...i co dalej?
Dodane przez devi dnia Luty 12 2018 14:14:04
Wiadomo nie znalazłam się w tym miejscu z czystego przypadku. Witajcie jestem kobietą zdradzoną (chodź milej było by mi witać się w innych okolicznościach, no cóż stało się...) A stało się to w poniedziałek (pieprzone spolecznosciowki i fb ). Odkryłam wiadomości męża z laska z którą pracowali swego czasu razem, treść wiadomości no cóż...napiszę tak, brakowało mi tylko popcornu bo nie wierzyłam, że mój mąż zna takie teksty, przecierałam oczy ze zdumienia. Po moim powrocie z pracy do domu istny cyrk, miał godzinę na spakowanie się i aut. Oczywiście prosił, błagał, ale w tamtym czasie myślałam, że go dosłownie zabije. Mamy dzieci. Małe dzieci (12-lat i 6-lat). Od tamtej pory bywa w domu codziennie (jest u dzieci) za każdym razem prosi, przeprasza, błaga, kaja się, zapewnia że kocha, że nigdy więcej, że tylko ja i nikt inny, płacze, a nawet klęczy. Wiecie co... ja od poniedziałku nie jem, nie śpię...mój świat dosłownie prysł, coś co wydawało mi się nie do ruszenia, coś co było mega mocne i trwałe okazało się zwykłą iluzją, mrzonką, mydlana bańką. I tak kocham go, bo przecież nie przestaje się kogoś kochać ot tak sobie, to się boję cholernie się boję, bo to diaska zawsze zdrada kojarzyła mi się z winą obydwojga małżonków, a robiąc przez ostatnie nieprzespane noce mój rachunek wyszło mi, że ja byłam za dobra, poprostu skubany miał wszystko podane na tacy (wszystko). Mam totalny mętlik w głowie i najgorsze są te noce gdzie proszki nasenne dają sen tylko na max 4 h i te myśli od których wariuje. Dobrze, że są dzieci, dzięki nim mam siłę funkcjonować, rano zwlec się z łóżka i iść do pracy, która też stała się moim ukojeniem. Podpowiedzcie mi...bedzie lepiej? Wiem, że to jest jest kwestia indywidualna...ale sami wiecie dobra rada, lub dobre słowo, każde słowo...to jest dużo (nikomu o tym nie mówiłam).
Rozszerzona zawartość newsa