Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | ALFABET ZDRADY | H - hamulce
Strona 3 z 10 < 1 2 3 4 5 6 > >>
Autor RE: H - JAK HIENA
Ramirez
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 248
Uzależniony

Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2

Data rejestracji: 17.08.13

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-03-2015 00:16
Laura85 napisał/a:
Dobre pytanie: w jakiej grupie wiekowej?
Jakas teoria na ten temat? Dlaczego mlodsi faceci szukaja starszych od siebie kobiet? Dodam ze w wieku 32 lat kobieta niekoniecznie szuka 5-7 lat mlodszego


Stawiałbym na teorię na rzecz męskiego hienizmu, ewentualnie na rzecz złego napoczęcia smiley

Za męskim hienizmem przemawiałaby teoria zgodna ze staropolskim przysłowiem: "U wdowy chleb gotowy".
Taka kobieta ma z reguły ustabilizowaną sytuację materialną, ma mieszkanie lub dom, jej oczekiwania nie są tak jak potrafią przerażać oczekiwania kobiet młodszych: "a teraz kochany, jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby" smiley

Młoda dziewczyna oczekuje od swojego nieopierzonego jeszcze faceta, że ten stanie na wysokości jej oczekiwań i zapewni "gniazdo", czyli mieszkanie, plus do "gniazda", czyli na życie i przyjemności. To może być źródłem stresu i niskiego poczucia własnej wartości - gdy ciężko w dodatku w polskich warunkach temu sprostać.

Dodatkowy stres to zagrożenie niechcianą dzietnością - dojrzała kobieta zgodnie z założeniem, jest "bezpieczniejsza" w seksie - potrafi się już zabezpieczać i ma regularne i przewidywalne okresy. Miałem kumpelę, która w swej młodości miała przez ponad 3 tygodnie w miesiącu okres - więc jej chłopak nie był z tego powodu zbytnio szczęśliwy. Dopiero po porodzie - zaczęło być stabilnie i przewidywalnie.

Jeśli taki młody człowiek stanął kiedyś wobec takich zobowiązań budowy "gniazda" i poległ - z miłą chęcią zwróci wzrok w kierunku partnerki, dla której będzie w dodatku atrakcyjniejszy fizycznie od jej równolatków - a więc będzie miał nad nimi swą męską przewagę - a to też łechce próżność, oraz nie będzie zmuszony do zobowiązań, wobec których czuje się słaby. On - śmiało pozwoli się takiej starszej od siebie kobiecie... zaopiekować. smiley

Druga kwestia - złego napoczęcia, może mieć za czynnik decydujący o dokonanym wyborze - często pierwsze przeżycia seksualne z lat młodzieńczych. Kiedyś kumpel mi opowiadał, że jego pierwszy kontakt seksualny nastąpił już w szkole podstawowej... z zasobną w biust nauczycielką języka polskiego smiley Kiedy przyszło mi kiedyś naprawiać jego komputer, jego ukryta kolekcja pornoli smiley przedstawiała wyłącznie leciwe gwiazdy porno, grubo po 60-tce. smiley Takie pierwsze doznania pozostają często już na całe życie. smiley Wtedy, zgodnie z tak postawioną teorią, taki mężczyzna będzie szukał kobiety dojrzałej, która "wpisana" jest jako pierwsza w jego wzorzec uzyskiwania przyjemności.

Pozostałe przypadki to ta chemia lub wibracja/inteligencja kobiet, która jest często dla nas mężczyzn niepojęta. Po prostu - chce się tej, a nie innej - i może być starsza - jest to wtedy bez znaczenia, bo stanowi często atrakcyjne wyzwanie... intelektualne dla mężczyzny, zakończone jej zdobyciem i uwieńczone seksem. smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: H - JAK HIENA
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 02-07-2022 05:54
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-03-2015 12:27
Jasny gwint Ramirez chyba trafiles w 10! Faktycznie: zaden z Tych 10 nie mial mieszkania, kazdy byl chetny wprowawdzic sie do mojego w jak najkrotszym czasie i kazdy zarabial mniej niz ja. Na dodatek wszyscy byli zle napoczeci smiley cos mi sie zdaje ze wdepnelam na mine. Z mila checia przeczytalabym w calosci ta ksiazeczke o hienach problem tylko ze mieszkam za granica jak ja zdobyc?
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
Ramirez
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 248
Uzależniony

Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2

Data rejestracji: 17.08.13

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 11-05-2015 00:20
Niestety - w życiu non stop spotykamy się z matematyką wyboru - a ta jest dla nas boleśnie prawdziwa i zawsze objawia nam... jakość naszych genów. Niestety - tysiące lat doboru genetycznego partnerów wypracowało pewne reguły, według których dokonują się te wybory... poza naszym świadomym Ja.

