

| Alfinka26 | 22. Lipiec |
| majeczka84 | 22. Lipiec |
| Patryk1991 | 22. Lipiec |
| julian1974 | 22. Lipiec |
| smutna22 | 22. Lipiec |
heniek | 01:08:33 |
Mundi83 | 03:48:44 |
Julianaempat... | 04:01:48 |
#
poczciwy | 07:17:33 |
Quanta1670 | 09:34:14 |
Włąśnie parę dni temu wyjawiła mi prawdę. Oczywiście nie sama tylko po moich zapytaniach. Podejrzewałem ją od ok 2 miesięcy. Imprezy firmowe,wyjazdy. Zobaczyłem smsy o 1.00 w nocy, długie rozmowy itd. Stwierdziła, że namiętność miedzy nami wygasła. kocha mnie jako przyjaciela,a nie jako męża. Nowej znajomości nie zakończy, bo się zakochała.Spali razem! Mamy 1,5 roczną córeczkę, kredyt mieszkaniowy i żyjemy całkiem normalnie. Nowy facet jest rozwodnikiem, pracują w jednej firmie i nie narzeka na brak pieniędzy. Mam wrażenie że ciągłe oszczędzanie, wybieranie co lepiej kupić, rezygnowanie z rozrywek dodatkowo skłoniło moja zonę do takiego kroku.Świat mi się zawalił. Obiecałem poprawę, że postaram się zrobić wszystko by do nas wróciła, ale nie dociera do niej nic. Domem, dzieckiem w większości ja się zajmuje, bo ona jest ciągle zmęczona. Szczerze to trochę o niej zapomniałem- brak miłych słówek, bliskości, przytulenia. teraz to rozumiem.Nie wiem odejść czy przeczekać? Mam jego telefon zadzwonić czy niech sama to zakończy. Zaproponowała, ze będziemy razem mieszkali i ja także mogę sobie gdziekolwiek wychodzić bez tłumaczenia się. Nie chce jej zdradzać, przecież to moja żona! Poprosiłem, żeby natychmiast to zakończyła i zapomnimy o wszystkim. Ale czy tak się stanie, nie wiem. Czekam. za chwile są święta i nie chce psuć bardziej juz i tak kiepskiej atmosfery. Pomocy!
A