Landexpzglosy | 02:03:04 |
JamesTon | 02:45:34 |
P1501 | 03:43:02 |
Rognar | 06:34:24 |
#
poczciwy | 07:21:44 |

Witajcie, mam problem. Przez ostatnie pół roku miałam faceta. Po miesiącu naszej znajomości poprosił mnie o chodzenie, wyznał mi miłość. Były czułe pocałunki i inne czułości. W ostatnich miesiącach naszego związku zaczęło coś być nie tak. Mój facet przestał mi poświęcać tyle czasu co przedtem. W końcu zaczęłam poszukiwać prawdy. I co się okazało? Zobaczyłam palanta w sklepie z dzieckiem i żoną. Podeszłam, ale się nie przyznawał do mnie – powiedział, że się nie znamy. Mój świat się zawalił, nie wiedziałam co powiedzieć i co robić. Zaczęłam prowadzić małe śledztwo i przypadkiem dowiedziałam się od pewnej dziewczyny, że też się z nią spotykał, robił jej minetę itd. Czy mam mu to wszystko, ten stracony czas, te pół roku darować mu od tak? Czy mam to powiedzieć jego żonie, która pewnie nic o niczym nie wie…bo jakby wiedziała, to może by go wywaliła z domu. Powiedzcie co byście zrobili na moim miejscu.
Po całej akcji pisałam do niego smsy, czy mi da jakieś wyjaśnienia i pisałam, że je jeśli ich nie otrzymam to jego żona się o wszystkim dowie. Miał wyłączony telefon, ale za kilka dni dostałam raporty, że smsy odebrał, jednak nie odpisał mi nic. Zupełnie mnie olał.
Czy takiego człowieka powinno się oszczędzić i niech sobie tam układa życie rodzinne? Mam milczeć czy ujawnić jego żonie prawdę o tym człowieku? Nie mogę sobie dać z tym wszystkim rady, straciłam kogoś kogo kochałam, cierpię…I tak naprawdę to ja z tego wszystkiego jestem najbardziej poszkodowana. Czuję, że nie powinnam milczeć, ale jednocześnie boję się zranić jego żonę. POMÓŻCIE!!!