

| Rycho500 | 20. Lipiec |
| gabi11 | 20. Lipiec |
| Lenka69 | 20. Lipiec |
| anuska | 20. Lipiec |
| dodera1 | 20. Lipiec |
#
poczciwy | 01:15:46 |
jacksparrow | 03:17:17 |
Julianaempat... | 07:29:16 |
NieOddycham | 19:55:19 |
marta1989 | 20:48:05 |
Najpierw czytałem to forum przez miesiąc, teraz zarejestrowałem się i opiszę skrótowo mój przypadek.
Kilka dni temu stuknęła 40-tka, kobiety i koledzy twierdzą, że jestem bardzo przystojny ( mam inne zdanie ), w gronie znajomych jestem stawiany za wzór męża ( przesadzają ), choć trudno w to uwierzyć to miałem w życiu tylko jedną kobietę i miłość - moją obecną żonę. Z żoną był mój pierwszy raz ( ona o tym nie wie, myśli, że miałem wcześniej jakieś dziewczyny ) i tak już zostało, nie szukam innych wrażeń. Kocham ją i nasze dzieci nad życie.
Teraz o żonie. Rok młodsza, mądra, śliczna, szczupła, zgrabna, kochająca, wyjątkowa, jedyna, w moich oczach anioł. Ja, raczej poważny i skryty, ona wesoła i wylewna. Nigdy nie kłamała, przez lata małżeństwa bardziej ufałem jej niż sobie, mój najlepszy przyjaciel. Wspólne zainteresowania, poglądy, jednym słowem kobieta idealna. Czasem dla żartów kazałem jej przysięgać w jakiś błahych sprawach ( czy np. zjadła całą czekoladę ), zawsze odpowiadała, że przysięga to poważna sprawa, nie przysięgnie, nie wolno przysięgi nadużywać. Dla dzieci poświęca wszystko, kocha je miłością bezgraniczną, to widać, czasem się o to sprzeczamy, jestem zwolennikiem bardziej surowego wychowania.
Teraz meritum. Wpadłem na to przypadkiem, wcześniej były sygnały ostrzegawcze, które zignorowałem, czytając forum stwierdzam ze smutkiem, że to typowe sygnały. Zmiana zachowania, odchudzanie ( po co ! ), coraz rzadsze zbliżenia, itp. Teraz wiem, że ktoś pojawił się w życiu żony.
Masa telefonów pod jeden numer, SMS-y, korespondencja internetowa, spotkania, wszystko oczywiście ukrywane przede mną. Doszły do tego pierwsze kłamstwa. Zamieniłem się z konieczności w porucznika Columbo. Bezpośrednie dowody nie wskazywały jednoznacznie na zdradę choć biorę na poważnie taką ewentualność.
Mój świat legł w gruzach. Przeżyłem totalne załamanie. Oczywiście skończyło się to rozmową. Zagroziłem rozstaniem.
Przyparta do muru żona potwierdziła, że poznała kogoś z kim rozmawiała i spotykała się. Zaręczyła, że do niczego jednak nie doszło.
Złożyła przysięgę na zdrowie naszych dzieci.
Oczywiście ( choć możne nie jest to oczywiste ) przebaczyłem jej, kocham ją i po prostu nie mogłem inaczej. Niestety ziarno niepewności został zasiane.
Co dalej począć?