Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 35
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,875
Najnowszy Użytkownik: Abc
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Zdrada w związku z długim stażem
Związki z długim stażem mogą wydawać się bezpieczne, zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny. Przychodzi czas, kiedy oboje nie czują żadnego zagrożenia "z zewnątrz". Czujność zostaje uśpiona.

Zdarza się jednak, że w tym czasie nagle pojawi się ktoś nowy. Ktoś zupełnie odmienny od osoby, z którą byliśmy w związku przez długi czas. Może się wtedy wydawać, że owy "ktoś" wniesie w nasze życie jakieś zmiany, że dzięki niemu przeżyjemy coś nowego, świeżego, ekscytującego. W takim momencie często dochodzi do zdrady. Pojawia się dylemat : trwać w bezpiecznym związku, w którym mniej więcej można przewidzieć, co będzie dalej czy pójść za głosem instynktu?
Jeśli obdarza się partnera/partnerkę naprawdę głębokim uczuciem i nie chce się go/jej zranić, myśl o takim dylemacie powinna się w zasadzie bardzo szybko ulotnić. Jest w nas jednak coś, co popycha do zdrady.

Czy każdy mężczyzna prędzej czy później zdradza swą partnerkę? Czy każda kobieta zdradza?

Myślę, że nie każdy i nie każda. Na forach internetowych czytałam ostatnio dość sporo wypowiedzi na temat zdrad. Większość to oczywiście rozterki tych zdradzanych i oszukanych stron, niemogących pogodzić się z bólem, jaki zafundował/a im partner/ka. Uważam, że jeżeli taka sytuacja już się wydarzyła, to wyjścia są oczywiście dwa : przebaczyć lub przepędzić, gdzie pieprz rośnie i zapomnieć. Oba rozwiązania są zwykle bardzo trudne. Dobrze byłoby, gdyby ta druga strona pomogła nam w podjęciu decyzji. Jeśli dwoje ludzi, mimo wszystko, nadal się kocha - wszystko jest możliwe. Jeżeli związek ma szansę przetrwania tego kryzysu i perspektywę rozwoju, osoba, która zdradziła, powinna postarać się o odbudowanie zaufania. Nie jest to na pewno proste i wymaga wysiłku.

Co zrobić, żeby nie doszło do zdrady? Czy czujność wystarczy? Dać partnerowi/partnerce swobodę, aby nie czuł/a się "zamknięty/a w klatce", ale jednocześnie pozostawać czujnym/ą? Czy w ogóle jest to możliwe?

Niestety nie ma gotowej recepty. Wydaje mi się, że najważniejsza jest troska o związek i jego rozwój. Uczucie trzeba pielęgnować, dbać o partnera, ale także o samego siebie. Tak naprawdę, mamy tylko pośredni wpływ na to, czy on/ona nas nie zdradzi. I tutaj w grę wchodzi zaufanie.
Jeśli jednak ukochany/a zawiódł/a nasze zaufanie, a chcemy walczyć o związek, powinniśmy je od początku wspólnie zbudować. Zdradzony/a musi popracować nad swoimi emocjami, a osoba, która zdradziła - naprawdę się starać.
Komentarze
joled dnia grudzień 15 2010 13:13:31
Jeżeli się żyje ze sobą 28 lat, to wydaje się, że zna się tą drugą osobę jak własną kieszeń. Nawet, jeżeli przedtem, kiedyś już zdarzyło się coś, co zraniło bardzo i powinno być ostrzeżeniem. Nie zostało, bo w imię miłości zostało wybaczone tak do końca, że zapadło w niepamięć.
Dlatego, kiedy mój mąż dostał skierowanie do sanatorium, nawet mi do głowy nie przyszło, by chociaż delikatnie napomknąć o tym, by nie wpakował się jakieś damsko-męskie sprawki. Tak mu wierzyłam, że kiedy znajome, koleżanki mówiły mi co się w takich miejscach wyrabia, to sobie tylko myślałam - wszyscy, tylko nie on. On mnie kocha i nie jest do tego zdolny. Okazał się być, i to bardzo. Jak się potem okazało już po tygodniu miał "przyjaciółkę".Wrócił odmieniony, nieobecny, ale nawet wtedy nie pomyślałam o tym najgorszym. Dopiero jak przyszedł biling rozmów telefonicznych za miesiąc, w którym już był w domu otworzyły mi się oczy. Akurat był to Sylwester, 8 lat temu. Teraz każdy Nowy Rok zamiast nieść mi radość i nadzieję przygnębia straszliwie. Wpadłam w przewlekłą depresję, momentami, mimo leków nawracającą z całą siłą. Najgorzej mi właśnie teraz - listopad - do Sylwestra. Wszyscy nadal uważają nas za wzorowe małżeństwo,a rzeczywistość...cóż, skrzeczy. Ciężko mi bardzo, czasami żałuję, że zostaliśmy razem.

