

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
JamesTon | 00:20:09 |
Landexpzglosy | 01:11:59 |
PS | 09:10:58 |
Anetastp | 09:39:22 |
Julianaempat... | 09:43:26 |

Witam,
Temat rozpoczął się 4 miesiące temu. Żona znalazła w moim telefonie sms, którego wysłałem do kolezanki z pracy podczas spotkania działu, w którym pracujemy. Tekst wiadomości nie pozostawiał żadnych złudzeń, zawierał 3 słowa, które miały zdeprymować, zawstydzić, wyprowadzić z równowagi tamtą osobę podczas owego spotkania - forma odwetu z mojej strony, choć przeprowadzona w najbardziej kretyński z mozliwych sposobów. Dodam, że ta wiadomość omal nie pozbawiła mnie pracy. Temat został wyjaśnony i zakończony tego samego dnia. Słowem - moja wina - temat nie był nigdy więcej poruszany, a o żadnym romansie przed czy po nie było mowy. Żona w dniu, w którym przeczytała sms wpadła w szał (mamy jedno dziecko, z drugim była w 3 miesiącu ciąży) - od razu zaczęła wydzwaniać po rodzinie, znajomych, dosłownie wszystkich, mówiąc im, jaki to ze mnie sk.. i że ją zdradzam.
Przez całe nasze małżeństwo ciężko pracowałem na to, aby zarobić na dom, rodzinę. Niczego nam nie brakowało, a jednak od wielu miesięcy żona wciąż chodziła zdenerwowana. Irytowało ją każde moje słowo, gest, propozycja. Do dnia, w którym to się wydarzyło - non stop były spięcia i jej niezadowolenie. Jak wracała z pracy, od razu mijał jej uśmiech, chęć do życia. Chodziła spać o 20. Po przeczytaniu mojej wiadomości rozpoczał się cyrk - wyrzucanie mnie z domu, maile do zarządu mojej firmy informujące o moim rzekomym romansie, maile i telefony do moich pracowników o tym, dlaczego dostałem awans i jaka szuja ze mnie. Ciągłe wyzywanie, obrażanie, niszczenie wszystkiego.
Na początku reagowałem złością, bo nie wierzyłem, że ona chce zniszczyć wszystko na co tak ciężko pracowałem, że nie wierzy w moje zapewnienia o tym, że jej nie zdradziłem. Chciałem nawet przyprowadzić tą kobietę, skonfrontować całą tą sytuację wobec dwóch osób, lecz już wówczas żona wysłała maila do niej z obraźliwymi słowami. Napisała również do jej męża, który temat uznał za zupełnie idiotyczny, natomiast koleżanka uznała, że nie zasłużyła na takie słowa ze stronuy mojej żony i że nie zamierza z nią rozmawiać na żaden temat tym bardziej, że ma czyste sumienie. Wyzwiska, obrażanie i gnębienie trwały dalej. Moje nerwy minęły i zacząłem ze spokojem to wszystko przyjmować - zacząłem mówić ze spokojem, prosić ją o to, żeby już odpuściła, żeby dała nam szansę i żebyśmy dalej tworzyli rodzinę (zaczęła ograniczać kontakty z moją córeczką). Z jej strony nie widać było żadnych szans na to, żebyśmy mieli dalej być razem. Po jakimś czasie w moje ręce wpadły jej telefon. Dowiedziałem się z niego, że spotkała się z jakimś facetem na specer. W życiu nie widziała go na oczy, rozmawiali jedynie przez internet.Do tego zabrała na spacer z nim moją córke. Po spotkaniu wysłała do niego sms, że nie wierzyła, że są jeszcze tacy ludzie i że było super. To wszystko w czasie, gdy robiłem wszystko, włącznie z poniżaniem się aby odzyskać rodzinę. Mówiła, że ma prawo robić i spotykać się z kim chce i nie widzi w tym nic złego. Kłotnie i wyzwiska trwały dalej. Tym razem udało mi się dostać na jej pocztę i co? Znalazłem jej korespondencję nie tylko z tym gościem, lecz również z wróżką, do której napisała o tym, że małżeństwo ze mną to był błąd, bo w jej głowie zawsze był ktoś, kogo kiedyś odrzuciła. Dodatkowo maile wysyłane do tego chłopaka, którego błagała o kontakt. Pisała o nim, że wypełnia wszystkie jej myśli itp.
Jak jej powiedziałem, że znalazłem to wszystko, to wpadła w szał i tego samego dnia powysyłała kolejne maile do mojej pracy. W ostatni poniedziałek poszliśmy do psychologa (powiedziała, że chce nauczyć się ze mną rozmawiać) - od tamtej pory (ani przez te wszystkie miesiące) nie było z jej strony nawet najmniejszego przyjemnego, spokojnego gestu wobec mnie. Następne spotkanie z psychologiem było umówione na następny poniedziałek, ale odwołałem je, ponieważ nie wiem, czy będę kiedykolwiek będę w stanie jej ponownie zaufać. W czasie, gdy ja walczyłem o rodzinę, ona zrobiła wszystko aby zniszczyć naszą rodzinę, mnie i wszystko to, co budowaliśmy. Zaczęła pisać po nocach z obcym facetem i prosić jakiegoś gościa o kontakt. Nie mam dowodów, że fizycznie mnie zdradziłą, ale wiem, że psychicznie tak, a jest to dla mnie nawet gorsze. Powiem szczerze, że nie wiem, co robić. Zasłużyłem swoją głupotą na wyzwiska i zrozumiałem to, ale nie jestem w stanie pojąć, dlaczego od razu zaczęła szukać kogoś innego? Dlaczego odrzuciła mnie mówiąc, że drugie dziecko nie jest moje (później wycofała się z tego). Przepraszam za to, że moja wypowiedź jest mocno poplątana, ale targają mną emocje i nie jestem pewien, czy robię dobrze odwołując wizytę u psychologa. Wiem, że nie jestem w stanie jej zaufać tym bardziej, że nie wykonała żadnego gestu w moim kierunku aby pokazać, że choć trochę żałuje tego, co zrobiła, ani że jej zależy. Myślę, że te rozmowy z psychologiem to tylko po to, abym dał jej spokój.