Ludzie (zarówno kobiety i mężczyźni) ZAWSZE optymalizują swój wybór, ale tylko kobiety są prawdziwie hipergamiczne (instynktownie szukają zdrowszych genów niż własne, by ludzkość nie wyginęła). Różnicą są progi dopuszczalnej do zaistnienia seksu atrakcyjności, które są inne dla obu płci.

Może to będzie dla Ciebie teraz szokująca wiadomość.
W czasach równouprawnienia statystyczne kobiety nie poślubiają mężczyzn, którzy są dla nich silnie atrakcyjni seksualnie.
Odkąd kobieca seksualność została w pewien sposób wyzwolona, tworzy to sytuacje, w których większość kobiet uprawia seks z mężczyznami, którymi nie jest już szczerze zainteresowana. Ryzykowna teza?

To jest sytuacja bardzo podobna do takiej, w jakiej być może teraz jesteś - skoro tu trafiasz.
Przeciętny mężczyzna odczuwa satysfakcję uprawiając seks z przeciętną kobietą, ale kobieta nie odczuwa zbytnio tego, uprawiając seks z zupełnie przeciętnym mężczyzną - czuje się niedowartościowana.

Hipergamia - oznacza "zainteresowaniem osobą o wyższej wartości seksualnej niż własna" (w skrócie SMV). W dawnych czasach kobieta była gorsza od mężczyzny w wielu aspektach, a przynajmniej w walce mieczem. Była tego świadoma, nie protestowała, nie miała żadnych kompleksów z tego powodu. Dzięki temu mogła na mężczyznę patrzeć z fascynacją - i społeczną, i seksualną - mężczyzna zapewniał byt i obronę potomstwa.

Dzisiaj, kiedy kobiety wywalczyły sobie prawa do równouprawnienia, zmieniły rolę i znaczenie mężczyzn, przez co paradoksalnie ta hipergamia nie pozwala im tych mężczyzn już zwyczajnie wielbić - jest to dramat współczesnych czasów, który jest źródłem nieszczęśliwych związków.
Hipergamia mówi o tym, że kobieta kocha tylko kogoś, kto ma wyższą od niej wartość "na rynku seksualnym" - ale na szczęścia sama jeszcze określa tę wartość.

W każdym miejscu i czasie, w każdej sytuacji i okoliczności, wszyscy dążymy do NAJLEPSZEGO. Mogą to być pieniądze, wygląd, majątek, umiejętności, wiedza, a nawet pozycja i znajomości. Ale przede wszystkim wybieramy najlepsze geny dla własnych dzieci. Patrząc na hipergamię skupiamy się na zdobywaniu ważnych cech, które będą dodawały nam schodków w naszym progu atrakcyjności. Całe szczęście, że wśród ważnych cech jest przeogromny wybór - inaczej rozmnażalibyśmy się dokładnie niczym stado wilków, gdzie prawo do potomstwa ma tylko jeden dominujący samiec.

Mężczyźni
Mężczyźni mają dużo szerszy zakres "filtrów atrakcyjności" niż kobiety. To oznacza z reguły mniejsze wymagania, by chcieć iść do łóżka. Jedno jest piękne: większość mężczyzn jest zainteresowana większością kobiet. Mężczyzna zawsze będzie zainteresowany kobietą powyżej jego SMV (Seksualna Wartość Rynkowa), czy kobietą na tym samym poziomie SMV, a także troszkę poniżej tego progu. Mężczyzna nigdy nie będzie uprawiał seksu z kobietą, którą nie jest zainteresowany seksualnie. Nigdy nie zainwestuje w nią, nigdy nie będzie zaangażowany.

Mężczyzna może być zainteresowany kobietą o niższej wartości seksualnej niż on sam. W praktyce wygląda to tak: wyjściową będzie teoretyczna SMV równa +0, czyli gdy kobieta z mężczyzną mają prawie równy poziom wartości seksualnej. Mężczyzna także będzie zainteresowany kobietami SMV +1, +2, +3, ale też -1, choć często w wielu przypadkach niższą -2, czyli - gdy kobieta jest od niego mniej atrakcyjna.

Mężczyzna - samiec Alfa - taki brutal z testosteronem - 9 lub 10 (w skali 1/10) będzie miał dużo szerszy zakres zainteresowania seksualnego kobietami. Taki mężczyzna zainteresuje się seksualnie kobietami 10,9,8,7,6, a nawet 5. Mężczyzna 5 (czyli przeciętniak), jeśli jest "wyposzczony" - zainteresuje się kobietą np. z SMV = 2. Mężczyzna z SMV = 2, ma już bardzo mały zakres wyboru, ponieważ będzie mógł uprawiać seks z kobietami o SMV 2 i 1. Te kobiety są wtedy poniżej jego progu wartości seksualnej (SMV), ale nie poniżej progu atrakcyjności (czasem mimo, że będzie to kobieta 1 - to i tak będzie zaspokajać go seksualnie).

