

| pupil | 08. Luty |
| __ZaCzArOwAnA__ | 08. Luty |
| Darco | 08. Luty |
| Feromonka | 08. Luty |
| hanna0802 | 08. Luty |
NieOddycham | ![]() |
milyfacet | 00:14:27 |
Julianaempat... | 01:29:49 |
#
poczciwy | 01:48:22 |
Crusoe | 13:57:52 |

W skrocie. Minal rok od momentu gdy...Doszedlem do siebie. Ciezko bylo, ale to nie koniec.
Tak jak 17 lat temu zbombardowala mnie mnie swoim uczuciem do mnie-co przyznaje bylo najpiekniejsza rzecza w moim zyciu. Ale teraz z kolei ten piekny kwiat stal sie dla mnie trujacy i place za to uczucie brakiem sil do kierowania wlasnym zyciem.Chodzi oczywiscie o bol ktory mi zadaje romansujac z innym...Od poczatku przezywam katusze. Wyrywam sie i jak pies kule glowe..Niszczy mnie ten kwiat w ktorym bylo mi tak dobrze. A teraz nie moge sie wydostac z niego. Czuje do siebie pogarde za brak sil. Czy slusznie???Jak sie ratowac. Powiem wam jeszcze, ze zarobilem na wszystko co jeszcze jest nasze. Piekny dom i super samochod. Zeby zjadalem na morzu, zeby miala Ona co tylko zapragnie. Wiem takze ze moglem byc spostrzegawczy i dostrzec, ale teraz to bez znaczenia.