Bo rozeszlismy się w oczekiwaniach
Dodane przez OszukanyMateusz dnia Listopad 03 2019 06:49:47
Witam. Długo czytałem historie tutaj i po dwóch tygodniach stwierdziłem że opiszę swoją. Byliśmy para od 8 lat małżeństwem od 6. Szczęśliwi zakochani, wśród każdego idealna para. Zawsze jedna i druga strona walczyła jak lew o drugiego. 4 miesiące temu bliska mi osoba załatwiła pracę mojej malzonce, praca niezbyt wymagająca. Po miesiącu zauważyłem że coś dzieje się złego, zaczęła chować telefon i nie pozwalać mi go dotykać. Wcześniej jednak mieliśmy starać się o dziecko jak tylko dostanie kolejna umowę po okresie próbnym. Po tym czasie zapytałem się żony czy możemy już pomyśleć to stwierdziła że nie jest gotowa. Od 5 lat proszę ją abyśmy pomyśleli o dziecku a zawsze było jakieś ale, wpierw że 2-3 lata po slubie, później nie bo ma stresująca pracę, później ginekolog jej stwierdził że do 31 roku ma czas, a na samym końcu ta historia z umową. Jak dowiedziałem się od niej ze będziemy chcieli powiększyć rodzinę jak głupi poleciałem do jubilera aby kupić żonie najpiękniejsza biżuterię, wydałem prawie 2tys złotych. Nigdy jej niczego nie brakowalo, to ja zawsze pracowałem, zarabialem dużo więcej od niej bo robiłem 2 etaty a ona mogła siedzieć w domu i udawać że szuka pracy, (bywały momenty że szukała jej 11 miesiecy), wracając do tematu. 2 miesiące temu dorwałem się wkoncu do jej telefonu i poprostu zamarlem. Piszę z facetem jak to piorun ich strzelił bo to coś więcej niż rozmowy. Serce mi poprostu peklo na pół. Osoba która była moja Nirvana zrobiła coś takiego. Porozmawialem z nią na temat co się dzieje w naszym małżeństwie, ona stwierdziła że nie chce szukać pomocy bo zobaczymy co los przyniesie. Oczywiście nie powiedziałem jej ze wiem o tych rozmowach. Na następny dzień pojechałem na trening ale zalogowałem się na jej messengera i czekałem aż zaczną pisać. I stało się. Wracając do domu spakowałem się i zapytałem jej czy wie o co mi chodzi. Ona na to że nie. Wysłałem jej jeden ze screenów jej rozmowy z tym gościem i napisalem czy sądzi ze jestem aż tak głupi że się nie dowiem. Tydzień czasu się nie odzywala. Napisała później że rozeszlismy się w oczekiwaniach i chce rozwodu. Pierwsza moja wizyta u niej to była tragedia. Rozplakalem się i zapytałem czy to jej wina. A ona zimna jak lód stwierdziła że mam wynosić się z jej mieszkania, po tych wszystkich 8 latach, wspólne wczasy wspólne wypady i inne rzeczy. Nigdy nie oszczedzalem na niej, nawet jak nie pracowała chodziła do kosmetyczki. Oczywiście w pracy dalej romansuja, on żonaty z problemami psychicznymi i uzywkami. Oczywiście długo myślałem żeby poinformować jego żonę że coś takiego jest ale sukcesywnie blokował dostęp do niej. Ale wkoncu się udało rozmawiałem z nią, ona rozmawiała z mężem i tu jest dylemat. On wrócił do żony, z moja małżonka dalej w pracy z nim romansuje, a ja tak naprawde zostałem z niczym. 3 razy jak debil się pytałem czy jest pewna swojej decyzji, za każdym razem była. Nie wiem co mam robić, jestem bezsilny w tej sprawie, nie wiem jak mam sobie poradzić z tym wszystkim
Rozszerzona zawartość newsa