Zdrada po 14 latach małżeństwa
Dodane przez Pit8000 dnia Kwiecień 02 2021 22:19:50
Zostałem zdradzony po 14 latach małżeństwa lub dużo wcześniej ale po kolei. Z żoną znaliśmy się kilka lat jednak nie łączyło nas żadne uczucie każde z nas przeżyło kilka związków i w końcu dwoje życiowych rozbitków się w sobie zakochało i wzięło ślub. Około 8 miesięcy po ślubie dowiedziałem się że moja wybranka przed związkiem ze mną miała romans z żonatym facetem "X" (sąsiadem) który był od Niej starszy o 13 lat mój świat się zawalił, całe życie gardziłem takimi kobietami gdyby nie to że była w 7 mies. ciąży to bym ją zostawił. Kolejne lata mijały a ja ciągle zastanawiałem się czy jest mi wierna, to ciągle siedziało gdzieś z tyłu głowy. Urodził nam się jeden syn a dwa lata później drugi, człowiek w ferworze pracy, kłopotów zdrowotnych i innych rzeczy przechodzi nad pewnymi sprawami do porządku dziennego. Sielanka trwała 11 lat wtedy odkryłem że moja żona narobiła długów, spłaciłem kilkanaście tys. zł długów (kredyty) oraz musiałem wykupić jej biżuterię z lombardu (obrączki, kolczyki pierścionki), jaki byłem wtedy głupi że nie kopnąłem jej w d*pę. Długi tłumaczyła tym że brakowało jej na zakupy i wstydziła mi się o tym powiedzieć - wybaczyłem. Minęło 3 lata zacząłem coś podejrzewać bo zaczęła się dziwnie zachowywać, sprawdziłem bilingi bo wszystkie tel. są na mnie zarejestrowane znalazłem nr który powtarzał się od 4 mies. Zdzwoniłem z nr zastrzeżonego odebrał znajomy męski głos - pomyślałem K*RWA nie możliwe, nie jest aż tak głupia żeby znowu romansować z "X". Mamy XXI w. zainstalowałem jej oprogramowanie szpiegujące na smartfonie, po tygodniu nagrałem ich pierwsza rozmowę (środa - styczeń), "X" dzwoni i namawia ją do spotkania (sex) wyznaje jej miłość kilka razy, żona nie zgadza się na spotkanie bo w niedziele chcę iść do komunii. Ale już we wtorek po niedzieli obiecuje mu że do niego przyjdzie bo bardzo za nim tęskni. W czwartek pojechałem do prawnika, kazał nagrywać dalej i zbierać dowody, niestety nie wytrzymałem i w piątek powiedziałem że wiem o ich romansie najpierw zaprzeczanie potem pod wpływem perswazji pękła i przyznała się że to były tylko dwa razy. Nie powiedziałem nic o podsłuchu i znowu nagrałem kolejna rozmowę, żona dzwoni do "X" i mówi że ja wiem bo ktoś widział jak od niego wychodziła " X" mówi żeby się do niczego nie przyznawała bo nikt nic nie widział, żona mówi że "...jakby co to spotykamy się od grudnia i tylko dwa razy". "X" zapewnia ją o swojej miłości i szacunku ale kończy rozmowę słowami "....skoro się przyznałaś to bardzo mi przykro ale nic na to nie poradzę". Jako powód zdrady powiedziała mi że brakowało jej rozmów i czułości po sexie, tak w ogóle to ona nie miała z nim orgazmów nie kochała go i wcale jej się ten sex nie podobał (serio k*rwa ktoś w to uwierzy).Natomiast później "przyciśnięta do ściany" przyznała że rozmiar ma znaczenie. Dałem żonie szansę na ratowanie naszego małżeństwa pod warunkiem że powie mi cała prawdę o ich romansie i tu zaczyna się festiwal kłamstw i niedomówień. Po tygodniu zadzwoniłem do "X" najpierw mnie wyśmiał że nic nie było, więc odtworzyłem mu fragmenty nagranych rozmów, rozłączył się później do mnie oddzwonił z groźbą że wie bardzo dużo na mój temat i korzystając ze swoich znajomości w Policji narobi mi kłopotów. Ta głupia idiotka wypaplała mu wszystko na mój temat, różne rzeczy robiłem w życiu nie koniecznie zgodne z literą prawa, a ta głupia p*zda wszystko mu opowiadała. Przełknąłem gorycz porażki oraz wielopłaszczyznową zdradę mojej żony dogadałem się z "X" że nic do niego nie mam i nie będę wyciągał wobec niego żadnych konsekwencji, poszliśmy z żoną do psychologa, minęły dwa miesiące ledwo się trzymam psychicznie, już kilka razy udowodniłem żonie że mnie okłamała w sprawie ich romansu. Dziś myślę że ten romans trwał cyklicznie przez całe nasze małżeństwo, a ja dopiero teraz się połapałem. Dziwnym trafem długi mojej żony zbiegły się w czasie z okresem w którym "X" wykańczał dom jednorodzinny będąc rok po rozwodzie i płacąc alimenty na dwoje dzieci. "X" jest nie jest osobą zamożną to pracownik fizyczny na skupie złomu. Nie wiem co robić, coraz częściej zastanawiam się nad rozwodem, szkoda mi dzieci ale nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Czy to jeszcze miłość czy już totalna głupota z mojej strony. Proszę o pomoc.
Rozszerzona zawartość newsa