Betka dnia styczeń 23 2011 10:49:47
joled pomyśl teraz czy warto było to ciągnąc,wpędziłaś się w depresje w imię czego ,bycia z nim , czy było warto.Wiem w tym wieku rozstanie bardzo boli , bo myślimy co dalej co z nami będzie czy damy sobie radę,myślę i wierzę że damy.U mnie prawie taka sama sytuacja 26 lat małżeństwa,parę lat romansu męża , kazałam się wyprowadzić ,szykuję się do rozwodu a on mówi że rozwód mu jest nie potrzebny.Boi się że wszystko straci ale już stracił rodzinę i dzieci mimo że są dorosłe nie mogą się pogodzić że przez tyle lat oszukiwał.Tak dobrze grał swoją rolę że pewnego dnia wszysto się wydało i teraz ma problem co z tym zrobić ,ale Ja już nie chcę z nim być,dużo zdrowia mnie to kosztowało i mam dla kogo żyć.Zadbaj o swoje zdrowie bo nie warto się poświęcać i tak tego nie docenią.Jak docenią to będzie już za późno.Trzymaj się kochana i myśl osobie

Gordian dnia styczeń 23 2011 12:35:51
Xantix, wszystko pięknie i prawie jak z jakiegoś podręcznika, tylko mdłe to jakieś. Wszyscy wiemy, że nie każdy zdradza - i całe szczęście!!! W przeżywaniu, czegoś nowego, świeżego i ekscytującego nie ma niczego złego, pod warunkiem, że nie jest to zdrada. Więc jeżeli się nudzę i mam ochotę na coś ekscytującego, to mogę sobie zorganizować wyprawę w dzikie góry, lub zagrać w paintballa, skoczyć na bungee, a niekoniecznie zdradzać, kogoś, kto powierzył mi siebie i swoje uczucia. Napisałeś też o przewidywalności i instynkcie, zabrakło informacji o tym, że człowiek jest zwierzęciem rozumnym, więc dzięki temu, może dokonywać wyborów i decydować, o swojej zdradzie lub wierności. Dzięki empatii, możemy poczuć w sobie, jak bardzo zranimy kogoś bliskiego, zdradzając go. Odbudowa zaufania? Praca nad swoimi emocjami? Trochę pachnie to Disneyem.

Galland dnia styczeń 03 2012 23:07:00
jednak ukochany/a zawiódł/a nasze zaufanie, a chcemy walczyć o związek,


Jeszcze raz przeczytam tu takie bzdety, to mentalnie zastrzelę na miejscu.

Deleted_User dnia styczeń 04 2012 23:38:15
wszystko pięknie i prawie jak z jakiegoś podręcznika, tylko mdłe to jakieś

niech posłuży za podsumowanie.

Mateusz123 dnia sierpień 31 2012 15:35:38
Wychodzę z założenia, że niczego w życiu nie można być pewnym. Bo życie to ruch, to ciągła zmiana, ciągła nauka i ciągłe starania (tak przynajmniej powinno być). Nie znamy w 1005 siebie, a co dopiero druga osobę. Związki trzeba pielęgnować inaczej największa miłość prędzej czy później gaśnie.

A co kiedy pojawią się pierwsze symptomy? Kiedy on/ona spędzają dużo czasu przed komputerem, pilnie strzegą swych telefonów, spędzają dużo czasu poza domem (pracując bądź spotykając się ze znajomymi, ale bez nas)??? Wtedy dobrze jest się przekonać czy przypuszczenia są prawdą (podsłuchy, keyloggery, SpyLoggery, GPSy) i działać: albo jesteśmy razem albo się żegnamy.

