

#
poczciwy | 00:07:22 |
JamesTon | 00:46:34 |
Aga104 | 01:13:12 |
Crusoe | 04:14:18 |
Julianaempat... | 05:12:37 |

9 lat byliśmy razem. Ona pracuje (zarabia kokosy) ja oddałem się domowi, który kupiliśmy a wymagał gruntownego remontu. ogromny przedwojenny dom. Sam zrobiłem w nim wszystko. zmieniłem stropy, zrobiłem ogrzewanie, ułożyłem podłiogi i powiesiłem firanki. dosłownie wszystko sam. trwało to kilka lat i jeszcze na dobrą sprawę daleko do końca ale efekt powala na kolana. (a miało być o zdradzie). 2009 rok. Nagle żona po awansie w pracy odsuwa się ode mnie. Zaczyna dużo wyjeżdżać. przestajemy współżyć. Coś jej ciągle dolega i jeździ do koleżanki zagranicę. 2010rok. dowiaduję się o trwającej rok zdradzie. już wtedy otrząsałem się z depresji, w którą wpadłem dzięki zachoaniom żony. Dochodziłem do siebie a tu pisze do mnie facet, że kocha moją żonę ale usunie się jeśli ja tego zechcę. Świadomie nie opiszę kilku następnych miesięcy. Były makabrą. Zabrała mnie na nasze pierwsze wczasy a dalej pisała do niego. Ja znajdując różne rzeczy doprowadzałem ją do pasji. było z dnia na dzień gorzej. W listopadzie odkryłem kolejny romans i tu czra zaczęła się przelewać. Nie myślcie sobie, że to ja chciałem odejść. Ona częściej już mówiła, że nie jest moja, że chce się kochać ale nie ze mną. Niby to ja byłem terrorystą bo ciągle się do niej zbliżałem a ona tego nie chciała. Chwaliła się jedynie dookoła jaki to ma dom i ile jest wart. Powiedziałem, że musi się wyprowadzić bo mogę tego nie wytrzymać. Cały czas miałem nadzieję, że zrozumie jakie są wartości ważne a co jest zwykłą igraszką. zapomniałem dodać, e przez remont nie pracowałem zawodowo a właściwie nie intensywnie. W połowie zeszłego roku zmieniła nasze wspólne konto i dowiedziałem się, że nie mam środków do życia. Oczywiście płaci rachunki i zobowiązania ale ja nie mam nic. Musiałem zlikwidować polisę by trwać. Znalazłem marnie płatną pracę i jakoś ciągnę. Ona po odejściu przestała odpowiadać na telefony i smsy. nie mogłem z nią złapać kontaktu. Gdyby nie fakt, że widziałem raz jak wraca z pracy i pojechałem za nią, to nie wiedziałbym gdzie mieszka. Kilka dni temu sms, że chce się spotkać i ustalić warunki dalszego życia. streszczę bo nie chce mi się już pisać. Złożyła pozew o rozwód, w którym napisała o swojej winie i zdradzie i chce załatwić sprawę polubownie. Ja jednak boję się, że po takiej sprawie zaczne mieć problemy finansowe. Zarabiam marnie i nie stać mnie na 300tu metrowy dom a ona zadeklarowała, że będzie poktywała połowę rachunków za dom do momentu sprzedaży. Co robić. Czy poradzę sobie sam? Nie chcę stracić wszystkich pieniędzy na adwokatów. Pomocy!!!