Weźmy przeciętnego mężczyznę o SMV = 5. Bez zająknięcia zainteresuje go kobieta o SMV = 6 i wyżej. Będzie także zainteresowany odpowiedniczką, czyli SMV = 5. W wielu przypadkach zainteresuje się kobietą 4, czasami też 3. Jego najlepszą relacją będzie relacja z kobietą 4, ponieważ kobieta zrealizuje w nim swoją hipergamiczną naturę zdobywając samca o "wyższej wartości seksualnej na rynku". Ponieważ on jest 5, nie będzie mógł utrzymać relacji z kobietą 6 i wyżej przez zbyt długi okres czasu - i jego związek się rozleci.

Kobieta 5 także po pewnym czasie związku nie będzie usatysfakcjonowana mężczyzną 5, ponieważ kobiety nie są zainteresowane swoimi odpowiednikami SMV. Takie związki jeśli powstają - z reguły nie są trwałe.

Kiedy dochodzi do małżeństwa, priorytetem mężczyzny jest to, by był zainteresowany seksualnie kobietą. Mężczyzna nigdy nie poślubi kobiety, z którą nie chce uprawiać seksu. Dla mężczyzn seks jest zero-jedynkowy. Albo chcą seksu, albo nie.

Kobiety
Kobiety mają znacznie wyższe wymagania i tym samym węższy zakres, w którym będą chciały uprawiać seks. Typowa kobieta NIE JEST zainteresowana większością mężczyzn. Progi atrakcyjności dla niej są równe lub powyżej jej własnej SMV.
Hipergamia tego wymaga. Progiem zainteresowania dla kobiety będzie więc SMV +1,+2,+3 i wyżej.

Ona nie jest prawdziwie zainteresowana SMV +0 (odpowiednik własnej atrakcyjności) i NIGDY nie jest zainteresowana kimś o niższej atrakcyjności (SMV -1 i niżej).

Weźmy przykład kobiety o SMV 6. Będzie bardzo zainteresowana mężczyzną SMV 9. Spodoba jej się też mężczyzna SMV 8 i 7. Troszkę zainteresowania wykrzesa w sobie do mężczyzny o SMV 6. Aczkolwiek ona nigdy nie zainteresuje się mężczyzną o SMV 5 i niżej.

Dopuszczalna granica atrakcyjności seksualnej płci przeciwnej dla kobiet jest SMV+0 (w przeciwieństwie do np. -2 mężczyzn).

Próg atrakcyjności kobieta ustawia na +1, ale to nie znaczy, że nigdy nie dopuści do siebie mężczyzny o niższej atrakcyjności. Mężczyzna może nadrobić swój brak atrakcyjności tym, co kobieta potrzebuje społecznie.

W większości zawiera się to w 3 składniowych: pieniądze, zasoby i zaangażowanie.

Są jeszcze inne "wymagania" typu wiek, przeszłość seksualna, chęć na posiadanie dzieci, poglądy, presja kulturowa i rodziny. Kobieta może iść ze swoją naturą na kompromis interesując się gorszym wg niej mężczyzną, dając mu pozory miłości.

Kobiety mają też inne podejście do seksu niż mężczyźni.
Hipotetyczna kobieta SMV 6, chciałaby seksu z mężczyzną SMV 7, ale tak naprawdę to pragnęłaby seksu z mężczyzną przynajmniej o SMV 8 i 9 (10 powiedzmy zostawia sobie na fantazje erotyczne). Mogłaby też uprawiać seks z mężczyzną o SMV 6, czy nawet niektórymi SMV 5 ale tylko wtedy, gdyby nadrobili braki wymaganiami społecznymi którymi są: pieniądze, stabilizacja, zasoby, zaangażowanie (miłość mężczyzny do kobiety, nie na odwrót).

Ona kompletnie nie chce uprawiać seksu z mężczyzną o SMV 4 i poniżej (no chyba, że jest bodatym miśkiem, ale wtedy w łóżku zaciśnie zęby, a podczas stosunku będzie myślała o jakimś przystojniaku) - ale przeważnie będzie zawsze bolała ją głowa. smiley

Bolesna prawda prowadząca często do zdrad i rozstań: kobieta SMV 6 pragnie seksu z mężczyzną przynajmniej o SMV = 8 i wyżej, i właśnie dlatego mężczyzna SMV >= 8 nie musi nic wnosić do związku, by kobieta go pragnęła - masz swojego brutala, drania z testosteronem, któremu prawisz: "Kocham pana, panie Sułku". smileysmiley. Mężczyzna o SMV 6 musi nadrabiać innymi cechami, by ona się "przemogła". Mężczyzna SMV 5 i niżej będzie jej przynosił zasoby, ale ona nigdy naprawdę tego seksu z nim nie będzie chciała. Zwiąże się z nim, on dostanie czasem seks, ale nie będzie to prawdziwa jej chęć - a po dziecku będzie z tym już realny problem - tak rodzą się żebracy łóżkowi, których seksualnych potrzeb żona nie chce akceptować.

