miało być pięknie a wyszło jak zawsze
Dodane przez onzdradzony dnia Styczeń 13 2021 12:51:28
Postanowiłem coś napisać, może to pomoże mi się pozbierać. Dowiedziałem się w marcu 2020, znalazłem na komórce żony list do kochanka z pikantnymi szczegółami opisujący ich parokrotne zbliżenia podczas spotkań. Dodam, że jesteśmy po ślubie 8 lat, wspólnie jakieś 15 lat. Mamy dwójkę dzieci, chłopaka 4 latka i dziewczynkę 8 lat. Wracając do mojej historii, po znalezieniu tych pikantnych szczegółów zrobiłem awanturę. Otrzymałem w odpowiedzi informację, że są to tylko jej marzenia przelane na komórkę. Zaczęliśmy rozmawiać i okazało się, że jest ktoś, kolega ze współpracującej firmy. Wyciągnąłem imię nazwisko i dostałem zapewnienie, że do niczego nie doszło, to były tylko wymiany informacji i służbowe spotkania u niego w biurze i że zdradziła mnie tylko emocjonalnie. Dostałem zapewnienie, że spotkała się z nim tylko raz prywatnie u niego w biurze i ze to trwało od września października 2019 roku. Przeżyłem to bardzo ciężko, przechorowałem okrutnie. Parokrotnie podczas tego czasu wracałem do tego nie móc sobie z tym poradzić. Ale trwałem dla związku, dla dzieci. Jakoś z miesiąc temu miałem nawrót nienawiści wobec żony, poinformowałem ją że chcę rozwodu i że chce dowiedzieć się całej prawdy i prawda nie będzie miała wpływu na moją decyzje. Porozmawiała ze mną i dowiedziałem się następnych ciekawostek. Byli razem w kinie, zabrała go samochodem i pojechali za miasto, jak ja remontowałem w weekendy nasz wspólny dom to ona wychodziła na rower i jeździli wspólnie. Przyznała mi się, że się całowali ale że do niczego więcej nie doszło. Mając na uwadze to co przeczytałem wcześniej w jej komórce i że nie porozmawiała ze mną uczciwie od razu uważam, że nadal kłamie. Obiecałem, że nie skontaktuje się z tym farfoclem gdyż jej forma jest uzależniona od kontaktu z nim i jeśli ja ją zostawię i ona straci pracę to sobie nie poradzi. Co postanowiłem. Bardzo mnie błagała, żebym nie odchodził dla nas i dla dzieciaków. Poinformowałem ją, że chcę rozwodu bez orzekania o winie bo papierkiem zwanym małżeństwo podtarła sobie tyłek (Ona wie, że ja jej nie wierze i sądzę że zdradziła mnie fizycznie). Wiec rozwodzimy się i staramy się poukładać to od nowa. Ja chcę to zrobić tylko i wyłącznie dla naszych dzieciaczków, ona nie wiem jaki ma cel. Zapewnia, że chodzi o nas, o dzieci. Wracając do mnie, jestem standardowym facetem. Założyłem rodzinę jak kupiliśmy małe mieszkanie, zdecydowałem się na 2 dziecko jak kupiliśmy dom. Od poniedziałku do piątku w pracy, sobota i niedziela na remoncie. Zarabiałem przyzwoicie, stać nas było na bardzo dużo. Ale jak teraz widzę, wszystko o kant dupy rozbić. Bardzo będę wdzięczny za rzeczowe podpowiedzi, fajnie poczytać informacje w stylu "ja na Twoim miejscu", oczywiście nie obiecuję, że zastosuję się do wszystkich rad, ale na pewno wyciągnę wnioski. Teraz siedzę od kwietnia w domu, koronavirus nie sprzyja w szukaniu zatrudnienia. moje oszczędności powoli topnieją, żyjemy z wypłaty żony, bezrobotnego i dodatku na dzieciaczki. Póki co poziom naszego życia dla dzieciaków nie uległ pogorszeniu. Jeszcze z miesiąc i wracam do roli pracownika, otwieram z kolega firmę, wiec powinno być ok. Dzieki z góry za Wasze porady, oceny, opinie. Może choć trochę pomogą mi wyjść z dołka w którym się znajduje...
Rozszerzona zawartość newsa