Landexpzglosy | 02:06:31 |
JamesTon | 02:49:01 |
P1501 | 03:46:29 |
Rognar | 06:37:51 |
#
poczciwy | 07:25:11 |

Witam wszystkich. weszłam tu w nadziei, że ktoś przeszedł to co ja i będzie w stanie udzielić mi informacji.
Spróbuję przedstawić fakty bez większych emocji choć jest to bardzo trudne.
Mój małżonek zdradzał mnie przez przez większość naszego małżeństwa ( 22lata). Od razu chcę tu powiedzieć, że wiem iż byłam głupia, że na to pozwoliłam, jestem tą, co kochała za bardzo, jednak wiem to dopiero teraz, niestety. zdradził mnie trzy razy o których wiem i nie były to jednorazowe skoki w bok, lecz związki długotrwale a ile było krótszych, nie wiem. w zasadzie to chodzi mi dokładnie o ten jego ostatni romans bo, bo to on spowodował, że naprawdę uświadomiłam sobie w jakiej iluzji godziłam się żyć i to z własnej i nie przymuszonej woli. Proszę nie osądzajcie mnie, bo sama już się osądziłam. opisze sytuację obecną. Od prawie trzech lat pracuję ponad 500km od domu i bez umowy (na czarno). Wspólnie z mężem podjęliśmy tą decyzję by poprawić warunki materialne naszego wspólnego gospodarstwa. Mamy dwoje dorosłych już dzieci (21lat) syn studiuje w innym mieście i na weekendy przyjeżdża do domu a córka pozostaje bez pracy i mieszka z nami. Myślałam, że po tych wszystkich ekscesach, których mój mąż dopuścił się wcześniej, po żalach, rozstaniach i powrotach, będzie ok, o jakże się pomyliłam. Kiedy jechałam do domu zawsze wszystko wydawało się jakby ok a jednak było coś, to widziałam, że wchodził na czata (umiem posługiwać się sprzętem elektronicznym lepiej niż on i wiedziałam jak co i gdzie sprawdzać). On mówił, że to nic, to z nudów, to wyciszone sygnały sms, ale cóż to tez zgrabnie tłumaczył a ja nie chciałam wyjść na paranoiczkę. W każdym razie miałam przeczucie i ono mnie nie zawiodło. Prosiłam męża wielokrotnie by odszedł jeżeli kogoś ma ale on twierdził uparcie, że nie ma nikogo. Czasami przyjeżdżał do mnie i też były sms, które szybko kasował i mówił, że to z jakiej loterii bo raz wysłał i teraz nie ma spokoju.Jednak moje wewnętrzne ja zaczęło mieć poważne podejrzenia. Trzy tygodnie temu znów chciał przyjechać a ja znów poprosiłam by nie jechał jak kogoś ma bo nie chce by widział mój zły stan psychiczny, by odszedł i po prostu się rozwiedziemy ale NIE, on przyjechał, chciał bym zostawiła pracę i wróciła na stałe do domu (owszem powiedziałam ale tam nie ma pracy i są rachunki czy z jego pensji damy radę? Ustaliliśmy, że do wiosny popracuję i wracam do domu) przyznał się wtedy, że owszem ktoś był ale to definitywny koniec i takie tam ble ble. Ja idiotka oczywiście znów chciałam ufać więc razem weseli pojechaliśmy do domku (miałam tydzień wolnego). Po wspaniałym tygodniu ja wesoła i zadowolona znów wyjechałam a za tydzień dzieci powiedziały mi, że znalazły w jego telefonie sms do tej kobiety. Wtedy "umarłam". Miałam jej numer, bo jak wspominała podejrzewałam wcześniej i kiedyś spisałam ten numer z jego telefonu bo były z tym numerem częste rozmowy. Po pierwszym szoku napisałam do tej kobiety a ona odpisała i zaczęła się nasza wymiana sms z których jasno wynikało, że jest jego kochanką. Nie będę tu opisywała jaka była reakcja mojego męża ale mnie zmieszał z błotem. pisał sms i próbował dzwonić ale nie odbierałam. Potem zmienił taktykę i zaczął przepraszać i chciał wszystko naprawiać i wiecie co, prawie mnie gnój przekonał i znów napisał, że jednak nie, bo on już nie ma kochanki, że chce pożyć sam bez bagażu (jestem bagażem). By podsumować ten mój marny wywód napiszę, że ja chce rozwodu z orzeczeniem o winie a on oczywiście, że bez. Mamy własnościowe mieszkanie w którym jest on i dzieci a ja w zasadzie w większości 500km od domu:( Z dziećmi mam świetny kontakt i one przekonują mnie, że bez niego będę szczęśliwsza, to one mnie wspierają i dodają siły. Tu gdzie jestem, jestem sama i oczywiście nic nie mówię pracodawcą, więc idąc do pracy staram się ukryć spuchnięte od płaczu oczy. mam jeszcze cztery tygodnie do czasu aż pojadę do domu i skontaktuję się z prawnikiem, do tego czasu nie mam zamiaru wchodzić z moim mężem już w żadną wymianę zdań by znów nie zmienić własnego. CZY KTOŚ WIE MOŻE JAKIE MAM SZANSE REALNE WYGRANIA SPRAWY Z ORZECZENIEM WINY? PROSZĘ MOŻE KTOŚ MIAŁ PODOBNIE I MOŻE UDZIELIĆ MI JAKICHŚ RAD I WSKAZÓWEK BYM WIEDZIAŁA CO MNIE CZEKA:(
Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli to przeczytać.