Prawda o prawdziwych mężczyznach

Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji by mieć seks. Im niższe SMV, tym mężczyzna musi więcej wnosić np zasobów, by to dostać. Będzie pracował, inwestował i będzie aktywnie zaangażowany. Ona jednak nie będzie nim prawdziwie zainteresowana, tylko jego zaangażowaniem i odnoszonymi korzyściami!!!

O męskich wyborach

Mężczyzna będzie optymalizował, czyli wybierze sobie najlepszą kobietę na którą go w danym momencie stać, ale tylko taką, która będzie dla niego atrakcyjna seksualnie. Jeśli progiem mężczyzny o SMV 5 jest kobieta o SMV 4, to wybierze sobie najlepszą kobietę o SMV 4 spośród możliwych. Tak wygląda w realnym świecie optymalizacja męska - szukanie najlepszej, ale na swoim progu lub niżej.

Dla kontrastu - kobieta, która jest sporo poniżej jego progu SMV - nie ma mu nic do zaoferowania, więc niczego od niego nie dostanie, nie wzbudzi zainteresowania, zaangażowania.

Co się dzieje z mężczyznami, którzy nie mogą uprawiać seksu z kobietami z którymi chcieliby to robić? Obywają się bez - lub uciekają w pornografię, zdrady, prostytucję.

Dla kobiet jest to bardziej skomplikowane. Oczywiście do samego seksu kobieta mężczyznę zawsze znajdzie, ale sprawa ma się inaczej, gdyby chciała z takim się związać lub takiego poślubić. Na świecie nie ma aż tak dużo mężczyzn z SMV 8, 9 czy 10, którzy byliby zainteresowani kobietami 5 i niżej (a te kobiety są właśnie nimi zainteresowane prawdziwie). Najbardziej atrakcyjni mężczyźni są NIEDOSTĘPNI. Albo zajęci, albo nie chcą się wiązać - prowadząc często bogate życie seksualne. Kobiety wtedy decydują się na rolę kochanki - lub zdradzają. W konsekwencji, większość kobiet nie może poślubić mężczyzn których ich podświadomość pragnie. Jeśli chcą związku - obniżają poprzeczkę, będąc w nich często realnie nieszczęśliwymi.

Kobiety chcące związku idą więc na kompromis, rezygnując z najbardziej atrakcyjnych i seksownych mężczyzn, których mogą zdobywać. Kobieta wtedy tylko obniży swoją skalę wymagań SMV, by mieć związek, rekompensując to sobie zasobami mężczyzny i jego zaangażowaniem, jego "pozostałymi" cechami, ale nie oznacza tego że będzie nim zainteresowana, zauroczona, prawdziwie zakochana. To, że on będzie posiadał dla niej ważne cechy społeczne kwalifikujące do związku wcale nie znaczy, że ona będzie nim seksualnie zainteresowana. Często nazywa się to związkami z rozsądku, małżeństwami z rozsądku.

Kobieta jest skłonna do coraz większych negocjacji, poświęceń i zmniejszenia wymagań progu SMV wraz z postępem jej wieku. Wtedy będzie skłonna do związania się z mężczyzną, z którym MOŻE uprawiać seks, rezygnując z mężczyzn, których podświadomie PRAGNIE do seksu.

Mężczyzna o wysokim SMV, z którym ona pragnie zawsze uprawiać seks, wystarczy by był sobą przez cały czas, by utrzymać jej stałe zainteresowanie. Mężczyzna, z którym ona jedynie mogłaby uprawiać seks bez prawdziwego pragnienia, musi wnosić do związku dużo więcej. Jeśli nie uda mu się to z jakiegoś powodu (traci pracę, majątek, sprawność), jego małżeństwo i relacja jest praktycznie skończona.

Kobiety nieatrakcyjne fizycznie i będące świadome swoich słabszych genów, najczęściej nie patrzą na atrakcję seksualną mężczyzny (mówią: "ja nie patrzę na wygląd, ma dla mnie małe znaczenie lub żadnego"smiley. One ustawiły sobie SMV na poziomie 1, dzięki czemu będą zainteresowane mężczyznami od SMV 2 wzwyż. Czasami nazywają siebie romantyczkami. smiley

Mężczyźni nie postępują tak jak kobiety. Jeśli nie pragną seksu z daną kobietą, to jej nie pragną. Nie ma tu miejsca na kompromisy. Mężczyźni nie uprawiają seksu, gdy tego autentycznie nie chcą. Mężczyźni nie oferują zasobów, pieniędzy i zaangażowania (adoracji, chęci związku) kobietom, z którymi nie chcą uprawiać seksu. Mężczyźni nie poślubią kobiety, z którą nie chcą uprawiać seksu. Jeśli mężczyzna podjął decyzję by uprawiać seks z daną kobietą - to znaczy, że ona jest dla niego seksualnie atrakcyjna. Mężczyzna nie zrobi raczej niczego dla kobiety dla niego nieatrakcyjnej.

