

#
poczciwy | 00:26:52 |
JustinIngep | 01:28:17 |
Roszpunka19 | 03:56:04 |
Crusoe | 06:24:14 |
NieOddycham | 10:22:54 |

No cóż jak tu gdzieś wyczytałem - zdrada to nie koniec świata...ale łatwo powiedzieć. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat. Mamy kochaną córeczkę 4 letnią. (tylko z jej powodu nie złożyłem jeszcze pozwu rozwodowego który mam gotowy!). Niestety jak to ludzie mówią jak chcesz żeby Ci się żona skór.... wyślij ją do sanatorium. no i tak się też stało tyle że to zus ją wysłał a reszty dopilnował kuracjowicz Leszek. trudno mi tu teraz opisywać co czuję bo złość mi już minęła pomimo że dowiedziałem się o tym w miniony piątek. pozostał już tylko żal bo miała wszystko co chciała i może dlatego? Nie szukam już przyczyny tylko wyjścia z tego całego gów.. Wiem że o córkę będziemy musieli walczyć w sądzie i że mam nikłe szanse żeby była ze mną pomimo iż w otoczeniu mam nieposzlakowaną opinię: dobra praca, dom, itp. tzw wzorowy tata. Z kolei chciałbym oszczędzić córce wszystkiego co jest związane z rozwodem i walką o dziecko ale nie wiem czy dam tak dalej radę. Nic mnie już z lafiryndą nie łączy no chyba że nienawiść. na razie "żyjemy" dalej razem ale jak długo damy radę nie wiem. Czy warto???