

| dusiaczek12 | 11. Grudzień |
| monika0070 | 11. Grudzień |
| goniusias | 11. Grudzień |
| mona12 | 11. Grudzień |
| Uma | 11. Grudzień |
Landexpzglosy | 00:45:41 |
JamesTon | 00:48:21 |
soighlah | 00:58:16 |
Sfinks | 02:11:32 |
Julianaempat... | 02:48:23 |

Witam Was Serdecznie.
W listopadzie opisywałam tu swoją historię, ale w skrócie przypomnę jestem 25 lat po ślubie mamy dwóch dorosłych synów, w grudniu 2009 dowiedziałam się że mój mąż ma kochankę (mężatkę z dwojgiem dzieci) z którą poszedł na sylwestra ja zostałam sama w domu ból był straszny w głowie mentlik świat sie zawalił, potem ciche dni przez długie tygodnie, następnie zdrajca kupił bukiet kwiatów padł na kolana płacząc prosił o przebaczenie moja odpowiedź brzmiała NIE, ból był straszny walczyłam sama ze sobą chciałam wybaczyć ale nie mogłam się przełamać straszna niechęć, a on ciągle prosił błagał, w lipcu nastąpił przełom w moim życiu wybaczyłam pod jednym warunkiem że zerwie kontakt z tą kobietą, ale pamiętałam i zapomnieć nie mogłam, w sierpniu mała sprzeczka krótka wymiana zdań zdrajca sięga po telefon dzwoni do swojej pocieszycielki za moment wychodzi z domu i wraca następnego dnia spędził z nią całą noc to było straszne(ale żeby było jasne ona właśnie w tym dniu pochowała męża i jest wdową pocieszającą się w ramionach kochanka) . Serce mi pękło przeprowadziłam się do drugiego pokoju i tak jest do dziś nie wybaczyłam nie zapomniałam nie chcę już niczego zmieniać dodam jeszcze że po sierpniowym wyskoku też kupił ogromny bukiet kwiatów na kolanach błagał, prosił, płakał ja jednak nie mogę wybaczyć zdrajcy tym bardziej że jak się później okazało on mnie zdradzał i okłamywał od początku naszego małżeństwa, żyjemy w jednym domu pod jednym dachem w osobnych pokojach jak lokatorzy, czasem rozmawiamy normalnie czasem dochodzi do ostrej wymiany zdań, on co jakiś czas zapyta czy mu wybaczę jeszcze kiedyś ja z góry mówię że NIE, on wtedy bierze swój magiczny telefon dzwoni do tej swojej pocieszycielki wychodzi z domu i wraca na drugi dzień, a życie toczy się dalej. Ja odnowiłam trochę znajomości zaczełam wychodzić z domu i nic szczególnego by się nie działo ale w minioną sobotę przeszedł samego siebie, nie pytał czy mu wybaczę pytanie zabrzmiało UWAGA: "Czy przyjdziesz dziś do mnie spać" oniemiałam szczęka mi opadła poczułam jak jak krew uderza mi do głowy myślałam że wybuchnę ze złości krótko odpowiedziałam NIE,to było straszne potraktował mnie jak tanią dziwkę, która nie ma brania i łapie co jej w ręce wpadnie do dziś słyszę te słowa nie wiem co mam o tym myśleć i jak się zachować czy obrucić to w kiepski żart, czy zrobić mu awanturę. Proszę napiszcie co o tym myślicie, podpowiedzcie jak mam się zachować. A jeśli chodzi o mnie i mój wygląd to myślę, że nie jestem taka ostatmia.