

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 00:38:52 |
JamesTon | 00:41:32 |
soighlah | 00:51:27 |
Sfinks | 02:04:43 |
Julianaempat... | 02:41:34 |

Długa to historia a ja siedzę i myślę od czego zacząć Może od tego że czuje się tak rozbita zraniona zniszczona że nie wiem co tak naprawdę mam zrobić.
Ale od początku jestem mężatką 10 lat ale znamy się 14 zawsze wierzyłam że będzie tak zawsze ale rzeczywistość bywa trudna półtora roku temu mój mąż wyjechał za granice żeby rzekomo było nam lepiej.Wyjechał w pażdzierniku a już w grudniu na święta nie przyjechał i wszystko zaczeło się psuć .W styczniu przyjechał i hmmm mieszkał u mamusi przyjechał odwiedzić dzieci i wykorzystać mnie i to co do niego czułam.Potem wyjechał.Po wielkiej kłótni.Ale już w lutym znowu pisał jak to bardzo tęskni kocha i takie tam różne bzdury.Kochałam go i chciałam z nim być zawsze tak było.Więc zgodziłam się żeby przyjechał i wytrzymał w Polsce nawet nie jeden dzień przyjechał w sobotę rano a już w niedziele wyjerzdzał bo praca go wzywała.A po tygodniu dostałam pozew rozwodowy. Strasznie mnie to zabolało ale cóż dwie córki praca i wiedziałam że muszę żyć dla nich. więc po woli dochodziłam do siebie poznałam kogoś spotykałam się z nim i jakoś wszystko się toczyło aż tu nagle znowu mejle sms od męża i chęć powrotu do Polski.To była dla mnie trudna decyzja w końcu dom dzieci rodzina to co było najważniejsze no i jednak to była moja pierwsza miłość.Więc zgodziłam się żeby wrócił.Gdy przyjechał do Polski wszystko było ok jakoś się układało ale któregoś ranka znalazłam sms od jakiejś kobiety i wszystko się zaczęło.Okazało się że mieszkał z kimś za granicą że okłamywał mnie przez pół roku że mnie wykorzystywał.Ona miała 43 lata i była starsza od niego no ale kupiła mu nowe auto na raty a on gdy był w lutym i żekomo wracał do pracy tak szybko to pojechał do niej i ją zabrał ze sobą za granice.To wszystko tak mną wstrząsło tak mnie zniszczyło ale on prosił żebym wybaczyła że mu zależ i zgodziłam się było to dla mnie bardzo ciężkie moje myśli uczucia ból który czułam.Ale starałam się i próbowałam on też się starał nie powiem.Oczywiście były momenty że mu nie ufałam kontrolowałam sprawdzałam.Wiele rzeczy robiłam zle on postarał się i spędziliśmy naprawdę super moje urodziny I nagle w lutym stwierdził że odchodzi że ma dość mnie i moich paranoi.Wrócił do mamy,postanowiliśmy że dla dobra dzieci będziemy się starać nie kłócić że będziemy zachowywać się jak przyjaciele w końcu to była nasza wspólna decyzja mi nawet ulżyło że tak to się skończyło poczułam się wolna od podejrzeń i tych moich złych nastrojów.Było tak dwa tygodnie ale potem on znowu stwierdził że bez nas jest mu zle że mnie kocha i że dopiero teraz wszystko zrozumiał co jest dla niego ważne Szczerze z jednej strony chciałam żeby wrócił bo kochałam ale z drugie strony bałam się że skończy się to tak ja zwykle.Ze znowu mnie zostawi a ja znowu bede płakać i czuć ten straszny ból ale jakoś się układało było ok on badzo dużo pracował praktycznie nie było go całymi dniami w domu i wkurzało mnie to bo chciałam spędzać z nim czas z nim dziećmi on miał pretęsje że nie doceniam tego że tak ciężko pracuje że marudzę narzekam więc przestałam starałam się nie mówić na te tematy i wydawało mi się że wszystko było ok wkurzało mnie czasami to że jak ja o coś prosiłam to musiałam się prosić i tak w kółko a jak o coś poprosił kolega to on od razu zgadzał się na wszystko.jeszcze dwa tygodnie temu było ok byliśmy razem z dziećmi nad wodą i oboje dobrze się bawiliśmy a teraz dowiaduje się nagle że on już nie chce ze mną być że ma dość że wiecznie jestem nie zadowolona i szczerze nic nie rozumie nie potrafie tego pojąć, dwa tygodnie temu mówił że kocha a teraz już nie. Przytłacza mnie to wszystko znowu rycze znowu boli A jeszcze tym razem powiedział że się nie wyprowadzi.Nie chce na niego patrzeć nie chce czuć tego wszystkiego co czuję nie chce żeby wiedział jak bardzo znowu czuje się zniszczona pusta w środku i to tak wszystko boli tak bardzo nie wiem jak sobie z tym radzić.Wiem że to moja wina że wiedziałam że to nie ma sensu a jednak dalej walczyłam nie wiem o co o to że znowu cierpię.To moja historia w bardzo skróconej wersji Czy ktoś mnie zrozumie ..........