Tylko czy po zdradzie rzeczywiście można partnerowi zaufać?
Jeżeli był to pojedynczy skok w bok, jeżeli naprawdę się kocha to można. Gorzej jeżeli zdrady się powtarzają (wtedy najlepiej poszukać innego partnera albo godzić się na fakt bycia zdradzanym).

agatha_czi dnia wrzesień 05 2012 18:30:33
Moim zdaniem warto jest dać drugą, a czasem i trzecią szansę, ale w całości najtrudniejsze nie jest zbudowanie wspólnego życia od nowa, ale próba (o ile to w ogóle możliwe) odbudowania zaufania do drugiej osoby.

Z kolei bardzo przestrzegam sprawdzania drugiej osoby drogą elektroniczną (sprawdzanie e-maili, gg, facebooka, smsów itd.) - muszę przyznać, że to strasznie uzależnia. Mimo, że minęło już dość sporo czasu, czasem (raz na miesiąc) zdarza mi się sprawdzić to wszystko ponownie. Z jednej strony nie wyobrażam sobie siebie za 20 lat ciągle sprawdzają mu pocztę, z drugiej strony nie potrafię tego zakończyć..

Basia2010 dnia styczeń 23 2013 22:03:51
Widzę, że po tak długiej przerwie, ten wątek dalej jest aktywny, więc trochę się pomądrzę. Może ktoś to przeczyta i doda swoje spostrzeżenia.
związek buduje dwoje ludzi
- jeśli jedno dba, a drugie czeka na dbanie, to zwiastuje koniec związku,
- jeśli obydwoje czekają na to, że ta druga strona zadba, to również jest koniec.
- no i jest jeszcze jedna opcja- dbanie o niego/nią i o siebie jednocześnie, okazało się niemożliwe.
Jak siebie ocalić, gdy dowiadujesz się, że przestałaś/łeś być kochanym?
No i niech mi ktoś poradzi, jak przeżyć z człowiekiem, który wrócił od kochanki i nie chce się z niczego tłumaczyć, bo wraca do swojego mieszkania.
Żeby było trudniej, okazało się, że jest śmiertelnie chory.
Opadło mi wszystko (nie tylko ręce i majtki), przestałam walczyć o wolność i swoją wartość.
Mogę napisać o sobie, przestałam go sprawdzać, bo przekonałam się, że on wszystko kasuje i w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że już nie mam męża, tylko człowieka, który ze mną mieszka.
Kochałam go i dlatego pozwoliłam mu odejść.
No i w 'nagrodę' wrócił

Gość: kurz opadł dnia styczeń 23 2013 22:14:43
Basiu2010- dziękuję Ci za wątek.Zostawiłam przeszłość za sobą, gdy odkryłam, że mam człowieka, który ze mną mieszka. Zdradził, rozwiodłam się, pomógł mi w chorobie, mieszkam z nim i staram się budować, nie poskładać , nie polepić, co było, lecz budować od nowa. Walka mnie wykończyła. Piszę dość chaotycznie, przepraszam, mam ciężki dzień. Weszłam tu na chwilę, bo dawno nie byłam. Dziękuję.

Basia2010 dnia luty 23 2013 16:42:19
Kurzopadł ja też tu wpadam na chwilę i bardzo chaotycznie, bo nawet nie potrafię śledzić swoich wątków. Nie wspominając o wpisach na priv. Jeśli to ogarniasz to proszę napisz do mnie.
Jeśli dobrze zrozumiałam, to spłacasz dług wdzięczności i próbujesz zacząć od nowa z nadzieją, że będzie powtórka z rozrywki.
A ja mam nadzieję, że zbudujecie coś nowego,oczywiście, jeśli oboje tego będziecie chcieli.
Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i dotrzymał słowa, niestetysmileyB

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie radzę sobie - po...
Zalamana
10 lat z Kobietą i 6...
Mieliście rację
Jak wybaczyc i odzys...
Szukam miłości
moja historia
Zrozumieć faceta
nadzieja matka glupi...
Sanatorium
Oszukuje mnie czy mo...
Oszukana
Potrzebuje porozmawi...
Rehabilitacja?
Po rozwodzie
Jestem masochistka!!!
Kolega z pracy. Brat...
Czy dociekać prawdy?
Ukrainka
Zdrada i jego kłamst...
Potrzebna rada
Co prawda nie zdrada...
Prawie 4 lata po zdr...
Pozwoliłam wrócić, a...
Moja historia
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
18/09 13:06
Dawis, > opis przeniesiony do historii;

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info