

#
poczciwy | 01:38:25 |
Aga104 | 01:52:49 |
Crusoe | 02:58:41 |
JamesTon | 04:32:00 |
Landexpzglosy | 12:25:27 |

Witam. Czesto wchodze na te strone ale dopiero wczoraj sie odezwalam. chyba dpjrzalam do tego zeby opisac swoja historie. z moim mezem poznalismy sie gdy mialam 15 lat i szybko zaszlam w ciaze majac 16 lat juz urodzilam corke, pozniej w wieku 20 lat syna i tak zylismy sobie spokojnie raz lepiej raz gorzej, bo czasem nam bida w garnki zagladala, maz wpadl w problemy, ale jakos sie trwalo. az nagle dowiedziaam sie ze ma inna, od niego samego. cios-predzej spodziewalabym sie ze na miasto bomba spadnie. okazalo sie ze jutek do ktorego dzwonil, niby kolega z niemiec to tak naprawde judyta, zreszta pozniej sie okazalo ze to tylko jej pseudonim. Boze, jak ja cierpialam kiedy mi mowil o wielkiej milosci do niej, kiedy wpatrywal sie w jej zdjecie w komorce, kiedy mi powiedzial ze znalazl wreszcie szczescie i nie moze go z rak wyposcic... walczylam, ponizalam sie zeby tylko go nie stracic. stracilam sama do siebie szacunek. i tak 28 listopada sie wyprowadzil. a ja zostalam sama z dwojka dzieci wtedy 8i 5 lat.
w wynajetym mieszkaniu, bez srodkow.
a on mieszkal z nia troche w naszym miescie a troche u niej 450 km stad. kiedy nie mial juz gdzie to mamusia mu codziennie dawala na hotel. po czym juz w grudniu byl za granica u rodziny, jakos im chyba nie szlo. 13 stycznia wrocil i zostal. cieszylam sie ze jest, ze to ja wygralam nie ona, po tej zdradzie mamy jeszcze corcie, moje oczko w glowie, juz ma roczek i to tylko jest piekne ze spelnilo sie moje marzenie o dzidziusiu, bo gdybym wiedziala jak ciezko jest zyc po czyms takim to bym sie nie zdecydowala. nie ma dnia zebym o tym nie myslala, zebym nie plakala, jemu czasem wypominam, nie potrafie o tym zapomniec... kazde zblizenie to niewypal bo oczami wyobrazni widze ich. minelo dwa lata a mi nadal krwawi serce. oczekuje od meza ze codzien bedzie robil cos zebym na nowo potrafila spojrzec na nas.