Jeśli chodzi o relację seksualną, kobiety nigdy nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość.

Będą uprawiały seks z mężczyznami SMV +2, +3 ponieważ znaleźć takiego, to dla nich żaden problem. SMV +1 czasami dostaną od nich seks, ale za kwiaty i prezenty. Mężczyźni z SMV +0 i niżej - nie dostaną od nich niczego, choć... te kobiety będą od nich wymagały mocnego zaangażowania się: "adoruj mnie, a być może może uczucie się pojawi, bo przecież liczy się charakter".

Jest spotykana reguła - atrakcyjna kobieta z reguły trzyma w swoim otoczeniu kilku adoratorów - którymi nie jest zainteresowana, uprawia seks z niezainteresowanymi związkiem samcami Alfa, czekając na takiego Alfę, z którym chętnie by weszła w związek i urodziła mu silne dzieci. Co ciekawe - gdy on się nie pojawi, wtedy kobieta decyduje się na zerwanie relacji seksualnej z przypadkowymi alfami od łóżka i seksu, na rzecz samca beta, którym nie jest aż tak zainteresowana, a który chce z nią związku i rokuje na dostatnią stabilizację życia.

Marny jest nasz los, panowie Beta, gdy stajemy się takim wybrańcem... smiley Tracimy naszą miłość, lub jesteśmy na straconej pozycji - pomiatani, spychani na margines związku.

I tu pojawia się proza życia i prawdziwy dramat - kobiety wchodzą w prawdziwe związki wyłącznie z mężczyznami, którymi nie są seksualnie zainteresowane na wysokim poziomie. Ona może uprawiać seks z mniej atrakcyjnymi, ale tylko wtedy kiedy ci wniosą coś dodatkowego - choćby samym sobą jako bycie "zaślepką" na brak tzw. faceta.

Brutal i drań

Mają dzieci! Wyglądają na szczęśliwą "rodzinkę". Wniosek otoczenia? Kochają się. Zwykle jest to nieprawda i to ze strony kobiety. Winą niekochania obarcza mężczyznę, często oskarża, że się zmienił na gorsze, ponieważ nie zna swojej hipergamicznej natury i weszła w związek z kimś, kto nie był dla niej wystarczająco atrakcyjny seksualnie.

Mężczyźni także są obarczani winą, gdy byli w związku za dobrzy. Co to oznacza? Że mężczyzna oferował "zasoby" kobiecie, gdy ona ich NIE CHCIAŁA. Nie chciała, nie ceniła, ponieważ nie była nim prawdziwie zainteresowana. Okłamywała jego i często przy tym siebie. To jest ta przyczyna, dlatego też kobiety zostają przy mężczyznach, którzy je bardzo źle traktują. Z tymi mężczyznami łączy je emocjonalnie prawdziwa genetyczna seksualna więź dominanta. Są oni wciąż atrakcyjni seksualnie. Społecznie może atrakcyjni nie są, ale to się NIE LICZY dla kobiety, choć ona pragnęłaby i atrakcji seksualnej i pozycji społecznej (mężczyzna 10, dobry i zaangażowany). Dostaje więc tylko seks.

Kobiety często po ślubie i po porodzie przestają chcieć uprawiać seks (skarżąc się na klasyczną wymówkę - ból głowy. Wcześniej - dawały go tylko po to by uzyskać ślub, zmienić swój status społeczny, pozyskać nierzadko pieniądze. Seks był celem samym w sobie, a nie ich pragnieniem. Czasami go uprawiają, ale nie dlatego że chcą, a dlatego - że czasem muszą się też rozładować.

