

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
JamesTon | 00:17:45 |
Landexpzglosy | 01:09:35 |
PS | 09:08:34 |
Anetastp | 09:36:58 |
Julianaempat... | 09:41:02 |

Witam.Serce się kraje,dalej nie mogę zrozumieć że osoba którą kochasz może tak zranić...ale do rzeczy.Jesteśmy małżeństwem 9 lat mamy 7 letniego synka(ja-35 lat ona 31 lat).W małżenstwie starałem się ja najbardziej wypełniać obowiązki ojca i męża.Całe fatum zaczeło sie gdy zona podjeła pracę w pizzerii.Lokal działał do póżnych godzin.Po ok 3 lat pracy,żona zaczeła się dziwnie zachowywać,unikała ze mną bliskich kontaktów,zrobiła się agresywna i tak jak u innych zdradzajacych typowe chowanie telefonu.Uzyskałem belling jej połączeń i okazało sie że się "zwąchała" z klientem który odczasu do czasu z powrotu z zagranicy zagląda tam.Zadzwoniłem do gościa i wyjaśnieliśmy sobie że on jedynie tą sms-ową znajomość traktował nieemocjonalnie i odbywały się na zasadzie kolega koleżanka.Doszliśmy z zoną do porozumienia,wybaczyłem jej.Prawie by wróciło wszystko do normy gdy po paru miesiącach przeczuwając że znowu z moją małżonka jest nie tak umieściłem dyktafon w ukrytym miejscu a sam pojechałem do rodziny.Po powrocie przesłuchałem nagrania i nogi mi się ugieły,usłyszałem wyznania miłości o raz checi spotkania się w celach wiadomych.A najgorsze że to był jej pracodawca.Kazałem jej się wynosić.Jestem zdruzgotany.Nie szanuje się jako matka i zona,a co z synkiem?Przeprowadziłem rozmowę z jej szefem i cały czas zapewniał mnie że nic nie zaszło a to wszystko jest spowodowane przez Nią,sama się narzuca.