

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:15:58 |
Edek_2 | 00:22:58 |
Rognar | 00:31:17 |
Anetastp | 00:54:13 |
Landexpzglosy | 01:06:03 |

Moja historia jest bardzo banalna.Po 10-latach małżeństwa mąż oznajmił,że jest poważnie chory,ma depresję,uszkodzenie mózgu,jezdzi do psychiatry,do psychologa i do końca życia zero seksu,bo ta jego choroba za dwa,najwyżej trzy lata doprowadzi do tego,że będzie jezdził na wózku.Poza tym,stwierdził,że jezdzi na mityngi,ponieważ ma problemy z wzwodem i tam wszyscy opowiadają o swoich problemach i ludzie Ci go doskonale rozumieją.I wyprowadził się płacząc przy tym jak bóbr,czego nie robił przez 10 lat.Okazało się,że zamieszkał z kochanką 20 lat starszą ode mnie.Mam lat 30,a mój mąż 38.Panienka ma 50.Straszne to wszystko.Mimo,iż minęło pół roku,nie mogę się pozbierać