Wskaźnik zdrad wśród kobiet sięga ponad 30%, ale ponad 50% - gdy mężczyzna ma równy lub niższy status społeczny niż kobieta (nie może nadrobić seksualności pieniędzmi). Kobieta jeśli dostanie wybór atrakcyjniejszego mężczyzny, z łatwością zerwie obecny związek. Stąd może też wzięło się przeświadczenie o przechodzeniu kobiety z gałęzi na gałąź - gdy tkwi w jednym związku, ale zrezygnuje z niego tylko wtedy, gdy może znaleźć się w kolejnym nowym.
Podsumowując - bolesna prawda jest taka: większość kobiet poślubia mężczyzn, którymi nie jest często poważnie zainteresowana seksualnie. Gdy ma szansę na "lepszą ofertę", rzadko która rezygnuje ze spełnienia się w związku, gdy jej moralność nie jest żadnymi regułami życia społecznego ograniczana. Zawsze więc stajemy się niejako ofiarami popełnianych kompromisów. Łatwiej jest je popełniać - gdy wiemy już, jakie atawistyczne mechanizmy nami rządzą w życiu.
Na podstawie: http://www.samczeruno.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=433%3Adlaczego-po-ślubie-boli-głowa&Itemid=101
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
Yorik
Moderator Avatar Użytkownika

Postów: 3958
Redaktor

Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 12-05-2015 08:45
Może coś w tym jest, gdzieś to słyszałem, ale bez klucza do oznaczania atrakcyjności, wartości rynkowej- SMV ciężko to przełożyć na zastosowania praktyczne; Sam oceniając w skali 1 do 10 bardzo się starając, spokojnie mogę się pomylić o jakieś 3 punkty w obie strony smiley

Hmm..inne też będę miał SMV dla kobiety ubranej i rozebranej.
I niekoniecznie tendencja w górę, więc to nie będzie błą stały smiley


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
Ramirez
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 248
Uzależniony

Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2

Data rejestracji: 17.08.13

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 13-05-2015 02:16
Yorik - mała pomyłka logiczna. Nigdy sami dla siebie nie ustalimy SMV (na szczęście smiley ) - on jest niczym ocena nas. W dodatku - nigdy nie jest ustalany raz na zawsze. Każdy może mieć "systemy maskujące" - które na chwilę podniosą jego SMV, jednakże w realnym życiu, ta ocena może szybko sięgnąć gleby smiley

W dodatku SMV jest dynamiczny. Ja mogę mieć dla wielu kobiet zarówno SMV=1 jak i wyżej - to zawsze wynika z ich "obliczeń", nigdy moich.

Cały tekst można jednak sprowadzić do kilku najważniejszych faktorów, przynajmniej dla nas mężczyzn:

1. Dziewczyny od początku posługują się własnym "koprocesorem matematycznym" błyskawicznie wyliczającym nasze SMV. Często popełniają zgniły kompromis, a potem są nieszczęśliwe, często zamieniając nas w żebraków łóżkowych, lub przehandlowując seks za to, co chcą uzyskać.
2. Mężczyzna może nadrobić swój brak atrakcyjności tym, co kobieta potrzebuje społecznie: finanse, pozycja, poczucie stabilizacji, itd..
3. Im wyższe SMV posiada mężczyzna, tym mniej musi wnosić do relacji, by mieć seks.
4. Większość kobiet nie może poślubić mężczyzn których ich podświadomość pragnie. Jeśli chcą związku - obniżają poprzeczkę, będąc w nich często realnie nieszczęśliwymi - co bardzo łatwo potrafią okazywać z upływem czasu.
5. Mężczyzna daleki od bycia samcem Alfa - jeśli nie uda mu się pozyskiwać akceptowalnego poziomu zasobów na rzecz kobiety z jakiegoś powodu (np. traci pracę, majątek, sprawność), jego małżeństwo i relacja są praktycznie skończone.
6. Kobiety nigdy nie idą na kompromis. W każdym wieku szukają najlepszego możliwego dla nich mężczyzny, który ma od nich wyższą wartość SMV, a przynajmniej od już zdobytego przez nie partnera. W związku z tym, głupotą jest zakładać, że jeżeli na kobietę nie zostaną narzucone normy moralne wynikające np. z religii - to możemy w związku spocząć na laurach i temat zdrady nigdy nie będzie nas nie dotyczył. Będzie - dlatego tutaj trafiliśmy.
7. Jeśli doświadczasz zdrady tracąc czujność - zaniedbano utrzymania pozycji własnego SMV lub pozwolono, by atrakcyjniejsza w "kalkulacjach" żony konkurencja "zabrała" nam ją.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
rekonstrukcja
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 2312
Redaktor

Miejscowość: Twój Komputer
Pomógł: 5

Data rejestracji: 12.05.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 13-05-2015 09:44
Taka jedna uwaga, do tych Waszych męskich dywagacji. Opierają się one na nieuzasadnionym założeniu, że seks dla pań to jakaś ciężka orka, niewdzięczny obowiązek, przykry wysiłek, który one wykonują tylko z interesownych powodów . Szkoda w takim razie, że nie spotkaliście na swych życiowych ścieżkach pań, które seksują się , bo lubią i traktują seks w sposób naturalny . Dziwne w tym jest to, że ja w swoim dłuuugim życiu nie miałam okazji poznać nawet jednej kobiety, dla której seks byłby "be" i narzekałaby na nadmiar tego "obowiązku". Natomiast znam niejedną panią, która cierpiała z powodu deficytów seksu w stałym związku i to raczej im machano tym seksem przed nosem, jak osłu marchewką na długim kiju.


