Zdradzona / martyna9334
Dodane przez Deleted_User dnia Grudzień 05 2017 15:56:17
Jestem młodą osobą, mam 24 lata. Od 8 lat jestem w związku, myślałam, że idealnym, jednak jak się okazało tylko na pozór. Z moim facetem poznaliśmy się, gdy miałam 16 lat, był moim pierwszym w każdej ,,dziedzinie" związku. Mieliśmy zaplanowana datę ślubu, ot idealne plany na idealną przyszłość. Jednak Ostatnio pisząc maila z konta mojego narzeczonego zobaczyłam wysłaną wiadomość do jakiejś dziewczyny z prośbą o spotkanie. Mail pochodził z końcówki 2015 roku. Używał tam tylu miłych i ciepłych słów, obiecywał, że nie straci na tym spotkaniu. Jak się później okazało była to prostytutka. Zrobiłam mu awanturę, płakałam, krzyczałam, istne szaleństwo. Tłumaczył się, że nigdy się z nią nie spotkał, że mnie kocha, że nie wie co mu wpadło do głowy, żeby do niej pisać. Po tych rewelacjach nie mogłam dojść do siebie, straciłam poczucie własnej wartości, poczułam się jak by ktoś mi wbił nóż w plecy, ale wybaczyłam. Starał się odbudować moje zaufanie, poświęcał mi bardzo dużo czasu. Ostatnio znowu wzięłam ten pieprzony telefon do łap i odkryłam kolejne wysłane wiadomości z 2014r oraz jego odpowiedz na ogłoszenie jakiejś 35-letniej kobiety, że zasponsoruje chłopaka. Oczywiście znowu zaczął zapewniać, że nigdy się z nimi nie spotkał, że nie wie po co to zrobił, że jestem dla niego wszystkim. Wiem, że to było dawno, ale my juz wtedy byliśmy razem kilka lat, wydawało mi się, że tworzyliśmy szczęśliwą parę. On mi nigdy nie dał odczuć, że jest ze mną nieszczęśliwy, że czegoś mu brakuje. Był dobry, na każde moje zawołanie, wszystko dla mnie robił. Jest mi tak cholernie ciężko, kompletnie nie rozumiem tego co sie wydarzyło. Ten człowiek zdeptał to w co w tak wierzyłam. Błaga ciągle o wybaczenie, żebym dała mu kolejna szansę. Nikt nigdy tak mnie nie potraktował, nie zawiódł. Ten post traktuję jako oczyszczenie, bo nawet nie mam z kim o tym porozmawiać, bo najzwyczajniej jest mi wstyd, że przegrałam ze zwykłą dzi**ą. Codziennie patrzę w lustro i zastanawiam się co było ze mną nie tak. Chyba się nigdy z tego nie podniosę.
Rozszerzona zawartość newsa