Udręka na trzy serca...
Dodane przez Anastazja1500 dnia Wrzesień 05 2020 10:42:43
Ten rok jest dla mnie prawdziwym piekłem. Mam męża, syna, córkę. Dzieci są dorosłe. Mój mąż to człowiek nad wyraz pracowity, nie ma w nim miejsca na żadne czułości ani słabości. Dla niego praca i hobby to jedno. Fakt, że zapewnia nam bardzo dobry byt materialny ale nie samym chlebem żyje człowiek. Ja pracuję zawodowo również. Każda próba zajęcia się swoim hobby przeze mnie czy przez dzieci, czy planowanie wyjazdu kończy się na tym, że on zarzuca nam lenistwo, obojętność i kompletne nie docenianie jego wysiłków, Oczywiście żyjąc w takim związku musiało dojść do tego...że poznałam kogoś innego. Całkowite przeciwieństwo męża, człowiek czuły, oderwany trochę od rzeczywistości. Poznałam go bardzo dawno temu, bo 10 lat. Poznaliśmy się przez przypadek na dworcu PKP. Ja jechałam na szkolenie, on do rodzinki, zapytał o drogę i tak się zaczęło..... Fanie nam się rozmawiało ,,,,i na tej rozmowie spędziliśmy prawie cały dzień. Chcę dodać, że wtedy jeszcze byłam szczęśliwa w swoim związku. Chociaż bardzo mocno brakowało mi czułości a także tego aby mąż zrobił coś ze mną dla naszej tylko przyjemności- jakiś wspólny wyjazd czy spacer...cokolwiek, Ale zawsze tylko praca praca praca i obowiązki. Nawet nie wiedziałam, jak cudowny może być związek i relacje w nim jeśli mąż i żona robią wszystko aby być dla tej drugiej strony kimś wyjątkowym. Mój nowy znajomy wiedział, że mam męża i dzieci. Dużo młodszy ode mnie bo 10 lat, z drugiego końca Polski. On też miał narzeczoną. Wymieniliśmy się telefonami. Przez kilka lat pisaliśmy nie wiele, czasami życzenia na święta i co słychać. Po kilku latach jego narzeczona go rzuciła a moje małżeństwo stawało się coraz bardziej rutynowe i nijakie. Kompletny brak ciepła i zrozumienia. Byliśmy z mężem jak ....dwie współpracujące ze sobą firmy, które łączy wspólny cel - zysk. Do tego doszło, że dzieci coraz starsze nie mogły znaleźć żadnego porozumienia ze swoim ojcem. On zamiast rozmowy miał tylko nakazy i zakazy, owszem były czasem dni kiedy wspólnie żartowaliśmy i nawet były wyjazdy do kina. Ale ile musiałam się nawalczyć aby wyjazd doszedł do skutku...Zawsze słyszałam:.... wam się robić nie chce, tylko wyjazdy i wyjazdy. Te problemy spowodowały, że moja znajomość zaczęła mnie pochłaniać, nowy znajomy już teraz w zasadzie bardzo dobry znajomy zbliżył się do mnie bardzo mocno, jego związek rozpadł się, ja z kolei zostawiona sama sobie ...po prostu potrzebowałam bliskości drugiego człowieka. I tak nasza znajomość rozkwitła bardzo mocno, zakochałam się w nim a on we mnie....Do zdrady fizycznej nie doszło, nie spotykamy się bo wiadomo co by było....ale rozmawiamy ciągle. Ten człowiek pokazał mi jak cudownie może być związku, jest całkowicie inny. Mój mąż jest zajęty swoimi sprawami nawet tego nie zauważa. Mamy osobne pokoje od około 15 lat. Ja jestem w okropnej sytuacji, nie kocham męża, jest mi całkowicie obojętny, kocham całym sercem tego drugiego....Życie stało się piekłem...Myślę, że odejdę bo nie da się tak funkcjonować. Z jednej strony wiem, że mąż też to przeżyje okropnie. Mówiłam mu nie raz co mi się nie podoba w naszym związku i czego bardzo mi brakuje ale on mówi....że taki się urodził....i koniec. Po prostu nie dopasowaliśmy się.... Okropna ironia losu.... Nie mam żadnych koleżanek bo nigdy nie miałam na to czasu poza tym mąż był zawsze obrażony kiedy po pracy chciałam odwiedzić moje dawniejsze znajome. Zarzucał mi zawsze, że całymi dniami mnie nie ma. On ma swoją firmę w domu, ja pracuję zawodowo. Jestem...a raczej byłam osobą bardzo wesołą i otwartą, zawsze ustępowałam mężowi czym starałam się docenić jego pracowitość. Gdzieś coś źle zrobiłam...ale co ?? Może powinnam się postawić na początku i bronić swojego zdania?? nie mam pojęcia... Wiem, że mi nie pomożecie....co tu można doradzać?? Sytuacja patowa....po prostu powinnam odejść. Jedynie może jakiś...cud.... Nie chcę nikogo zranić ...ale tak żyć nie mogę... Z drugiej też strony ...nie wiem jaki jest na co dzień ten drugi ?? Jednak przez tyle lat rozmów poznałam jego charakter... Może ja po prostu ...zwariowałam.... ???? Żyję w jakimś wirtualnym świecie...który może runąć w każdej chwili... To nie jest normalne...
Rozszerzona zawartość newsa