"Odwaga ludzka jest jak rower, przewraca się, gdy się na nim nie jedzie." Marti Larni
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: H - JAK HIENA
Ramirez
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 248
Uzależniony

Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2

Data rejestracji: 17.08.13

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 13-05-2015 11:14
rekonstrukcja napisał/a:
Taka jedna uwaga, do tych Waszych męskich dywagacji. Opierają się one na nieuzasadnionym założeniu, że seks dla pań to jakaś ciężka orka, niewdzięczny obowiązek, przykry wysiłek, który one wykonują tylko z interesownych powodów. Szkoda w takim razie, że nie spotkaliście na swych życiowych ścieżkach pań, które seksują się , bo lubią i traktują seks w sposób naturalny. Dziwne w tym jest to, że ja w swoim dłuuugim życiu nie miałam okazji poznać nawet jednej kobiety, dla której seks byłby "be" i narzekałaby na nadmiar tego "obowiązku". Natomiast znam niejedną panią, która cierpiała z powodu deficytów seksu w stałym związku i to raczej im machano tym seksem przed nosem, jak osłu marchewką na długim kiju.


Kochana Rekonstrukcji - ja w swoim dłuuugim życiu może raz spotkałem dziewczynę, która lubiła seks - za to w polowaniu na mężczyzn o wyższym SMV - to było mistrzostwo świata smiley Potem zawsze byłem zaślepką - kompromisem - doskonałą trampoliną, która pozwalała kobiecie sięgnąć wyżej. Jako dzięcię z tzw. dobrego domu, doświadczyłem modelowego upolowania, a nawet zabawnej walki o mnie pomiędzy konkurentkami. Doświadczyłem potem relacji handlowych za seks typu: ty kupisz/zrobisz to i to, a ja wynagrodzę ci to wieczorem w łóżku - raz. Nie piszę tego z męskiej zemsty czy złośliwości - po prostu może tylko miałem pecha. Ale dopiero teraz po latach mogę dostrzec pewne prawidłowości, które zostały nieco chaotycznie zebrane w książce Pawła Śląskiego - a które pozwoliłem sobie zacytować i zebrać jako te, których sam doświadczyłem - oraz z obserwacji najbliższego otoczenia.

Wszędzie są wyjątki - są być może dziewczyny, które nie czynią z seksu metody na handel wymienny za korzyści, które kochają ludzi i świat, z którymi wygodnie się idzie przez świat, nie doświadczając pozycji osła zaprzęgniętego do solidnej orki. Gdybym może miał więcej szczęścia w życiu - nie trafiłbym tu na zetkę i nie pisał o tym.

Niemniej wątek traktuje o pewnej specyficznej grupie kobiet, które zdradzają - a których mężowie przybywają tu na forum z odwiecznym pytaniem: dlaczego ona mnie zdradziła, dlaczego nie było seksu, dlaczego traktuje mnie jak krzesło - wystarczy przypomnieć sobie np. historię Skoobiego. Na to próbujemy sobie odpowiedzieć - może po to, by nie dołować się podświadomym obrazem samego siebie, jacy to jesteśmy beznadziejni. Nie. Jesteśmy tacy jacy jesteśmy - to panie dokonują po prostu dla siebie lepszych wyborów - bo tak jest to już poukładane przez odwieczne mechanizmy doboru genetycznego - preferujące od zawsze lepsze zestawy genów, według takich a nie innych reguł - z podstawowym warunkowaniem: kobieta od zawsze wybiera mężczyznę rokującego na najlepsze potomstwo.

Tylko, że najlepszych mężczyzn jest mało - więc to rodzi "patologię", jaką jest m. in. zdrada, czy H jak Hienizm - pewien zespół cech kobiecych, z jakimi wielu słabszych genetycznie mężczyzn musi się zmierzyć w swoim życiu. Jak na nie nie trafiają - to są te szczęśliwe i zadowolone z życia małżeństwa. Ale są też pechowcy, którzy doświadczają skutków zimnych kalkulacji i popełnianego kompromisu, na zasadzie, że lepszy wróbel w garści... A jak do tego dołożymy pewne cechy podłego charakteru - przypomnę więc, o jakie przypadki kobiet tu idzie, których moim zdaniem jest więcej niż mniej:

---- *** ----
No i zaczęło się, krzywa morda, pretensje o wszystko, wydawanie rozkazów, kpienie, ośmieszanie, spojrzenia pełne politowania w gronie przyjaciół i rodziny, wycięcie całej mej rodziny, wyizolowanie mnie od wszystkich bliskich, fochy w łóżku. Na początku zacząłem wracać później do hieniej i mojej jamy. Eksplozja Hieny: - Tak, tak, bo pewnie masz dziwkę i u niej siedzisz!
Potem zacząłem zatrzymywać kumpli po pracy, a jak nie chcieli zostać, to stawiałem im wódkę. Erupcja Hieny: - Tak, tylko wóda i dziwki cię interesują, a ja tu czekam. Tłumaczę, że tak nie jest i włażę do łóżka, ale, niestety, podenerwowany tym jazgotem - nie mogę! Nie staje mi! A Hiena zaczyna ujadać:
- A widzisz, łajdaku, nawet nie możesz z własną żoną!!!

