| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:12:43 |
JamesTon | 00:12:46 |
Crusoe | 00:22:43 |
#
poczciwy | 01:01:31 |
NieOddycham | 02:47:02 |

Moja historia jest długa. Opiszę ją może w kolejnym e-mailu.
Przeczytałam prawie wszystkie Wasze słowa i relacje w związkach. Podpisuję się pod nimi obiema rękoma w 100%.
Scenariusz mojego związku jest podobny do Waszego jak z jakiegoś cholernego matrixu.
Potrzebuję jednak Waszej, kochane kobitki rady. W skrócie fakty:
Zwykła sąsiedzka znajomość przerodziła się w coś więcej. Jego rcichar17; wymiana sms-ów z nia, wspólne regularne długie spacery z czworonogami i stanie pod blokiem z czułą wymianą zdań i bez zachowania rbezpiecznejr17; odległości. Ten stan trwa już pół roku.
Ona mężatka z dzieckiem. On jest na każde jej zawołanie. Wiem bo obserwuję. Na moje sugestie że bardzo się oboje przyjaźnią chyba? Odpowiada: rTak jak z sąsiadamir1;.
Jej mąż o niczym nie wie. Albo się nie domyśla w ogóle Zaznaczam, że wszyscy w trójkę utrzymują ze sobą dobre relacje (wspólne wyjścia i wyjazdy) bo ja zostałam wyeliminowana.(ale to inna historia) Stałam się niewygodna. Bo tak bezpieczniej.
Czy Waszym zdaniem powinnam jej mężowi powiedzieć co się dzieje? Nie mam na to podkładki w postaci fotografii czy treści sms-ów bo są wykasowywane oczywiście. Opierać swoją historię mogę jedynie na moich spostrzeżeniach i obserwacjach skrupulatnie notowanych w pamięci od pół roku.
Co powinnam zrobić? Powiedzieć..Czy mi uwierzy? Czy to tylko pogorszy sytuację?...
