| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:13:13 |
JamesTon | 00:13:16 |
Crusoe | 00:23:13 |
#
poczciwy | 01:02:01 |
NieOddycham | 02:47:32 |

Ponad pół roku temu opisywałam tu swoją sytuację
http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=1158
wtedy byłam naiwną kobieta i wierzyłam w to iż moje małżeństwo da się uratować.
Kiedy dowiedziałam się o zdradach byłam w ciąży w 4 miesiącu,mój mąż fundnął mi taką ciążową niespodzianke ;( Zastanawiałam się dlaczego?czy to ja popełniłam błąd?poniekąd tak bo byłam bardzo zazdrosna,naokrągło go kontrolowałam i kompletnie mu nie ufałam.Planowaliśmy to dziecko,(mamy już starszego 5-letniego synka)mąż tak samo jak ja pragnął mieć córeczke,udało się zaszłam w ciąże i okazało się że będzie dziewczynka,lecz nasze-moje szczęście nie trwało długo.Zmienił prace,często był w delegacjach,ale je myślałam że wszystko jest ok.W październiku mąż powiedział,że nie wie co do mnie czuje i że zakochał się w innej kobiecie,to był dla mnie cios poniżej pasa,bo ja nosiłam pod sercem jego dziecko-upragnione dziecko.Tak bardzo go kochałam :( Postanowiłam walczyć o nas-dla siebie i dzieci,owszem przyznam sytuajca się polepszyła,mąż ograniczył kontakty z tą dzi... ale nigdy ich całkiem nie zerwał-tłumaczył że czeka,aż ona da mu spokój.Ta sytuacja trwała aż do stycznia,do szpitala szłam z wielkim uśmiechem na twarzy,zadowolona,że udało nam się jakoś ułożyć życie,że wyszliśmy na prostą,będziemy mieć upragnione maleństwo,on twierdził że tak naprawdę jej nie kochał,że to tylko zauroczenie,że to ja jestem tą jedyną kobietą z którą chce spędzić reszte życia...wierzyłam w bajki.Koszmar zaczął się kiedy wróciłam z córeczką ze szpitala dowiedziałam się od naszego synka,że jakaś pani u nas spała.Ja pełna nerwów,a dodam iż byłam po cc,ledwo stojąc na nogach myślałam,że umrę-ale jak to przecież było dobrze,przecież mówiłeś.....ale to były tylko słowa.
Od tamtej pory życie moje odwróciło się do góry nogami,kochałam go więc nie poddawałam się,walczyłam o coś czego tak naprawdę nie było sensu ratować.Na dzień dzisiejszy sytuacja wygląda następująca-nie jesteśmy razem,on mnie zostawił,odszedł do niej bo powiedział że nie czuje do mnie tego co kiedyś że to nie jest to samo,że ją kocha,owszem te słowa zabolały mnie bardziej,ale uwierzcie mi najgorsze prawda jest lepsza niż codzienne kłamstwa i życie w złudzeniach,że się wszystko ułoży że będzie dobrze.
Od naszego roztania minęło ok 2 tygodnie,to bardzo świeża sprawa,on mieszka z nią,razem pracują,odwiedza dzieci.Jest mi łatwo kiedy go nie ma,owszem tęsknię choć nie powinnam,ale to odruch niekontrolowany,to przyzwyczajenie.Natomiast kiedy wraca,to ewidentnie widać że między nami iskrzy,on chodzi za mną wzrokiem,robi wszystko,żeby choć przypadkiem mnie dotknąć,przytulić,ja staram się odizolowywać od niego,choć nie jest to łatwe.Jestem teraz rozchwiana emocjonalnie,bo żyć z nim nie chcę,a bez niego nie potrafię i to jest najgorsze,wiem że to minie muszę być twarda,dla siebie a przedewszystkim dla dzieci,ale to jest takie trudne,ciężko jest tak żyć.Wolałabym być mu zupełnie obojętna,nie zauważalna,ale najgorsze,że mimo tego że to on mnie zostawił to koło mnie cały czas krąży.Napewno chciałabym usłyszeć od Was słowa typu-zmądrzeje i do do ciebie wróci,ale wolałabym,aby tak się nie stało.Bardzo mnie skrzywdził,zbyt późno dostrzegł,iż nie dorósł do roli ojca,a tymbardziej do roli męża.Nie wiem co o tym sądzić,proszę o porady,w Was jedyne moje wsparcie.Pozdrawiam.