zrobiła to po latach ponownie
Dodane przez WG dnia Styczeń 12 2020 21:30:51
Jestem od 10 lat z jedną kobietą, która jest moją żoną. Pierwszy raz zdradziła mnie 5 lat temu - ,,bo się zakochała". Zakończyła romans. Zresztą to było bez sensu, bo facet był z drugiego końca kraju. Poszliśmy na terapię par. Starała się. Bardzo żałowała. Szybko wznowiliśmy pożycie, w każdym tego słowa znaczeniu. Było to ciężkie, ale wybaczyłem jej (gdzieś po 2 latach, a powiedziałem jej to po 3). Potem doświadczyło nas dużo rzeczy z zewnątrz. Śmierć jej rodziców (rak). Śmierć naszego nienarodzonego dziecka. Wkręciliśmy się w spiralę in vitro. Nie wyszło, niemniej dziecko nie miało być żadnym klejem. Wylądowała na miesiąc w psychiatryku. Przez cały czas starałem się ją wspierać i troszczyć o nią. Ma zajebiście ciężki, introwertyczny charakter, ale pogodziłem się z tym i kochałem ją za to jaka jest. Ona potrafiła mi to wynagradzać. Kupiliśmy piękny dom. W końcu zaszła w ciążę i urodziła się nam śliczna córeczka (bo jej matka jest posągowo piękną kobietą), która ma teraz 14 miesięcy. Pojawiły się nowe problemy. Generalnie dawaliśmy jednak radę. Mojej żonie odechciało się jednak seksu (wiem tak się zdarza). Myślałem, że oszaleję, bo bardzo to lubię. Były przez to napięcia, kłótnie. 1- góra 2 razy w tygodniu robiła mi loda, raz na kilka miesięcy był sex, ale czułem, że się czasami zmusza. Miałem wyrzuty sumienia. Masturbacja pomagała tylko trochę. Wreszcie moja żona oświadczyła, że mnie kocha, ale nie da mi sexu i mam sobie znaleźć kochankę na jakiś czas. Skrzyczałem ją za to. Nie mógłbym tego zrobić. Ona potem powiedziała, że to był głupi pomysł, ale chciała dobrze. Poszliśmy do seksuologa, który powiedział żeby odpuścić, bo żona ma 3 nieprzepracowane żałoby (rodzice i dziecko). I nagle coś się zmieniło. Zaczęliśmy się kochać intensywnie. Przestaliśmy się kompletnie kłócić. Poczułem, że to wreszcie to. Dotarliśmy się. Czułem się szczęśliwy. I się okazało, że znowu ma romans. Totalnie mnie to przybiło. Przyznam szczerze, że mam nawet myśli samobójcze. Prowadziła podwójne życie zostawiając pod moją opieką roczne dziecko. Trwa to 2 miesiące, a facet niestety mieszka blisko (40 km). Przeprasza, ale mówi, że to koniec, że nie byłem otwarty na jej potrzeby, nie słuchałem jej itd. Demonizuje nasz związek, pisuje go źle, a wiem, że taki nie był. Nie zamierza zrywać tej relacji, a ja nie chcę żyć w trójkącie. Myśli o naszym rozstaniu. Kocham ją nad życie, ale jednocześnie nie mogę na nią patrzeć. Wkrótce się wyprowadza z dzieckiem. Na razie do najętego mieszkania. Wiem, że wielu uzna mnie za hipokrytę, ale chciałbym to ratować. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i dziecka. Proszę ją, tłumaczę (wiem, może to i poniżające). Mam jakąś nikłą nadzieję, że może coś jeszcze przemyśli w odosobnieniu. Nie wiem tylko, czy ja mam na to jakiś wpływ. Czy ja powinienem coś zrobić, jakoś to rozegrać? Ona jest taka zawsze przekorna w kłótniach. Ale wiem, że się waha. Jakby tego nie robiła, to by nie wchodziła na strony o ratowaniu małżeństwa... Ktoś? Coś?
Rozszerzona zawartość newsa