

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
NieOddycham | ![]() |
JamesTon | 00:24:13 |
Landexpzglosy | 01:16:03 |
PS | 09:15:02 |
Anetastp | 09:43:26 |

Witam. Mam na inię Marcin i chciałbym podzielić się z Wami moją historią. A muszę to zrobić, bo inaczej zwariuję...Nie mogę o tym pogadać ze znajomymi, bo nie chcę, żeby o tym wiedzieli. Otóż..... Mam 37 lat i tydzień temu, po weselu naszych znajomych (moich i żony) dowiedziałem się od niej w końcu co zdarzyło się tak naprawdę 3 lata temu.... Ale po kolei: w 2006 roku po raz pierwszy wyjechałem do pracy za granicę. Na początku było ciężko, przyznaję... Nie przywykłem do opuszczania rodziny na tak długo, ale co począć? W naszym kraju nie da się godnie żyć, nie za te pieniądze... No i od razu, po przyjeździe, spotkałem się z opiniami ludzi, którzy tam już byli, na temat zdrady. Że jak wyjedziesz to prędzej czy później to Cię spotka. Myślałem że nie mnie,, ale jak bardzo się myliłem...! Kochaliśmy się wtedy i chyba nadal się kochamy, choć z mojej strony to już nie to samo....Po dwóch latach spędzonych na obczyźnie ziścił się jednak czarny scenariusz. Moja ukochana i idealna, zdawałoby się, partnerka (bo wtedy jeszcze nie żona) zdradziła mnie ze swoim kolegą, a moim znajomym. Podejrzewałem, że coś jest 'na rzeczy' kiedy rozmawialiśmy przez telefon, wiecie takie 'coś' się czuje....W końcu przyjechałem do domu, szybciej niż zakładałem pierwotnie, właśnie ze względu na te jej dziwne zachowania. Pytałem, pytałem i nic. Na początku mówiła mi, że nic się nie stało. Więc zrobiłem coś, czego nie powinienem, wiem. Zainstalowałem pogram w kompie, a właściwie kilka, które 'czytały' i zapisywały w miejscu mi tylko znanym, wszystko co możliwe, GG, hasła, zdjęcia itp. No i w końcu dowiedziałem się że jednak był 'ktoś' Ale nic poza tym, niczego więcej nie udało mi się dowiedzieć. No więc znów pytałem ją, a ona cały czas powtarzała, że to było tylko zauroczenie, że do niczego nie doszło i skończyło się na kilku spotkaniach na kawie. Cóż, zostawiłem sprawę, bo co innego mogłem dalej zrobić? Podejrzewałem jedynie najgorsze,ale nie miałem na to dowodów. I tak minęło parę lat, w międzyczasie wzięliśmy ślub i urodziło się nasze kolejne dziecko. Ale wątpliwości pozostały, i to na tyle duże, że co jakiś czas nagabywałem ją do wyjawienia 'prawdy', lecz ona powtarzała tylko, że do niczego nie doszło. Dziwiło mnie tylko to, że czasem, tak bez powodu, przepraszała mnie za to, że mnie skrzywdziła. Pytałem - dlaczego mnie tak mocno przepraszasz? Przecież nic się nie stało. Dziwne, prawda? No i w końcu tydzień temu byliśmy u znajomych, na weselu. Po powrocie do domu, lekko podchmieleni, położyliśmy się do łóżka. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i rozmowa znów zeszła na temat owego 'zauroczenie' No i moja żona w końcu nie wytrzymała i powiedziała mi, że to nie było tylko zauroczenie i parę spotkań, że doszło do zbliżenia...... Świat mi się zawalił....... Choć podejrzewałem najgorsze, to jednak w głębi duszy wierzyłem, że naprawdę do niczego nie doszło, a może chciałem wierzyć?...... Tydzień jeszcze zostałem w domu i znów wyjechałem do pracy. Rozmawiamy ze sobą, niby jest 'normalnie', ale temat powraca jak boomerang, czuję się jakby 'TO' się stało wczoraj. Mam milion pytań, jak, kiedy, gdzie i dlaczego?.... Wypytywałem ją o szczegóły i trochę mi powiedziała, ale często mówiła, żebym jej dał wreszcie spokój i że mnie kocha i też chce zapomnieć. Czuję się rozbity i zagubiony, nie mogę pracować, mam różne wizje, tak jak to kiedyś ktoś tu napisał, krótkometrażowe 'filmy' z udziałem mojej żony i JEGO. Jestem wściekły na nią i na niego. Na nią bo mnie zawiodła, zawiodła moje zaufanie, zadała mi ból, a na niego - że mimo tego, że mnie znał, ze mieszkamy na jednej ulicy, mimo to perfidnie wykorzystał jej słabość do siebie i to, że mnie nie było wtedy w domu, zachował się jak ostatni skór....... przeleciał żonę znajomego bez żadnych skrupułów i spokojnie poszedł do domu! A najlepsze jest to, że rok potem prosił mnie o załatwienie mu pracy!!! Nie wiem już sam, co mam o tym myśleć. Nie wiem, czy powiedziała mi wszystko, czy być może wystraszyła się mojej reakcji i nie chciała powiedzieć mi reszty? Bo być może to nie był jeden 'raz', może robili to częściej.....No i w końcu, czy to się nie powtórzy? Czy mogę jej jeszcze zaufać? Jak mam sobie z tym poradzić? Staram się o tym nie myśleć, ale to samo powraca.... I te cholerne wizje..... nie myślałem, że to tak boli..... Muszę coś zrobić, bo to nie daje mi spokoju.... Ale co??? Pomóżcie...... Pozdrawiam wszystkich 'zbolałych'....