Zdrada emocjonalna?
Dodane przez Ta_mara dnia Kwiecień 16 2018 10:40:52
Witajcie, od października jestem w związku z chłopakiem, którego poznałam w lecie w trakcie sezonowej pracy. On studiuje w innym mieście i widujemy sie dość rzadko. Dla mnie to była miłość od pierwszego wejrzenia, on natomiast początkowo nie chciał się wiązać. On ma prawie 27 lat i tak naprawdę nigdy nie miał stałej dziewczyny. Mówił mi, że bał się wiązać, że ma problemy z bliskością i nie potrafi zaufać i oddać się w pełni żadnej kobiecie. Postanowiliśmy pomimo wszystko spróbować, chociaż propozycja związku wyszła w zasadzie ode mnie. Wprawdzie czułam, że on nie jest w 100% zaangażowany, jednak tłumaczyłam to sobie jego ogólną awersją do związków i myślałam że z czasem jakoś się ułoży...tymczasem ostatnio dowiedziałam się od jego koleżanki rzeczy, z którymi teraz nie potrafię sobie poradzić... Otóż okazało się, że przez prawie 3 lata miał romans a w zasadzie relację typu "friends with benefits" ze swoją koleżanką ze studiów, która zarazem jest jego sąsiadką. Gdy się poznaliśmy ona była na wymianie za granicą, jednak podobno przespał się z nią gdy przyjechała na święta w grudniu. Wtedy jednak byliśmy w krótkiej "separacji" , twierdził że musi sobie wszystko przemyśleć i poukładać. Potem postanowił jednak tę relację zakończyć i dać naszemu związkowi szansę. Pomimo tego nie zerwał z nią kontaku, a ona od marca znowu jest w kraju. Gdy wyjechaliśmy wspólnie na krótki urlop, poprosił właśnie ją aby podlewała jego kwiatki, chociaż równie dobrze mogliby to zrobić jego współlokatorzy. Ale najgorsze jest to, że podobno zaczął wśród znajomych opowiadać, że tak naprawdę to zmusiłam go do tego związku a on chce tylko "przetestować" jak to jest z kimś chodzić, ale cieszy się że widujemy się tylko od czasu do czasu...i że tamta dziewczyna była zawsze dla niego ważna, chociaż również z nią nie chciał nigdy zdecydować na nic poważniejszego... Nie wiedziałam ile jest w tym wszystkim prawdy ale gdy w weekend przyjechał mnie odwiedzić, postanowiłam sprawdzić jego komórkę. I zupełnie się załamałam...okazało się, że regularnie z nią pisze, a w ciągu ostatnich tygodni były to już bardzo jednoznaczne rzeczy. Np że była jedyną osobą której ufał i z którą było mu tak dobrze, że ciężko mu się pohamować za każdym razem kiedy ją widzi, lub że żałuje że nigdy nie nakręcili filmu w czasie seksu, który teraz, mógłby oglądać skoro nie może jej już mieć...i że pierwsze co zrobi w dniu, w którym znów będzie wolny to pójdzie do niej :/ Z jednej strony z tych smsów jasno wynikało, że od tego "jednorazowego" wybryku w grudniu więcej się z nią nie przespał. Ale to marne pocieszenie nie zmienia faktu, że czuję sie koszmarnie upokorzona...tak rzadko mnie odwiedza, a zamiast o mnie fantazjuje o niej..zdrada w myślach tak samo boli... Nie wiem co mam zrobić i myśleć. Skoro to była "tylko" panna do łóżka, to powinien bez problemu o niej zapomnieć? Dlaczego wciąż utrzymuje z nią kontakt i pisze jej takie rzeczy? Boję się tego, że on tak naprawdę coś do niej czuje, a ja jestem tylko "biegiem próbnym"....że wcześniej generalnie nie chciał żadndgo związku dlatego spotykał się z nią bez zobowiązań ale teraz nie potrafi o niej zapomnieć bo jednak coś dla niego znaczyła...? Przecież nie mogę z nim o tym porozmawiac, bo dowie się że grzebałam w jego komórce. Ale udawać, że o niczym nie wiem też nie potrafię...proszę, poradzcie mi co robić :/
Rozszerzona zawartość newsa