Oczywiście, że potrafią KAŻDEGO doprowadzić do impotencji, KAŻDEGO, i proszę mi tu nie szpanować, Panowie, sam byłem na upokarzających badaniach, zastrzyk w rurę, strzykawa w małego - ohyda, a przecież byłem zdrowy jak komandos.


Do tego kręgosłup moralny, przykazanie jasno powiada: nie cudzołóż i nikt takiemu nie pospieszy z pomocą, nie wyjaśni, nie uświadomi, co robić. A sam temat jest trudny i wstydliwy. Idź i powiedz kumplom, że Hiena nie ściągą majtek, albo czyni to rzadko i tylko w jednej pozycji. Idź i przyznaj się, popatrzą z politowaniem i ze zgrozą - nawet jeśli u nich jest tak samo... Pogrążysz się w jeziorze wstydu. 

Pierwszy aksjomat i jedyny aksjomat w tej sferze: HIENA JEST A S E K S U A L N A
Hieni mózg jest pozbawiony obszarów wiążących się z przyjemnościami łoża, jest to całkowicie zgodne z logiką jej wyposażenia i oprogramowania. 

Zwrócę jednak uwagę, że pod pojęciem aseksualności dokonałem uproszczenia, nie twierdzę, że Hiena to całkowicie, do końca, kawał drewna i kropka. Niekoniecznie aż tak, ale pod tym względem jest mocno upośledzona wobec normalnych kobiet, a jeśli przyłożyć do tego męski łokieć zapotrzebowania, to dętka, zapotrzebowanie zerowe. 

Jak miałaby dręczyć wstrętami faceta, gdyby sama zaczynała się łasić do niego już po dwóch dniach?... 

Jak miałaby go konsekwentnie wykańczać, gdyby sama miała ochotę na przyjemności łoża z nim właśnie? 
Jak dokonywać manipulacji głodowo-łóżkowych, gdyby jej samej chodziło to po głowie? Po prostu tak się nie da. Dlatego z natury jest wyposażona w stłumiony instynkt namiętności, ale za to jej mózg jest wolny od tego bagażu, tak silnie działającego na mężczyznę. 

Zresztą, aby wreszcie zeżreć faceta, nie można go ani lubić, ani odczuwać z nim jakichś doznań w sferze cielesnej. No co - zarżniesz ukochaną kozę, co się łasi i codziennie Cię wita? A oswojonego kogutka, co to przybiega na wołanie, wsadzisz do gara? 

Otóż hienie doznania seksualne są o wiele słabsze od doznań innych kobiet. Kłopoty z dojściem, jakieś niekończące się gry wstępne, zawsze pewna apatia ruchowa i brak spontanicznej fantazji - a już o wzniosłych powtórkach z kolejnymi sukcesami mowy nie ma, choćby zatrudnić do tej roboty szwadron ułanów kresowych. Jej jest to niepotrzebne i traciłaby na tym jej zdolność myśliwego.

Hiena, w odróżnieniu od wszystkich innych normalnych dziewcząt, kpi i wyraża się niezwykle cynicznie o wszystkich mężczyznach. Że głupie to jakieś takie, że naiwne, że faceci to w ogóle debile - i ten jej bełkotliwy warkot zawsze znajduje ujście zarówno wobec koleżanek, jak i nawet facetów - niby że to w żartach. ... BO HIENA NIE LUBI MĘŻCZYZN! Ona się mizdrzy do nich, ale ich nie lubi!

Istnieje coś takiego jak Bezwzględność Kobieca. Nam, mężczyznom, nie wstawiono tego podprogramu w prostackie czaszki. Generalnie Bezwzględność Kobieca nie dopuszcza wyjątków i powoduje, że odbicie innej faceta, nawet przyjaciółce, nie stanowi problemu moralnego. Bezwzględność wyłącza wszelkie skrupuły, nawet gdyby poszkodowana skamlała, umierała, a z nią wianuszek dzieci.

---- *** ----

Tak więc, może gdzieś świeci Słońce, może gdzieś na świecie są kobiety, które kochają nie dokonując obrachunków zysków i strat, które idą przez życie razem bez polowania na lepsze.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 3 z 10 < 1 2 3 4 5 6 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info