

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 01:14:55 |
JamesTon | 01:17:35 |
soighlah | 01:27:30 |
Sfinks | 02:40:46 |
Julianaempat... | 03:17:37 |

Witam,
Potrzebuje oceny mojej sytuacji bo nie wiem co robic ?
Moj dramat zaczol sie po przyjezdzie do londynu na stale z zona i corka.
Przez pierwszy rok ja tylko pracowalem zona zajmowala sie dzieckiem bylo wszystko w porzadku do czasu kiedy ona poszla do pracy. Po krotkim czasie zauwazylem ze cos jest nie tak bo jakos bardzo lubi towarzystwo mezczyzn ale wmawialem sobie ze ona jest po prostu taka mila.Czasem zwracalem jej uwage ,ze cos jest nie tak. Po paru tygodniach pracy zaczela czesciej korzystac z telefonu ,tylko wstala juz pisala smsy zaczolem byc podejzliwy i sprawdzilem byl to sms : nie zapomnij zabrac sniadania , wyjasnila ze to znajomy z pracy wczoraj nie wziol sniadani i chciala przypomniec ,troche mnie to denerwowalo ale ok to tylko sniadanie i po jakis dwoch tygodniach dostala smsa w nocy ktory ja przeczytalem o tresci : mysle o tobie ! wiec ja obudzilem i proszac o wyjasnienie , co to mam byc ? nie powiem ze bylem mily bo krzyczalem zeby sie opamietala bo ma przeciez meza i dziecko , zaczynamy nowe zycie w innym kraju jest nam ciezko itd.
Plakala i przepraszala mowila ze nie wie dlaczego on tak napisal.
Po paru dniach pogodzilismy sie bylo ok ! po moze paru miesiacach zadzwonila do niej kolezanka, zona siedziala blisko mnie wiec slyszale rozmowe a bylo tak : no czesc mozesz rozmawiac ? (zona wstala i weszla do kuchni ) i odpowiada :no jestem w kuchni, wtedy kolezanka : widzialam sie z tym twoim , reszty nie slyszalem bo poszla dalej,
wtedy nerwy mnie poniosly zrobilem awantore i powiedzialem ze sie wyprowadzam , plakala przepraszala ze ona nie wie dlaczego ona tak powiedziala ze mnie kocha bardzo plakala bylo mi jej szkoda bo ja tez ja bardzo kocham i nie wyobrazam sobie bez niej zycia po paru dniach wszystko bylo dobrze. Po okolo 1-roku zaczela prace w nowej firmie byla z niej zadowolona ale ja nie , przyjezdzala do domu szczesliwa opowiadajac caly czas o swoim brygadziscie byla nim zachwycona on 48 ona 32 pomyslalem ze nic nie bedzie .Po roku w moje firmie zaczely sie zwolnienia poprosilem zone zeby spytala o prace dla mnie u niej w firmie wiec ona spytala swojego brygadzisty on menadzera i prace dostalem.Pracowalismy razem od listopada 2007 ona na innej lini i ja na innej ale sie widzielismy razem chodzilismy na przerwy itd .
Brygadzista byl mily tak jak mowila, pracowal tam rowniez jego zona.
Bylem zazdrosny o zone bo ciagle z nim rozmawiala smiala sie i zartowala nie zachowywala sie normalnie ja sie wsciekalem duszac wszystko w sobie , pomyslalem ze ze mna jest cos nie tak .I stala sie tragedia w grudniu zaczol sie romans (o czym nie wiedzialem )trwal do czerwca 2008.Po tym czasie z milego dobrego brygadzisty zrobil sie wredny czlowiek dla mojej zony ,ona chodzila zamyslona i smutna a ja zalowalem ja ,az do czasu kiedy rozpetala sie prawdziwa awantura miendzy nimi az wyladowali u menadzera bo on nazwal ja polska k..wa. Powiedziala mi o tym kiedy wracalismy po pracy do domu wiec zawrocilem samochod wracajac sie do pracy abe wyjasnic to z nim ! ona po drodze opowiedziala mi ze on chce sie z nia umowic a ona nie chce i dlatego on jest taki wredny. Znalazlem go wychodzil ze swoja zona z pracy jak
wysiadlem z samochodu wiadomo bylo poco wyleciala z budynku rowniez menadzerka i do niczego nie doszlo oprucz klutni.
Po dwuch latach ciagle nie dawalo mi to spokoju poukladalem sobie wszystkie zdarzenia i wyszlo ze klamie , powiedzialem jej ze albo mi powie prawde albo sie wyprowadzam a nie bylo by tak prosto bo kupilismy dom ze splata na 25 lat.Przyznala sie mowiac ze romans trwal od grudnia 2007 do czerwca 2008 i spotkali sie tylko 4 razy bo on ja namawial, powiedziala ze sexsu nie bylo tylko peting na ostatnim spotkaniu a pierwszych trzech tylko sie calowali,twierdzi ze to ona zakonczyla zwiazek a on sie wsciekal dlateg byl taki. Plakala przepraszala naprawde zalowala .
Jestem w rozsypce nie moge sie pozbierac boli mnie to tak mocno ze nie daje rady i do tego za tydzien wracamy do pracy a ja o wszystkim wiem bede sie z nim mijal codziennie nie wiem czy dam rade.Chcialbym z nia byc ale nie potrafie wybaczyc !
Nie wiem czy ona mnie kocha ? , mamy corke ktora bardzo sie cieszy nowym domem chcialbym zeby miala juz ten i nie inny bo przeprowadzalismy sie wiele razu , roztanie wiaze sie ze sprzedaza domu bo nie bedziemy w stanie sie utrzymac.
Bardzo prosze o rade co robic ? czy ktos wybrnol z podobnej sytuacji ?
Bardzo prosze o pomoc !!!
Przemek.