąż i ojciec nie potrafiąc zapewnić rodzinie ani dachu na głową (mieszkaliśmy u jej matki - masakra) ani godnego życia. Mamy też dwójkę dzieci. Chciałem ocalić tą rodzinę dla nich przede wszystkim.
Nie chciała jednak zmienić pracy bo jak mówiła nie będzie zaczynać od nowa kariery. Dalej pisała maile do niego miłosne itd. Zaproponowała też abyśmy.....przeprowadzili się do jej szefa do domu, który miał pod Poznaniem a który stał pusty. Strasznie się wściekłem. Zrobiłem ku.... awanturę na ta propozycje. Ona niby zrozumiała ale po około miesiącu zaproponowała to samo znowu.
Kupiliśmy w końcu mieszkanie w centrum Poznania na kredyt. Małe ale własne. Ja prowadzę firmę swoją a ona dalej pracuje u tego gościa. Ja oczywiście mam problemy finansowe ale nie mogę jej zamknąć bo mam otwarte umowy z klientami. Firma tego gościa mieści się w jednej z kamienic, w mieszkaniu jego. Jak wyjdą pracownicy to mogą tam robić co chcą.
Żona mówi, że ten romans jest już skończony. Czy trwa czy nie nie wiem bo nie pisują maili ani nie smsują (może się pilnują)
Żona mną gardzi. Pyta przy dzieciach po co idę do pracy skoro z tego i tak nic nie ma. Albo mówi, że nie nadaje się na ojca. Teściową przy dzieciach mówi, że muszą się praktycznych rzeczy uczyć bo będą jak ojciec. Masakra.
Nie wiem co zrobić. Chciałem zawsze żeby dzieci miały normalna, pełna rodzinę. Gdyby nie one to bym się dawno rozwiódł. Mają jednak rodzinę patologiczną ale o tym nie wiedzą. Czuje, że zbliżam się do jakiejś granicy. Moja matka ani teściowa nie wiedzą o sprawie (ojciec i teść nie żyją)
Pewnie dalej żyje w trójkącie ale nie wiem tego na pewno.