

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:14:24 |
Edek_2 | 00:21:24 |
Rognar | 00:29:43 |
Anetastp | 00:52:39 |
Landexpzglosy | 01:04:29 |

Pewnie bede chaoyczna, ale muszę sie podzielić tym co mnie spotkało. Przeczytałam większość opisów zdrad zamieszczonych tutaj... ale takiego modelu jakiego doświadczyłam ja, nie znałazłam.
2 tygodnie temu, nie wiem w zasadzie dlaczego zaglądnełam do smsow w jego telefonie i mnie zmoroziło... Przez tydzien robił ze mnie wariatkę i wmawial mi ze to tylko takie gry i zabawy towarzyskie z jego była... i że to tylko smsy. Po tygodniu złamał sie i przyznał ze mnie zdradzał. Wyglądalo to tak, że przez ok 2,5 roku przeleciał laske ok 10-15 razy. Wyglądalo to tak, że brał flaszkę jechał do niej, wypijali i robili co trzeba. Bylo to bardzo nieregularne, mieli bardzo dlugie przerwy, kiedy sie nie kontaktowali (po pare miesięcy), to faktycznie ma odzwierciedlenie w bilingach. Zdradzal mnie tylko wtedy, kiedy gdzies wyjezdzałam, nie kombinował i nie oszukiwał mnie w tym sensie, że mówił, że jedzie na dlegacje czy idzie z kolegami na piwo a leciał do niej.. (to tez ma odzwierciedlenie w bilingach) w zasadzie kontaktowali sięz dosyć rzadko raz na miesiąc i jak wyjezdzalm. Bardzo długo w naszym związku bylo żle, głownie z mojego powodu, najogolniej mowiąc rypałam go na kazdym kroku, że ma beznadziejna prace, ze ja musze zarabiac na nas, bo on jest golodupcem, ze rownouprawnienie musi byc wiec ma on sprzatac w domu, gotowac, i zajmowac sie dzieckiem, a ja biegałam z kolezankami na wodkę w ramach rownouprawnienia i awanturowalam sie po przyjsciu. Nie mnie jednak uwazam, że takie sprawy załatwia się w inny sposob nież posuwanie innej. Mowi, że to był mechaniczny sex, tak jakby poszedl na siłownię, że nigdy nie rozmawiali o uczuciach, w ogóle o niczym poważnym, ze nigdy nie chcial mnie zostawic, czekał az mi przejdzie i bedzie mozna sie ze mna dogadac, ze traktowal to na zasadzie wyładowania jak mu nie szlo w pracy, a ze mna nie bylo konatktu. W ciagu ostatniego roku zdradzil mnie raz, a ostatnio jak pojechal do niej to mial takie wyrzuty sumienia, że wypił flaszke i zasnął. ZXe podjąl decyzje ze to koniec, zamin go złapałam (to tez widac po wysyłanych smsach). Jak go przylapalam zadzwonil, zerwal wszelkie kontakty, wykasowal jej numer. Odbylismy poważną calonocną rozmowę, w której chyba coś w nas pękło ba tak szczerze nigdy nie rozmawialiśmy.. Mowi, że mnie kocha najbardziej na świecie, że nie wyobraza sobie zycia beze mnie i bez córki.... wie, że zrobił mi najgorsze świństwo, ale to go juz nauczyło zeby trzymac małego na wodzy i nigdy się to nie powtórzy (ale co ma mi powiedzieć?) i ze zrobi wszystko, żebym była znów szcześliwa...... a ja się zastanawiam czy to jest możliwe, czy można zapomniec, czy nie będzie motyw zdrady wiecznie przewijał się przez nasze zycie, jak mozna kochać i zdradzac i wszystkie te pytania które zadaje sobie każda zdradzana kobieta, czy na pewno wiecej tego nie zrobi, czy można zaczać od zera i jak to zrobic zeby się nie dreczyc pytaniami jak to robili, dlaczego do mnie nie wysyłal takich smsow jak do niej, czy jestem gorsza czy lepsza od niej?... czy tak jak mówi ona nie stanowi konkurencji dla mnie..... Sama nie wiem mam bałagan w głowie.......Licze na jakies rady