Nie spodziewal sie...
Dodane przez Michal88 dnia Październik 11 2018 01:00:12
Witam Jestem tu nowy, nie wiem jak zaczac, nie myslalem nigdy ze taki portal bedzie mnie dotyczyl... Może od razu powiem o cochodzi a więc w piątek dowiedziałem się o stuprocentowej ciąży mojej żony i o tym że na 99% niestety nie moje... 7 lat naszego zwiazku, 6 lat wspolnego mieszkania, 3 lata malzenstwa... Zalamany jestem jak nigdy dotad... Moja malzonka zaszla podczas pracy sezonowej w niemczech, z gosciem od nas z miejscowosci... Pierwszy i drugi wyjazd byl nasza wspolna decyzja, wspomagalismy sie, duzo rozmawialismy czy pisalismy przez telefon podczas jej pobytu tam. Jak wracala to doslownie bylo jak w bajce. Wyjechala po raz trzeci ( to byly wyjazdy w zeszlym roku) pomimo niecheci z mojej strony. Jak wrocila to zaczelo sie... Kupila sobie nowy tel, na odcisk palca. Ja juz tego telefonu nie moglem dotknac, bo jest JEJ. Ciagle sms, czy kontaktowanie sie niewiadomo z kim, wyciszanie dzwiekow.... Dowiedzialem sie , ze pisze ze starszym gosciem ktory byl tam rowniez w pracy (on okolo 40, moja zona 25l.) bo on tego potrzebuje, on sie jej wyzalil, on duzo przeszedl... Jestem idiota bo nawet na kawe do niego ja puscilem (ufalem mojej kobietce). Ogolnie zaczelo sie psuc... Sprzeczki o nie qiadomo co, i ten telefon caly czas w reku, czy przy siku w lazience... W tym roku miala oferte pracy w okolicy na umowe o prace....odmowila bo ona jedzie do niemiec ....bo ona chce jechac do niemiec do pracy. Nie chcialem, ale pozwolilem.... Miala wrocic na nasza rocznice slubu, 3. Nie wrocila...wtedy peklem i zaczelem blagac z placzem, nie moglem juz tego zniesc... Powiedziala ze nie wie kiedy wroci itd. przyjechala po okolo dwoch tygodniach nie informujac mnie o tym (pracuje poza miejscem zamieszkania), dowiedzialem sie na drugi dzien... Od razu przyjechalem ( nie widziec swojej pieknej, ukochanej zony przez dwa miechy) rozmowa sie nie kleila, ale powiedziala ze na moje 30 urodziny zostanie. Okazalo sie ze juz na drugi dzien dowiedzialem sie ze nie zostanie... W miedzy czasie rozeszly sie plotki( ja nic osobiscie nie slyszalem) ze ten starszy gosc mial z nia romans ...nie wiezylem. Podczas jeszcze jej pobytu zaczelo mnie niepokoic to co wstawia i udostepnia na FB...i trafilem przywiozla sobie kolejnego przyjaciela... Tym razem rozegrala to tak, ze w dzien swojego drugiego wyjazdu w tym roku (3 dni przed moimi urodzinami) prosila mnie o chwile dla siebie. Tlumaczyla to tym ze caly czas spedzamy ze soba itd...(widzialem ja niepelne 5 dni...) I wyjechala na rowery z kolezanka. Po godzinie obiecywala, ze wroci, oczywiscie nie wrocila... Po trzech godzinach znalazlem je i jego... Oczywiscie awantura ( i to nie tylko z mojej strony). Odeszla jakbym dla niej nic nie znaczyl, a ja caly sie trzesac patrzylem jak moja zona przytula goscia bez koszulki.... Przyszla porozmawiac do mnie ta kolezanka i mowi: to tylko przyjaciel, wiesz jak pieknie ona o tobie mowi, ze NIGDY Cie nie zdradzi, bo Ci to przysiegala przed oltarzem itp itd. Jak wrocila to zaraz po nia przyjechali i po 5 dniach wizyty pojechala. I jak pojechala i wrocila, to wrocila z kinder niespodzianka.... Dodam, ze za kazdym razem chodzi o innego faceta... Boli mnie tak strasznie...nie jem, nie spie, placze... Bo jak mozna nie przezywac gdy ktos robi Ci takie sainstwo po 7 latach zwiazku, w oczach wielu ludzi zwiazku idealnego, pary ktora sie swietnie dogaduje, rozumie.... Ja tez tak myslalem, ale zycie bywa okrutne Sory za ten chaos w mojej wypowiedzi
Rozszerzona zawartość newsa