Zdrada po 18 latach
Dodane przez Hanka dnia Kwiecień 06 2019 20:13:26
Witam. Mam 37 lat. Od 18 lat jestem/byłam z miłością mojego życia. Mamy cudownego syna, nastolatka. Kochałam i czułam się bardzo kochana aż 3 miesiące temu moje życie się zawaliło. Mąż pracował od pewnego czasu za granicą. Wyjechał gdyż firma która prowadził splajtowała, popadł w bardzo duże długi, które przede mną ukrywał. Ale stało się, żyjemy dalej, wyjazd miał być do czasu spłacenia długu. Mąż przyjeżdża do domu co 3 tyg, my z synem jeździmy do niego na wakacje, ferie czasem weekendy. Jesteśmy zgodnym małżeństwem, udany seks, bliskość. Wśród rodziny i przyjaciół jesteśmy postrzegani jako idealna para. I nagle w ciągu 2 miesięcy mąż się zmienia, jest smutny, oddala się, jest wycofany, chce rzadziej przyjeżdżać.Proszę, pytam, próbuje rozmawiać. Odległość nie pomaga. W końcu mówi że już chyba mnie nie kocha, ze to przyzwyczajenie, ze chce się rozstać i w kółko jak mantrę powtarza CHCE BYĆ SAM, chce być sam, chce być sam... ja naciskam, naciskam... w końcu przyznaje się ze mnie zdradził. Spotykał się z nią 2 miesiące. Ona wróciła do siebie na Litwę ale dalej piszą ze sobą, ona go zapewnia ze wróci do pracy tam gdzie jest on ale nie wie kiedy. Nie da się tego opisać co dzieje się ze mną... minęły 3 miesiące a ze mną jest coraz gorzej. Nie jem, nie śpię, wszystko robie machinalnie. Wstaje, idę do pracy, robie zakupy, robie obiad, idę spać. Od paru dni jest jeszcze gorzej bo ciagle płacze, w pracy, w domu, w autobusie. Mąż raz mówi ze musi to wszystko naprawić, za dwa dni ze nic nie czuje ze jest pusty w środku, później ze może wróci, na następny dzień ze KATEGORYCZNIE nie ma takiej opcji aby wrócił do Polski. Ze już się zakorzenił tam. Nie wyobraża sobie życia w Polsce. A życie w Polsce to ja...przyjeżdża do syna, śpimy ze sobą, mówi ze zrobimy sobie następnym razem dziecko ale jak wyjeżdża i przebywa tam po paru dniach mu mija, już nie chce dziecka. Mówi ze jest rozdarty między życiem w Polsce a życiem za granicą... ja tłumaczę że przecież tam nie ma życia. Mieszka z facetami z Polski, Litwy, Ukrainy, sam sobie gotuje, sam je obiady, pracuje po 12 godzin wiec co to za życie? Kto tego chce? Tu ma wszystko, mnie , syna, mieszkanie, rodzinę. A może po prostu czeka na nią... odcina się od całej swojej rodziny, rzadko dzwoni do mamy, ojca. A ja wariuje. Nie jestem w stanie nic postanowić, nie umiem mu odmówić, nie jestem w stanie złożyć pozwu o rozwód, nie umiem postawić jakiś granic. Nie wiem co się dzieje w około mnie, nie wiem co mówią do mnie ludzie, nie myśle o nich. Jedyna osobą o której myśle jest mój syn. Rozmawiam tylko z nim. Cała rodzina mówi skup się na sobie, myśl o sobie. Niby to wiem ale co innego robie. A najgorsza jest ta nadzieja ze się ułoży... jak się pozbyć tej nadzieji? Jak go znienawidzić żeby było mi lepiej? Jak przestać kochać? Nie widzę swojej przyszłości wogole. Moja przyszłość legła w gruzach. Chciałabym bardzo mieć jeszcze jedno dziecko ale teraz jest za późno, nic już mnie nie czeka...I to ciągłe myślenie jaka jest przyczyna? Czy mąż ma kryzys? Czy ma depresje? Czy po prostu nie znałam go przez te 18 lat? Zawsze był bardzo dobrym człowiekim, nigdy nikogo nie skrzywdził, zawsze pomagał i tu nagle takie coś... nie rozumiem tego. Chciałabym po prostu przestać o tym myśleć ale nie wiem jak.
Rozszerzona zawartość newsa