

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
JamesTon | 00:10:07 |
Landexpzglosy | 01:01:57 |
PS | 09:00:56 |
Anetastp | 09:29:20 |
Julianaempat... | 09:33:24 |

Pierwszy raz zauwazylam ze jest cos nie tak na poczatku drugiej ciazy.ja niekoniecznie chcialam miec drugie dziecko-on bardzo nalegal, w koncu sobie pomyslalam ze dla dobra pierwszego dziecka,ktore powinno miec rodzenstwo, jakos sie poswiece.jak tylko sie dowiedzial, ze jestem w ciazy,zaczal mnie totalnie olewac,znikal calymi wieczorami,zdazalo sie, ze i na noc nie wracal.oczywiscie ze wszystkiego bylo wytlumaczenie,ze to z kolegami to to i tamto.juz wtedy poczulam, ze jest nie tak ale wlasciwie bylam juz na straconej pozycji bo ciaze druga znosilam zle,poza tym pierwsze dziecko-ktos sie w koncu musial im zajac i tak udupil mnie w domu.moze na poczatku sie tlumaczyl jak gdzies wychodzil,potem przestal to robic- czasami wychodzil nawet bez slowa albo mowil ze ma prywatne sprawy i po prostu wychodzil!! nic nie pomagaly prosby ani krzyki-zaczal robic co chcial.i tak jest do dzisiaj.przez dlugi czas oszukiwalam sie, ze pewnie jezdzi do kolegow, bo przed tymi wyjsciami nigdy nie stroil sie przesadnie ale prawda wyszla na jaw jakies 3 dni temu kiedy w samochodzie znalazlam jego drugi telefon. jak zaczelam czytac te smsy itp to niedobrze sie zrobilo-byly tam teksty w stylu "kiedy znowu sie spotkamy" o jakichs hotelach,dokladnie opisy gdzie maja sie spotkac itp co juz nie pozostawia mi zludzen co on wyprawia.zabralam ten telefon do domu ale niedlugo potem zobaczyl ze go zabralam i doslownie wszystkie moje rzeczy powywalal wiszczac"gdzie jest moj telefon" i znalazl go.byl taki agresywny ze nawet sie balam postawic -nawet ze wzgledu na dzieci i nie mialam i tak szans go odzyskac.sytuacja wyglada obecnie tak ze zabral mi telefon wiec uwaza ze sprawy nie ma;na pytania czy zdradza itp odpowiada ze nie i nie jego telefon -w co oczywiscie nie wierze, nie ma szans.najgorsze jest to,ze klamie mi w zywe oczy a ja nie mam gdzie isc bo do rodzicow z dwojka dzieci nie wroce na pewno,zreszta wstyd mi o tym komukolwiek mowic nawet.tyle lat o mnie zabiegal,pamietam do dzis jak kleczal na kolanach i prosil zebym go nie zostawiala jak byl taki moment ze chcialam przed slubem a teraz co.jestem zalamana,niedobrze mi sie robi od tych klamstw,nie wiem co mam robic,jak mu to udowodnic ;(