

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
Landexpzglosy | 00:26:24 |
JamesTon | 07:22:09 |
PS | 08:25:23 |
Anetastp | 08:53:47 |
Julianaempat... | 08:57:51 |

Mój mąż zdradził mnie już ponad rok temu. Poznali się na służbowym wyjeździe. Zmiana klimatu, piękny krajobraz wyspy Goa, drinki i testosteron. Stało się. Nie chciałam znać szczegółów, bo i tak mi wszystko jedno. Ja w chłodnej Polsce z dzieckiem czekałam i cierpiałam, że nie ma Go dwa tygodnie, a On w tym czasie użalał się jak ciężko mu z żoną i małym dzieckiem... A Ona pocieszyła Go jak umiała. Najgorsze jest to, że nie dał mi żadnego znaku, że Mu źle. Płakał, że musi wyjechać... Każdego wieczora przed zaśnięciem nasze dziecko puszczało buziaka w niebo z nadzieją, że doleci do Tatusia... A Tatuś w tym czasie gził się z inną kobietą. Boli do dziś, może nie powinnam dać Mu szansy tylko odejść i nie musieć na Niego patrzeć, znosić to upokorzenie, cierpieć w ciszy? Nie ma dnia bym o tym nie myślała, nie ma dnia bym nie zastanawiała się, czy mają kontakt. On twierdzi, że nie mają, ale ja Mu chyba nie wierzę. Wtedy przyznał, że się w niej zakochał... Zatem, gdy było uczucie to ciężko pogodzić się, że to był tylko błąd, wyskok... Walczył o mnie, ale myślę, że zrobił to dla dziecka... Ponad rok po tym zdarzeniu ja nadal czuje pustkę, żal i gorycz... Nie umiem się pozbierać, choć na zewnątrz gram szczęśliwą żonę, bo prawdę mówiąc o Jego zdradzie wiedzą nieliczni.
Kiedy to przestanie boleć? Jak sobie poradzić z tą pustką i samotnością? Odejść czy trwać? Ratunku....