

| cytrynkaxd | 12. Lipiec |
| urszula40 | 12. Lipiec |
| anusia60 | 12. Lipiec |
| karina26 | 12. Lipiec |
| kobieta | 12. Lipiec |
#
poczciwy | 00:46:07 |
niekompatybilny | 01:44:04 |
Julianaempat... | 06:06:12 |
NieOddycham | 07:07:51 |
Magda417 | 08:27:18 |

Witam, zdrada jakich setki, kochająca, myśląca kobieta z ponad dwudziestoletnim stażem i trójką dzieci, nagle zachowuje się jak idiotka i jest gotowa zniszczyć nasze małżeństwo dla jakiegoś dupka, na dodatek żonatego, czyli rozwalają życie paru osób dla jakiejś chwili. Zmiany w niej zauważyłem wcześniej (w połowie zeszłego roku), podświadomie jakieś tam awantury robiłem, ale zawsze dawałem sobie wmówić, że to ja jestem idiotą i że mnie kocha, a ja powinienem się leczyć..., w tym roku postanowiłem się za siebie zabrać, obiecałem koniec z awanturnictwem, koniec z moimi wyskokami alkoholowymi, niech da mi parę miesięcy, koniec z moją chorą zazdrością i tak zrobiłem, dowody same wpadły mi w ręce...to nie była chora zazdrość, ale przeczucie i niestety trafne - po dwudziestu latach to się czuje.
Parę dni chodziłem jak pijany chociaż (jak obiecałem) trzeźwy, za cholerę nie wiedziałem komu dowalić pierwszemu jemu, jej czy sobie? potem dzięki Bogu pomyślałem o dzieciach i ta czarna złość przeszła, postanowiłem tylko porozmawiać, powiedziałem jej że wiem i zadałem tylko jedno pytanie: czy chce uratować nasze małżeństwo, czy odchodzi?, byłem spokojny i zrobiłbym to co by chciała, dałem jej chwilkę na zebranie myśli. Zdecydowała się ratować nasze małżeństwo, zaproponowałem jej moje warunki: nie chcę znać przeszłości, zdaję sobie sprawę, że też coś spieprzyłem, zaczęła przepraszać, mówić że właściwie do zdrady nie doszło i.t.d., nie chciałem tego słuchać, nie chciałem jej "łamać", poniżać czy zmuszać do kolejnych kłamstw, chcę by od "tu i teraz" była między nami tylko prawda, tamten związek zakończyła i niby zaczynamy budować od nowa, ale..., coś się we mnie tli, nie potrafię już na nią tak patrzeć jak kiedyś? jak się kochamy to... wiecie, coś jest zbrukane, a ja nie wiem jak to naprawić...? to już nie jest tamta kobieta którą kochałem, to tylko matka moich dzieci.
Pytanko do Was, forumowicze, czy czas to naprawi? czy zawsze będzie tak ciulowo...