| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:28:55 |
JamesTon | 00:28:58 |
Crusoe | 00:38:55 |
#
poczciwy | 01:17:43 |
NieOddycham | 03:03:14 |

Tak tak zdradził, okazuje się że kilkakrotnie i okazuje się ze nie wiadomo czy nie ma z którąś dziecka, ale teraz zapewnienia o miłości i monotonia i "nie wracajmy do tego" ale tak się nie da przecież. Duszę się i gdybym miała pracę i dokąd odejść to nie wahałabym się ani chwili, mam 3 i pół letnią córeczkę i tak siedzę z nim i mam udawać że wszystko jest ok, bo inaczej robi wielkie awantury i wyrzuca nas z domu, nawet w śrdoku nocy, co robić?? Boję się odejść, bo nie poradzę sobie, ale najchętniej spakowałabym się i dziecko i pojechała na koniec świata i nigdy bym już do tego nie wracała, wiem że moi rodzice by mi pomogli ale żyć u nich na garnuszku nie jest zbyt pocieszające. Mała niedawno poszła do przedszkola i szukam roboty ale nie jest to takie łatwe z wykształceniem średnim zawodowym, dla kobiety bez żadnego doświadczenia. Jestem dobrym człowiekiem, bardzo otwartym i życzliwym, a trafiłam na faceta bez żadnych moralnych zasad, który kłamie, wyzywa i nadużywa alkoholu, a wszystko przed ślubem wyglądało tak pięknie, szkoda że poślubie się tak zmieniło... Czy ktoś jest w podobnej sytuacji, w większości opisów to zdradzona osoba zostaje w domu, mieszkaniu, ma pracę, a ja już dłużej nie dam rady udawać że nic się nie stało, dla świętego spokoju...